[Recenzja] Swans - "The Beggar" (2023)

Autoironiczny tytuł jednego z utworów na tym albumie, "Michael Is Done", zapewne miał pokazywać dystans Michaela Giry do siebie oraz własnej twórczości. Byłoby to nawet zabawne, gdyby tylko nie było to tak boleśnie trafne podsumowanie "The Beggar". Grupa stoi w miejscu i, inaczej niż w przypadku poprzedniego "Leaving Meaning.", nie próbuje nawet pozorować jakichś zmian. Do podstawowego składu wróciła większość muzyków z wcześniejszego wcielenia, którzy tak naprawdę nigdy daleko nie odeszli - po prostu czasowo mieli status gości. Wrócił też dwugodzinny czas trwania. A jest to już piąty z rzędu album o ponadstandardowej długości. Stylistycznie najbliżej tu do wspomnianego poprzednika i jego łagodniejszego brzmienia, w znacznym stopniu opartego na akustycznych instrumentach. Zaskakuje co najwyżej krótka lista gości, obejmująca wyłącznie współpracującego z grupą już wcześniej Bena Frosta, jej byłego i przyszłego gitarzystę Normana Westberga oraz żeński chórek.
Oczywiście, to nie samo wyeksploatowanie tej formy i estetyki jest tu największym problemem. Gorzej, że zespołowi często zdarza się tu okrutnie przynudzać. Kawałki w rodzaju "The Parasite", "Unforming", "Ebbing", a także mający w sobie coś z pastoralnych kawałków wczesnego Pink Floyd "No More of This", są rozciągane bez żadnego pomysłu. Więcej sensu mają te nagrania, w których powtarzalność służy konkretnemu celowi - budowaniu transowej, obsesyjnej atmosfery. Jest ich tu kilka: "Paradise Is Mine", wspomniany "Michael Is Done", tytułowy "The Beggar", "The Memorious", a zwłaszcza "Why Can't I Have What I Want Any Time That I Want?". Wszystkie się bronią, ale jakoś szczególnie nie wyróżniają na tle wielu podobnych utworów z kilku poprzednich wydawnictw - za to mocno pogłębiają obraz okopania się przez zespół w sprawdzonych schematach. Dość paradoksalnie najbardziej przykuwającym uwagę utworem na pierwszej płycie jest najkrótszy, niewiele ponad trzyminutowy "Los Angeles: City of Death". Tak piosenkowego, przebojowego kawałka grupa nie nagrała od wczesnych lat 90., co najmniej od czasu albumu "The Great Annihilator".
Czytaj też: [Recenzja] Swans - "Leaving Meaning." (2019)
Biorąc jednak pod uwagę cały album, najbardziej wyróżnia się "The Beggar Lover (Three)". Z czasem trwania blisko trzech kwadransów jest najdłuższym utworem w historii Swans, dłuższym nawet niż wczesne albumy zespołu w całości. Wydawać by się mogło, że to kluczowy punkt tego wydawnictwa - a jednak na wydaniu winylowym stał się jedynie bonusem do samodzielnego pobrania z sieci. "The Beggar Lover (Three)" to w zasadzie kolaż pomysłów na kilka różnych utworów, z segmentami nawiązującymi do muzyki współczesnej - zwłaszcza konkretnej oraz sonoryzmu w stylu Pendereckiego - a także estetyki drone, dark ambientu, krautrocka, neofolku, neoclassical darkwave czy nawet jazz-rocka. Przejścia pomiędzy poszczególnymi stylami wydają się raczej losowe - ogólnie struktura nie ma wiele sensu i wypada to wszystko dość pretensjonalnie. A jednak to właśnie tu pojawiają się najbardziej wciągające momenty całości. Jak ten nastrojowy trans zaczynający się w trzynastej minucie, klimatem nie tak wcale odległy od ścieżek dźwiękowych Badalamentiego do filmów Lyncha. Albo jazzujące ostatnie dziesięć minut, przypominające o niedawnej współpracy Swans z The Necks.
Wydanie kolejnego pod rząd tak długiego albumu to już przegięcie, zwłaszcza gdy sam materiał nie uzasadnia tym razem takiego monumentalizmu. Opublikowanie w zamian 44-minutowego wydawnictwa składającego się wyłącznie z kolażu "The Beggar Lover" byłoby przynajmniej czymś odświeżającym. Z pozostałych utworów większość nie wypada źle - choć zdarzają się fatalne momenty - ale mam wrażenie, jakbym słuchał zbioru odrzutów z wcześniejszych albumów, co przy dwugodzinnym czasie trwania jest po prostu nużące.
Ocena: 6/10
Swans - "The Beggar" (2023)
CD1: 1. The Parasite; 2. Paradise Is Mine; 3. Los Angeles: City of Death; 4. Michael Is Done; 5. Unforming; 6. The Beggar; 7. No More of This; 8. Ebbing; 9. Why Can't I Have What I Want Any Time That I Want?
CD2: 1. The Beggar Lover (Three); 2. The Memorious
CD2: 1. The Beggar Lover (Three); 2. The Memorious
Skład: Michael Gira - wokal i gitara; Kristof Hahn - gitara, dodatkowy wokal; Christopher Pravdica - gitara basowa, instr. klawiszowe, efekty, dodatkowy wokal; Dana Schechter - gitara basowa, gitara lap steel, instr. klawiszowe, wokal; Larry Mullins - perkusja i instr. perkusyjne, wibrafon, instr. klawiszowe, dodatkowy wokal; Phil Puleo - perkusja i instr. perkusyjne, pianino, instr. dęte, dodatkowy wokal
Gościnnie: Ben Frost - gitara, syntezatory, efekty; Laura Carbone, Jennifer Gira, Lucy Kruger - dodatkowy wokal; Norman Westberg - gitara (CD1: 8)
Gościnnie: Ben Frost - gitara, syntezatory, efekty; Laura Carbone, Jennifer Gira, Lucy Kruger - dodatkowy wokal; Norman Westberg - gitara (CD1: 8)
Producent: Michael Gira
Komentarze
Prześlij komentarz
Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.