[Recenzja] The Notwist - "Vertigo Days" (2021)



Niemiecka grupa The Notwist działa już od ponad trzydziestu lat i ma kilkanaście wydawnictw na koncie. Z szerszym zainteresowaniem i uznaniem spotkał się jednak tylko jeden album, "Neon Golden" z 2002 roku. To akurat całkiem przyjemny przykład tzw, indietroniki, czyli mieszanki indie popu z różnymi formami elektroniki. Kolejnym płytom nie udało się powtórzyć sukcesu. Mogło to być jedną z przyczyn odejścia klawiszowca Martin Gretschmann, mającego niemały wpływ na graną przez zespół muzykę. Niedługo później nastąpiła wieloletnia przerwa wydawnicza. Dopiero miesiąc temu bracia Markus i Micha Acher, wsparci przez nowego muzyka Christopha Becka oraz licznych gości, powrócili z nowym albumem. Podobno najlepszym od lat. "Vertigo Days" to mój pierwszy kontakt z muzyką The Notwist. I to naprawdę udany.

Ten nieprzesadnie długi, co bardzo mnie cieszy, longplay składa się z czternastu utworów, tworzących razem bardzo spójną całość. Czasem wręcz trudno zorientować się się, gdzie kończy się jedna, a zaczyna kolejna kompozycja. To nie tylko zasługa samego miksu, ale też specyficznego klimatu całości. Dominuje tu raczej subtelny, lekko psychodeliczny nastrój i elektroniczne brzmienia, w które nierzadko wpleciono jakby krautrockową motorykę (np. druga połowa "Into Love / Stars", "Exit Strategy to Myslef", "Al Sur"), wyraźniejsze partie gitar i basu (np. "Exit Strategy to Myself", "Ship", "Night's Too Dark"), skrzypce ("Sans Soleil"), a nawet jazzujące dęciaki ("Into the Ice Age"). Choć album jest bardzo zwarty, to poszczególne nagrania wciąż zachowują indywidualny charakter, zarówno za sprawą wyrazistych melodii, jak i przeróżnych aranżacyjnych oraz brzmieniowych smaczków. Popowa przystępność spotyka się tu z eksperymentem. I robi to w naprawdę udany sposób. Z jednej strony melodie są naprawdę atrakcyjne, urocze i przebojowe (do moich ulubionych zaliczają się te z "Where You Find Me", "Into the Ice Age", "Oh Sweet Fire", a nade wszystko "Loose Ends"). A jednocześnie ani przez chwilę nie jest to muzyka błaha, w czym zasługa kunsztownych, wielopłaszczyznowych aranżacji oraz niemniej bogatego brzmienia. Może tylko w finałowym "Into Love Again" - nagranym w pełnej kooperacji w japońską grupą Zayaendo - robi się trochę zbyt rzewnie i bardziej konwencjonalnie pod względem brzmienia, mimo wykorzystania naprawdę wielu instrumentów.

The Notwist na "Vertigo Days" nie odkrywa może niczego nowego - co najwyżej robi to w kontekście swojej własnej twórczości - jednak proponuje naprawdę świetny album, wypełniony całkiem niegłupimi piosenkami. Polecam wszystkim, którzy potrafią docenić muzykę inną od tej, jaką grano pięćdziesiąt i więcej lat temu. W XXI wieku wciąż powstaje mnóstwo ciekawych rzeczy, a obecny rok zaczął się naprawdę mocarnie. Ten longplay jest tego doskonałym przykładem.

Ocena: 8/10



The Notwist - "Vertigo Days" (2021)

1. Al Norte; 2. Into Love / Stars; 3. Exit Strategy to Myself; 4. Where You Find Me; 5. Ship; 6. Loose Ends; 7. Into the Ice Age; 8. Oh Sweet Fire; 9. Ghost; 10. Sans Soleil; 11. Night's Too Dark; 12. * Stars *; 13. Al Sur; 14. Into Love Again

Skład: Markus Acher, Micha Acher, Christoph Beck - wokal, gitara, gitara basowa, instr. klawiszowe, elektronika, perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Max Punktezahl - gitara; Fabiana Striffler - skrzypce; Theresa Loibl - klarnet, klarnet basowy; Ullrich Wangenheim - flet altowy, klarnet, klarnet basowy; Mathias Götz - puzon; Karl Ivar Refseth - wibrafon, instr. perkusyjne; Saya Ueno - wokal (2,5,14), melodyka (14); Angel Bat Dawid - klarnet (7); Ben LaMar Gay - wokal (8); Juana Molina - instr. klawiszowe (13), elektronika (13), wokal (13); Satomi Endo - saksofon sopranowy (14); Ken Manabe - saksofon tenorowy (14); Kanako Veda - klarnet (14); Kiriko Kawamatsu - puzon (14); Yutaka Hirose - tuba (14); Kiyokazu Onozaki - melodyka (14); Tomoaki Saito - mandolina (14); Takashi Ueno - bandżo (14); Mitsuru Tanaka - instr. perkusyjne (14)
Producent: The Notwist


Komentarze

  1. Przyznam, że recenzji The Notwist się tutaj nie spodziewałem. Przy okazji polecę twórczość nieistniejącego już niestety, a pochodzącego z bliskich Notwist klimatów muzycznych, brytyjskiego zespołu Appliance

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)