Posty

Wyświetlam posty z etykietą lou reed

[Recenzja] Lou Reed & Metallica - "Lulu" (2011)

Obraz
Najbardziej niezrozumiany album w historii fonografii. Egzotyczna współpraca Lou Reeda z Metalliką musiała wzbudzić kontrowersje tak wśród miłośników tego pierwszego, jak i fanów tej drugiej. Zwłaszcza tej drugiej. Bo to właśnie oni najliczniej sięgnęli po wydawnictwo, skuszeni nazwą Metallica, po czym - eufemistycznie mówiąc - kompletnie zmieszali ten materiał z błotem. Bo wokal nie taki, bo Hetfield tylko dośpiewuje chórki (na czele z memicznym I'm the table  z "The View"), bo nie ma gitarowych popisów, bo jakieś smyczki i konstrukcja utworów jakaś taka dziwna. I kto to w ogóle ten Lou Reed, co się dokleił do Metalliki, żeby uszczknąć coś ze sławy kwartetu? No, Lou Reed to akurat koleś, którego wkład w muzykę jest nieporównywalnie większy od Metalliki. Jeszcze w latach 60. współtworzył mało wówczas znaną kapelę The Velvet Underground, która z czasem stała się wzorem dla niezliczonych grup punk-rockowych, post-punkowych czy noise-rockowych. Jako jeden z pierwszych rockow...

[Recenzja] Lou Reed - "Berlin" (1973)

Obraz
Na kilka lat przed tym, gdy obraz wciąż zniszczonego po wojnie i podzielonego murem Berlina zainspirował Davida Bowie do stworzenia tzw. berlińskiej trylogii, Lou Reed napisał utwór o parze narkomanów żyjących w tym mieście. Oryginalna wersja kompozycji "Berlin" trafiła na jego eponimiczny solowy debiut. Gdy jakiś czas później były lider The Velvet Underground rozmawiał z Bobem Ezrinem usłyszał od niego, że jego teksty świetnie się zaczynają, ale brakuje im zakończenia. Producent jako przykład podał właśnie "Berlin", dodając, że chciałby wiedzieć, jak potoczyły się dalsze losy tamtej pary. Reed przyjął wyzwanie i postanowił rozbudować tamtą historię do całego albumu. Wsparty przez Ezrina oraz paru znakomitych instrumentalistów - wśród których znaleźli się m.in. Aynsley Dunbar, Jack Bruce, Tony Levin, Steve Winwood czy bracia Michael i Randy Brecker - zarejestrował składający się z dziesięciu utworów album koncepcyjny. "Berlin", bo tak zatytułowano całość, ...

[Recenzja] Lou Reed - "Transformer" (1972)

Obraz
The Velvet Underground wywarł niezaprzeczalny wpływ na rozwój muzyki rockowej. Jednak w czasie swojej działalności grupa pozostawała szerzej nieznana. Taki stan rzeczy, w połączeniu ze stopniowo spadającą jakością tworzonej muzyki, doprowadziły do odejścia z zespołu jednego z jego założycieli - śpiewającego gitarzysty Lou Reeda. Wkrótce potem grupa całkiem się posypała, a sam Reed na pewien czas zrezygnował z kariery muzyka, przyjmując pracę księgowego w firmie swojego ojca. Nie trwało to jednak długo. W ciągu kilku miesięcy muzyk podpisał kontrakt z RCA Records i wyjechał do Londynu, by zarejestrować pierwszy album solowy. Eponimiczny debiut - wypełniony w większości niewykorzystanymi utworami The Velvet Underground, a nagrany z pomocą m.in. muzyków Yes, Steve'a Howe'a i Ricka Wakemana - nie spotykał się z większym zainteresowaniem. I w zasadzie trudno się temu dziwić, gdyż płytę wypełnił mało porywający materiał, choć z samych kompozycji dałoby się wycisnąć więcej. Reed potrz...