31 grudnia 2015

[Recenzja] The Rolling Stones - "It's Only Rock 'n' Roll" (1974)



O zawartości "It's Only Rock 'n' Roll" praktycznie wszystko mówi jego tytuł. Zdecydowana większość tego albumu to stonesowski rock, wywodzący się bezpośrednio z rhythm 'n' bluesa i rock and rolla. Eksperymenty z innymi stylami poszły niemal w niepamięć. Niemal, bo jednak znalazły się tutaj takie utwory, jak akustyczny "Till the Next Goodbye" (przypominający folkowe kawałki Led Zeppelin), ballada "If You Really Want to Be My Friend", w której pojawiają się soulowe chórki (w wykonaniu członków zespołu Blue Magic), a także "Fingerprint File" oparty na taneczno-funkowej linii basu. Ten ostatni to zresztą jeden z najbardziej niedocenianych i najciekawszych utworów w dyskografii zespołu. Ów wspomniany, taneczny charakter, spotyka się tutaj z niemal hardrockową zadziornością gitarowych partii. A to, co Mick Taylor wyprawia na basie, to prawdziwe mistrzostwo.

Największą perłą tego albumu jest jednak "Time Waits for No One" - rewelacyjna ballada, z kilkoma wspaniałymi gitarowymi solówkami Taylora, z ładnymi klawiszowymi ozdobnikami Nicky'ego Hopkinsa, oraz z zapadającą w pamięć linią wokalną. Warto też zwrócić uwagę na wykorzystany w tle syntezator - rzecz wcześniej nie pojawiającą się na płytach zespołu. Reszta albumu to już typowi Stonesi - dynamiczni, zadziorni i trochę niechlujni. Energetyczne kawałki w rodzaju "If You Can't Rock Me" (swoją drogą - świetny otwieracz), "Ain't Too Proud to Beg" (oryginalnie wykonywanego przez The Temptations), "Luxury" i "Dance Little Sister" to dokładnie takie granie, jakiego można się po tym zespole spodziewać. Do nich zalicza się także tytułowy "It's Only Rock 'n Roll (But I Like It)" - jeden z najbardziej znanych utworów zespołu, który można wręcz uznać za jego hymn. Całości dopełnia jeden wypełniacz w postaci niezbyt interesującego, mimo bluesowych partii gitar, "Short and Curlies".

"It's Only Rock 'n' Roll" to powrót zespołu do wysokiej formy. Niestety, longplay okazał się ostatnim nagranym z najbardziej utalentowanym muzykiem, jaki przewinął się przez skład The Rolling Stones, Mickiem Taylorem. Gitarzysta nigdy nie pasował do reszty zespołu pod względem charakteru, ale szalę przeważyło nieuwzględnienie jego istotnego wkładu kompozytorskiego w ten album (wspólnie z Jaggerem stworzył utwory "Till the Next Goodbye" i "Time Waits for No One", tymczasem ich autorstwo zostało przypisane Jaggerowi i... niezaangażowanemu w ich powstanie Richardsowi). Odejście Taylora było największą stratą dla zespołu. Bo to w sporym stopniu dzięki niemu albumy zespołu z lat 1969-74 są tak udane.

Ocena: 8/10



The Rolling Stones - "It's Only Rock'n'Roll" (1974)

1. If You Can't Rock Me; 2. Ain't Too Proud to Beg; 3. It's Only Rock 'n Roll (But I Like It); 4. Till the Next Goodbye; 5. Time Waits for No One; 6. Luxury; 7. Dance Little Sister; 8. If You Really Want to Be My Friend; 9. Short and Curlies; 10. Fingerprint File

Skład: Mick Jagger- wokal, gitara (3,10); Keith Richards - gitara, bass (1), dodatkowy wokal; Mick Taylor - gitara, syntezator (5), kongi (7), bass (10), dodatkowy wokal; Bill Wyman - bass (2-9), syntezator (10); Charlie Watts - perkusja
Gościnnie: Billy Preston - instr. klawiszowe (1,2,8,10); Ian Stewart - pianino (3,7,9); Nicky Hopkins - pianino (4-6,8,10); Ray Cooper - instr. perkusyjne; Ed Leach - instr. perkusyjne (2); Charlie Jolly - tabla (10); Blue Magic - dodatkowy wokal (8)
Producent: Mick Jagger i Keith Richards


3 komentarze:

  1. Drugim WIELKIM na przełomie lat 60/70-tych był dla Stones - obok Mick'a T. - genialny i niezapomniany Jimmy Miller (choć to nie on był producentem opisywanej, ostatniej ponadczasowej płyty RS), którego wysiłki uczyniły te wydawnictwa niezapomnianymi. Chwała im za to co uczynili.

    OdpowiedzUsuń
  2. Doskonały rockowy album. Ukazuje Stonesów u szczytu swojej kariery. Szkoda tylko, że ostatni z Mickiem Taylorem. Oprócz numeru 8 każda piosenka mi się podoba. Moja ocena 9/10 :D.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze zastanawiało mnie czemu reszta pomijała wkład kompozytorski Taylora (tym bardziej na tym albumie). Wiem, że był "najnowszym" członkiem zespołu, ale bez przesady...

    Jakieś teorie?

    OdpowiedzUsuń