Posty

Wyświetlam posty z etykietą jim ghedi

[Recenzja] Jim Ghedi - "Wasteland" (2025)

Obraz
Dorastając w angielskim Sheffield, Jim Ghedi miał o wiele większe szansę trafić do punkowej, noise'owej, metalowej lub eksperymentalnej kapeli niż na zostanie muzykiem folkowym. I rzeczywiście zaczynał od amatorskich grup stawiających na gitarowy hałas. Przełomowy moment nastąpił, gdy od swojej ciotki otrzymał album Berta Janscha. Zaczął zagłębiać się w folk-rockowe zespoły w rodzaju Pentangle czy Steeleye Span, ale także amerykańskich prymitywistów pokroju Johna Faheya i Robbiego Basho. Wkrótce sam zaczął występować z gitarą akustyczną - w tych samych miejscach, gdzie wcześniej grywał ze swoimi kapelami DIY. Tamte doświadczenia nie pozostały zresztą bez wpływu na jego późniejszą twórczość. Choć zaczął odwoływać się do folkowej tradycji, nie zrezygnował z bardziej współczesnych brzmień. Z tego powodu nigdy nie został w pełni zaakceptowany przez brytyjskie środowisko folkowe. Nie czując się w nim mile widzianym, podjął decyzję o przeprowadzce do Irlandii, gdzie spotkał się z cieplej...