26 lutego 2013

[Recenzja] Rush - "Hold Your Fire" (1987)



"Hold Your Fire" kontynuuje popowy kierunek "Power Windows". Ale efekt jakby nieco lepszy. Złagodzenie i uproszczenie kompozycji tym razem idzie w parze z autentyczną przebojowością. Czego najlepszym przykładem singlowy przebój "Time Stand Still" - dość ckliwy (za sprawą syntezatorów i chórków Aimee Mann, wokalistki zespołu 'Til Tuesday), banalny, ale przynajmniej wyrazisty melodycznie, w przeciwieństwie do bezpłciowych kawałków z poprzedniego albumu (choć i tutaj takie się zdarzają, np. "Second Nature", "Mission", "Tai Shan"). Co ciekawe, "Time Stand Still" został zilustrowany zabawnym, strasznie kiczowatym teledyskiem autorstwa Polaka - Zbigniewa Rybczyńskiego.

Warto zwrócić uwagę na brzmienie albumu, które jest nieco mniej zdominowane przez syntezatory - a w każdym razie większą rolę odgrywa gitara Alexa Lifesona (np. "Force Ten", "Open Secrets", "Prime Mover"). Co jednak wcale nie dodaje całości bardziej rockowego charakteru. To wciąż stricte popowe granie, pozbawione jakichkolwiek ambicji, z wyjątkiem tych komercyjnych. No, może z jednym wyjątkiem - partia basu i gitarowa solówka z "Turn the Page" przywołują odrobinę starego Rush, jednak maksymalnie wygładzone brzmienie i banalna melodia przypominają, że czasy "Moving Pictures" czy nawet "Grace Under Pressure" bezpowrotnie minęły.

"Hold Your Fire" jest zatem albumem odrobinę mniej bezbarwnym od swojego poprzednika, ale to wciąż okropnie kiczowate banalne i prostackie granie, które nie przystoi tak utalentowanym muzykom.

Ocena: 4/10



Rush - "Hold Your Fire" (1987)

1. Force Ten; 2. Time Stand Still; 3. Open Secrets; 4. Second Nature; 5. Prime Mover; 6. Lock and Key; 7. Mission; 8. Turn the Page; 9. Tai Shan; 10. High Water

Skład: Geddy Lee - wokal, bass, syntezatory; Alex Lifeson - gitara; Neil Peart - perkusja i instr. perkusyjne
Gościnnie: Aimee Mann - dodatkowy wokal (2); Andy Richards - instr. klawiszowe; The William Faery Engineering Brass Band - instr. dęte
Producent: Rush i Peter Collins


1 komentarz:

  1. Nie gustuję w takim popowym graniu (aczkolwiek nie uważam, by każde popowe nagrania/płyta były złe, wręcz przeciwnie), ale akurat "Time Stand Still" bardzo lubię.

    I spośród albumów wydanych po "Moving Pictures" ten chyba lubię najbardziej - co nie oznacza, że jest dla mnie najlepszy z okresu po 1981.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.