11 kwietnia 2016

[Recenzja] The Rolling Stones - "Brussels Affair (Live 1973)" (2012)



W ciągu ostatniej dekady dyskografia Stonesów wzbogaciła się o liczne albumy koncertowe. Zarówno z materiałem zarejestrowanym w ostatnich latach, jak i archiwalnymi nagraniami sprzed kilkudziesięciu lat. Wśród tych ostatnich znajduje się wydawnictwo o tytule "Brussels Affair", będące zapisem fragmentów dwóch występów, które odbyły się 17 października 1973 roku w Belgii. Zespół promował wówczas album "Goats Head Soup". Dzięki temu, można tu usłyszeć nie tylko "Angie", ale również inne utwory z tego albumu. Ich wybór jest niezwykle trafny: "Star Star" (tutaj w końcu pod oryginalnym tytułem "Starfucker"), "Dancing with Mr D." oraz "Doo Doo Doo Doo Doo (Heartbreaker)", czyli wszystkie najlepsze kawałki z longplaya. Te trzy ostatnie aż rozsadza energia, jednak Stonesi potrafią także być liryczni, czego przykładem cudowna wersja "Angie", wzbogacona fantastyczną organową solówką Billy'ego Prestona.

Repertuaru dopełniają starsze kompozycje, jednak muzycy w ogóle nie sięgnęli po materiał sprzed 1968 roku. Nie musieli tego robić. Miejsce wczesnych przebojów z powodzeniem zajęły te późniejsze, jak "Brown Sugar", "Gimme Shelter", "Tumbling Dice", "Honky Tonk Women", "Jumpin' Jack Flash" czy "Street Fighting Man". Wszystkie wykonane żywiołowo i porywająco (szczególnie dwa ostatnie i "Gimme Shelter"). Może trochę szkoda, że zabrakło wśród nich "Sympathy for the Devil" i "Wild Horses", jednak w pełni wynagradzają to rozbudowane do kilkunastu minut wykonania "You Can't Always Get What You Want" - ze świetnymi solówkami na gitarze i saksofonie - oraz wzbogaconego bluesrockowymi improwizacjami "Midnight Rambler". Poziom spada tylko na chwilę, podczas chaotycznego "Happy", z męczącym się w roli wokalisty Keithem Richardsem - nie pomaga mu nawet wokalne wsparcie Micka Jaggera.

"Brussels Affair" to prawdziwa esencja Stonesów na żywo, w dodatku zarejestrowana w najlepszym okresie ich działalności (aczkolwiek tuż przed jego zmierzchem, który nastąpił wraz z odejściem Micka Taylora). Prawdopodobnie jest to najlepsza koncertówka w dyskografii zespołu. Longplay stanowi świetną alternatywę dla "Get Yer Ya-Ya's Out!". Choć warto mieć oba te albumy, ze względu na nieco inny repertuar.

Ocena: 9/10

PS. Album oryginalnie został "wydany" w 2011 roku, w formie cyfrowych plików do ściągnięcia. W formie fizycznej ukazał się rok później, wyłącznie w boksie zawierającym trzy płyty winylowe i dwie kompaktowe (na obu nośnikach znalazł się dokładnie ten sam materiał). Zapis tego występu jest także dostępny na licznych bootlegach, zarówno sprzed, jak i po oficjalnym wydaniu.



The Rolling Stones - "Brussels Affair (Live 1973)" (2012)

CD1: 1. Brown Sugar; 2. Gimme Shelter; 3. Happy; 4. Tumbling Dice; 5. Starfucker; 6. Dancing with Mr. D.; 7. Doo Doo Doo Doo Doo (Heartbreaker); 8. Angie
CD2: 1. You Can't Always Get What You Want; 2. Midnight Rambler; 3. Honky Tonk Women; 4. All Down the Line; 5. Rip This Joint; 6. Jumpin' Jack Flash; 7. Street Fighting Man

Skład: Mick Jagger - wokal, harmonijka; Keith Richards - gitara, wokal (3), dodatkowy wokal; Mick Taylor - gitara; Bill Wyman - bass; Charlie Watts - perkusja
Gościnnie: Billy Preston - instr. klawiszowe, dodatkowy wokal; Trevor Lawrence - saksofon; Steve Madaio - trąbka, skrzydłówka
Producent: -


1 komentarz:

  1. To jak Stonesi potraktowali ten materiał jest absurdalne. Wydają z pompą Flashpoint, który jest nudny, wypuszczają jakieś dziwne rzeczy (No Security), a Brussels Affair chodzi co najwyżej jako oficjalny bootleg. Nie wiem, może oni się wstydzą, że kiedyś zajmowali się graniem muzyki, a nie samym wciąganiem kreski i pływaniem jachtami?

    OdpowiedzUsuń