Posty

Wyświetlam posty z etykietą crazy horse

[Recenzja] Neil Young with Crazy Horse - "Psychedelic Pill" (2012)

Obraz
Po znakomitym początku lat 90, gdy Neil Young wyjątkowo dobrze odnalazł się w ówczesnej modzie na grunge (albumy "Ragged Glory" i "Mirror Ball") oraz granie akustyczne ("Harvest Moon"), od drugiej polowy tamtej dekady Kanadyjczyk znów popadł w stagnację. Ogólnie nie był to najlepszy czas dla rocka, ale muzyk nawet nie próbował odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Poprzestał na nagrywaniu kolejnych płyt w sprawdzonym stylu - na zmianę stawiając na rockowy czad lub akustyczne aranżacje - tylko z coraz mniej wyrazistym materiałem. Z tej tendencji wyłamał się dopiero album "Psychedelic Pill", niebędący wprawdzie żadnym stylistycznym przewrotem, ale przynoszący najbardziej porywające nagrania artysty od blisko dekady. Być może to zasługa odnowienia po kilku latach przerwy współpracy z Crazy Horse, choć przecież ci sami muzycy dosłownie parę tygodni wcześniej nagrali rozczarowującą "Americanę". Tym razem jednak, zamiast przerabiać stare amery...

[Recenzja] Neil Young & Crazy Horse - "Arc-Weld" (1991)

Obraz
Najbardziej czadowe wcielenie Neila Younga, z muzykami Crazy Horse u boku, jeszcze lepiej niż na płytach sprawdzało się w warunkach koncertowych. Nic wiec dziwnego, że trasa promująca album "Ragged Glory" doczekała się płytowego podsumowania. "Arc-Weld" należy do najbardziej intensywnych wydawnictw Kanadyjczyka, który zresztą jego miksowanie przepłacił trwałym pogorszeniem słuchu. Trzypłytowy pierwotnie zestaw szybko został rozbity na dwa osobne albumy - po 1991 roku nie zostały już nigdy wydane razem, w streamingu też funkcjonują oddzielnie. Warto sprawdzić oba, bo mają kompletnie odmienny charakter. I o ile "Weld" uchodzi za jedną z najlepszych koncertówek Kanadyjczyka, tak "Arc" należy do jego najbardziej kontrowersyjnych dokonań. Z "Weld" sprawa jest prosta, bo to po prostu dwupłytowy zbiór doskonale znanych kompozycji, z naciskiem na te najbardziej czadowe, które w tych wersjach na ogół zyskują jeszcze więcej energii, przestery brz...

[Recenzja] Neil Young + Crazy Horse - "Ragged Glory" (1990)

Obraz
O ile w latach 80. Youngowi kompletnie nie szło odnalezienie się w nowej muzycznej rzeczywistości, to w kolejnej dekadzie przyszło mu to bez trudu. Do rockowego mainstreamu wróciło bardziej klasyczne, surowe granie, inspirowane zresztą także jego własną twórczością. Wpływy dawnych dokonań Neila Younga, szczególnie tych z grupą Crazy Horse, miały być odtąd wyraźnie słyszalne i u grup grunge'owych z Pearl Jam na czele, i u łagodzącej swoje oblicze Metalliki, i nawet u post-hardcore'owców ze Slint. Kanadyjczyk nie mógł jednak jeszcze tego wiedzieć, gdy u progu lat 90. odnawiał współpracę z Billym Talbotem, Ralphem Moliną i Frankiem Sampedro. Nagrany wówczas "Ragged Glory" to jeden z jego najbardziej czadowych albumów, idealnie antycypujący to, jak w ciągu kilku miesięcy miała zmienić się rockowa scena. Album przypomina zapis jakiegoś jam session, podczas którego muzycy dopiero ćwiczyli nowy materiał, na luzie, spontanicznie, nie przejmując się chropowatym, zgiełkliwym br...

[Recenzja] Neil Young & Crazy Horse - "Rust Never Sleeps" / "Live Rust" (1979)

Obraz
Wydane w tym samym roku "Rust Never Sleeps" i "Live Rust" należą do najbardziej docenianych płyt Neila Younga, a jeśli sugerować się wyłącznie RYM-owymi statystykami - stanowią jego absolutne opus magnum . W przypadku tego drugiego sprawa jest prosta, to klasyczna koncertówka. Jak jednak zaklasyfikować "Rust Never Sleeps"? Niby to album studyjny, a jednak też koncertowy. No dobrze, dwa utwory faktycznie zarejestrowano w całości w studiu, gdzieś pomiędzy kawałkami, które trafiły na poprzednie wydawnictwo Younga, "Comes a Time". Resztę materiału skompilowano jednak z dwóch koncertów, z 26 maja oraz 19 października 1978 roku, dodając studyjne nakładki i eliminując - na ile było to możliwe przy ówczesnej technologii - odgłosy publiczności. Chociaż większość utworów z "Rust Never Sleeps" zarejestrowano podczas koncertów, wszystkie kompozycje dopiero tutaj miały swoją fonograficzną premierę. Young w tamtej dekadzie sporo komponował i nagrywa...

[Recenzja] Neil Young with Crazy Horse - "Zuma" (1975)

Obraz
Po sześciu latach od wydania "Everybody Knows This Is Nowhere" Neil Young postanowił wrócić do swojego ostrzejszego oblicza. W tym celu ponownie połączył siły z muzykami Crazy Horse - Billym Talbotem, Ralphem Moliną oraz nowym gitarzystą rytmicznym Frankiem Sampedro, który zajął miejsce zmarłego Danny'ego Whittena. Album "Zuma" - zatytułowany tak od nazwy jednej z kalifornijskich plaż - to jednak nie tylko ostrzejsze granie rockowe. Repertuar zawiera także pewne pozostałości po poprzednim projekcie Kanadyjczyka, "Homegrown". Płyta o tym właśnie tytule, nagrywana od lata 1974 do stycznia 1975 roku, miała ukazać się jako następca "On the Beach". Young w ostatniej chwili zdecydował się jednak opublikować zamiast tego wcześniejszy, odrzucony przez wydawcę "Tonight's the Night", co okazało się znakomitą decyzją. "Homegrown" ostatecznie ukazał się dopiero w 2020 roku, choć cześć kompozycji wydano już wcześniej na innych wyda...

[Recenzja] Neil Young with Crazy Horse - "Everybody Knows This Is Nowhere" (1969)

Obraz
Neil Young od dawna czekał w kolejce wykonawców do zrecenzowania. Trochę sam sobie jest winien przez zniknięcie ze Spotify, którym najchętniej wspomagam się podczas pisania. Szanuję powód - kanadyjski artysta nie chciał być obecny na platformie, gdzie można słuchać podcastów powielających antyszczepionkową narrację - ale i nie do końca rozumiem aż tak radykalną decyzję. Oczywistym jest, że na serwisie zbierającym twórczość milionów muzyków i podcasterów, reprezentowane są wszelkie możliwe poglądy oraz różne szkodliwe treści, co jednak nie oznacza, że ktokolwiek swoją tam obecnością wyraża dla nich wszystkich poparcie. Foch Younga - i namówionej przez niego Joni Mitchell - mógł być groźnym procederem, doprowadzając do masowego exodusu twórców z obecnych serwisów, które zapewne zastąpione zostałyby dziesiątkami czy setkami mniejszych, zbierających muzykę wykonawców o konkretnych poglądach. Straciliby na tym zwykli użytkownicy, którzy obecnie za wykupienie jednej subskrybcji mają dostęp d...