Posty

Wyświetlam posty z etykietą anna von hausswolff

[Recenzja] Anna von Hausswolff - "Iconoclasts" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 27.10-2.11 To była najdłuższa przerwa fonograficzna w karierze Anny von Hausswolff. "Iconoclasts" ukazuje się po pięciu latach od premiery "All Through Fly". Jeśli zaś liczyć od ostatniej płyty ze śpiewem i instrumentarium wykraczającym poza organy piszczałkowe - czyli od "Dead Magic" - to trzeba doliczyć kolejne dwa lata. W międzyczasie o Annie zrobiło się dość głośno, gdy w grudniu 2021 odwołano dwa francuskie koncerty po protestach katolickich fundamentalistów i obawach o bezpieczeństwo uczestników. Wszystko dlatego, że występy miały się odbyć w kościołach - jedynych obiektach dysponujących organami, instrumentem kompletnie nienadającym się do transportu - a von Hausswolff zdarzyło się kiedyś śpiewać o uprawianiu miłości z diabłem ; to autentyczny, ale wyrwany z kontekstu cytat z opowiadającej o uzależnieniu piosenki "Pills". Sytuacja tym bardziej kuriozalna, że podczas występów miał być prezentowany wyłącznie instrumentalny rep...

[Recenzja] Anna von Hausswolff - "Dead Magic" (2018)

Obraz
Z dzisiejszej perspektywy można powiedzieć, że "Ceremony" i "The Miraculous" były jedynie przymiarką przed tym, co Anna von Hausswolff zaproponowała na "Dead Magic". To przełomowy w jej dorobku album - nie tyle pod względem stylistycznym, co jakościowym. Na wcześniejszych wydawnictwach artystka sprawdzała rożne pomysły, były te płyty swego rodzaju poligonem doświadczalnym. Tu poszukiwania zastąpiła świadomość tego, co najlepiej się dotąd sprawdzało i co warto kontynuować, a co wychodziło słabiej i lepiej sobie odpuścić. W skrócie wygląda to tak, że Szwedka skupia się na bardziej rozbudowanych formach, a rezygnuje z piosenek. Stąd też trwający trzy kwadranse album zawiera jedynie pięć kompozycji. Najkrótszy w zestawie "The Marble Eye" przekracza pięć minut i stanowi całkowite przeciwieństwo piosenki. To utrzymany w podniosłym, nieco kosmicznym , a trochę funeralnym nastroju instrumental, zagrany wyłącznie na organach piszczałkowych. Tym razem Anna...

[Recenzja] Anna von Hausswolff - "The Miraculous" (2015)

Obraz
Aby nagrać swój trzeci album, Anna von Hausswolff udała się na północ Szwecji, do niewielkiej miejscowości Piteå. W tym niepozornym miejscu znajdują się bowiem największe i najbardziej fascynujące organy piszczałkowe w kraju. Należący do Studio Acusticum instrument wyposażony jest w dziewięć tysięcy piszczałek, wbudowane perkusjonalia - jak wibrafon, czelesta czy dzwonki - a także narzędzia do nagrywania i zapętlania oraz mechanizm do zanurzania niektórych piszczałek w wodzie, aby wydobywać z nich bardziej złowrogie dźwięki. Instrument stał się podstawą brzmienia "The Miraculous", następnie wzbogaconego o partie syntezatorów, gitar, perkusji oraz, oczywiście, o śpiew Anny. Album pokazuje nieco większą wszechstronność artystki, sięgającej po nowe inspiracje, choć nie odchodzi daleko od gotyckiego  klimatu poprzednika. Kluczowymi momentami "The Miraculous" są trzy dłuższe, trwające po około dziesięć minut nagrania. Rozpoczynający płytę "Discovery" to w pierw...

[Recenzja] Anna von Hausswolff - "Ceremony" (2012)

Obraz
Już za niewiele ponad miesiąc ma ukazać się nowy album Anny von Hausswolff, szwedzkiej klawiszystki i wokalistki, córki kompozytora oraz audiowizualnego twórcy CM von Hausswolffa. Zapowiedziany na 31 października "Iconoclasts" to jej pierwsza płyta od pięciu lat, gdy ukazał się instrumentalny "All Thoughts Fly", a zarazem pierwsza z materiałem piosenkowym od czasu cenionego "Dead Magic" z 2018 roku. To dobry moment, żeby przypomnieć wcześniejsze dokonania Anny, która dotąd pojawiała się tu jedynie w różnych podsumowaniach, a nigdy w pełnoprawnej recenzji. Na początek wybrałem "Ceremony", który wprawdzie był drugim albumem artystki, ale to właśnie on zwrócił uwagę światowych mediów oraz szerszej publiczności, a poza tym to właśnie na nim odnalazła swój styl.  Wydany dwa lata wcześniej "Singing From the Grave" wypełniają mało charakterystyczne piosenki, z akompaniamentem ograniczającym się często do samego pianina. Na "Ceremony"...

[Przegląd] Nowości płytowe 2020 (część 4/4)

Obraz
W ostatnim czasie pojawiło się tu kilka recenzji premierowych wydawnictw. Te teksty nie wyczerpują jednak tematu ciekawych płyt, jakie wydano w ostatnich miesiącach. Nie jestem w stanie poświęcić im wszystkim tyle uwagi, ile potrzeba na napisanie pełnej recenzji. Dlatego przedstawiam je w czwartym i ostatnim przeglądzie tegorocznych nowości. Pojawienie się tego cyklu miało przede wszystkim zmotywować mnie do tego, bym zaczął w większym stopniu skupiać na nowych wydawnictwach. Miało to być przejściowe rozwiązanie, przed zwieszeniem liczby premierowych recenzji. Chciałbym, by w przyszłym roku pojawiało się ich tak dużo, jak w ostatnich tygodniach. Będzie to, oczywiście, zależeć od ilości wartych opisania albumów. Prawdopodobnie nie zrezygnuję całkiem z tego typu przeglądów, choć mogą przybrać inną formę lub zmieni się częstotliwość ich publikowania. AC/DC - "Power Up" Wydany: 13.11 | hard rock Żartuję. Nawet tego nie słuchałem. I bez tego doskonale wiem, co zawiera ten album. Z...