[Recenzja] Harri Kuusijärvi - "Aallot" (2025)
W przeszłości zdarzało mi się mieć pewne uprzedzenia w stosunku do muzyki, np. poszczególnych instrumentów. Jako początkujący słuchać stroniłem od utworów bez gitary lub tych z dęciakami. Dopiero z czasem zrozumiałem - coś jakże oczywistego - że z każdego instrumentu można, przy pomocy wyobraźni, umiejętności lub pomocy technologii, wydobyć coś pięknego. I na odwrót: gdy brakuje kreatywności i zdolności, nawet brzmienie ulubionego instrumentu nie uratuje takiego nagrania. Sam do dziś nie jestem miłośnikiem akordeonu, choć doceniam chociażby partie Larsa Hollmera na płytach Samla Mammas Manna. A niedawno wydany album "Aallot" fińskiego akordeonisty Harriego Kuusijärvi uświadomił mi, że nawet płyta z dominującą rolą tego instrumentu może być niezwykle intrygującym dziełem. Harri Kuusijärvi to doświadczony muzyk, nagrywający w tak różnych stylach, jak tango, jazz czy avant-prog. Dotąd jednak, grając w różnych zespołach, ze względu na specyfikę akordeonu, używał go raczej jako sp...