[Recenzja] The Police - "Outlandos D'Amour" (1978)

The Police - Outlandos D'Amour


Dość szerokim echem odbił się niedawny występ Stinga w Polsce. Nie tylko za sprawą fatalnego nagłośnienia, z którego Stadion Narodowy słynie, a przede wszystkim tłumaczonego przez Macieja Stuhra monologu o obronie demokracji. W sumie słusznego, potrzebnego - i w kontekście naszego kraju, i wspomnianej przez muzyka sytuacji w Ukrainie - ale pełnego truizmów, zaś pozbawionego konkretów. Można też wątpić w szczerość Gordona Sumnera, który sam jeszcze niedawno - a już po aneksji Krymu - grywał prywatne koncerty dla rosyjskich oligarchów. I dopiero wybuch wojny na pełną skalę przekonał go do ogłoszenia, że koniec z takimi przedsięwzięciami. Chociaż tyle. Mógłby przecież wzorem Rogera Watersa, a wcześniej papy Franka, być pożytecznym idiotą i bezmyślnie powtarzać kremlowską propagandę, zrzucając winę za rosyjskie zbrodnie na Stany Zjednoczone. Sting wprawdzie późno i w banalny sposób, ale jednak zdecydowanie wybrał słuszną drogę. I jest w tym, póki co, konsekwentny, o czym świadczy nieco wcześniejsze odwołanie występu dla TVP, kiedy tylko dostał cynk, że to partyjna tuba propagandowa, mająca na celu ograniczanie demokracji w naszym kraju oraz szczucie na opozycję i wszystkich tych, którzy nie podzielają jedynych słusznych poglądów. Trochę mi tym nawet zaimponował. A skoro tak, postanowiłem dać kolejną szansę jego twórczości muzycznej.

Najbardziej cenionym okresem w twórczości Sumnera pozostaje, oczywiście, trio The Police. Swego czasu był to jeden z najpopularniejszych zespołów na świecie, a jego sława dotarła nawet za żelazną kurtynę, gdzie grupa dorobiła się licznych naśladowców. Do powstania kapeli doszło, gdy Sting - dotychczas basista podrzędnej grupy jazz-rockowej Last Exit (nie mylić ze znacznie ciekawiej grającym pod identycznym szyldem kwartetem Petera Brötzmanna) - poznał Stewarta Copelanda, perkusistę progowego Curved Air. Muzycy szybko nawiązali współpracę, a składu nowego projektu dopełnił gitarzysta Henry Padovani, którego miejsce szybko zajął bardziej doświadczony Andy Summers, mający za sobą nagrania z The Animals, a nawet krótki epizod w Soft Machine. Trio, najczęściej zaliczane po prostu do nowej fali, postanowiło grać muzykę zgodną z duchem czasu, inspirując się dwoma bardzo popularnymi wówczas stylami: punk rockiem oraz reggae. Na piśmie wygląda to dość karkołomnie, bo pod wieloma względami - choćby tempa utworów, brzmienia czy typowego sposobu frazowania melodii - były to zupełnie przeciwstawne rodzaje muzyki. Jak Policjanci poradzili z tym sobie na debiutanckim "Outlandos D'Amour"?

Cóż, do żadnej poważnej fuzji - niczym ta Orlenu z Lotosem i skorumpowanym, a do tego prawdopodobnie powiązanym z rosyjskimi oligarchami MOLem - tu nie dochodzi. W najlepszym razie otrzymujemy przeplatanie quasi-reggae'owych zwrotek z jakby punkowymi refrenami, jak ma to miejsce w singlowych "So Lonely", "Roxanne" i "Can't Stand Losing You". Inne utwory to często albo punkowy czad przefiltrowany przez pop ("Next to You", "Peanuts", "Truth Hits Everybody"), albo reggae wymieszane z innymi stylami - w "Hole in My Life" leciutko pobrzmiewa funk i jazz, a "Masoko Tanga" inkorporuje elementy afrobeatu. To zresztą dwa najciekawsze kawałki na płycie. Wrażenie pewnego chaosu potęgują dwa pozostałe nagrania: strasznie sztampowy i boomerski "Born in the 50s" oraz "Be My Girl-Sally", trochę jakby w stylu The Who, ale też z para-teatralną wstawką. Wykonanie stoi tu raczej na przyzwoitym poziomie, choć bliżej do punkowej czy reggae'owej prostoty, niż - jak przystało na muzyków z wspomnianym doświadczeniem - jazzowej lub progowej wirtuozerii. Wierzę jednak, że to raczej świadomy wybór niż kwestia braku umiejętności. Całość wydaje się jednak bardzo zachowawcza, pozbawiona wyobraźni, której jakieś przebłyski znajdziemy tylko w "Masoko Tanga" i "Hole in My Life". Album całkiem dobrze realizuje natomiast podstawowe założenie popu, jakim jest przystępność oraz melodyczna wyrazistość. Pod tym ostatnim względem wyróżniają się na pewno wszystkie single, ale takie "Truth Hits Everybody" i "Peaunts" nie pozostają daleko w tyle.

Na "Outlandos D'Amour" słychać dość szerokie inspiracje tria, ale zabrakło pomysłu na sensowne połączenie ich we własny styl. Duża popularność tego longplaya w chwili wydania i po latach - o czym świadczy obecność na niektórych profesjonalnych listach płyt wszech czasów - wydaje się spowodowana obecnością aż trzech przebojów, a nie holistyczną oceną albumu. To jednak nie było jeszcze ostatnie słowo The Police.

Ocena: 6/10



The Police - "Outlandos D'Amour" (1978)

1. Next to You; 2. So Lonely; 3. Roxanne; 4. Hole in My Life; 5. Peanuts; 6. Can't Stand Losing You; 7. Truth Hits Everybody; 8. Born in the 50's; 9. Be My Girl-Sally; 10. Masoko Tanga

Skład: Gordon "Sting" Sumner - wokal, gitara basowa, harmonijka (2), pianino (3); Andy Summers - gitara, dodatkowy wokal, pianino (9); Stewart Copeland - perkusja i instr. perkusyjne, dodatkowy wokal
Gościnnie: Joe Sinclair - pianino (4,10)
Producent: The Police


Komentarze

  1. Cenie owszem Stinga za kompozycje i teksty ale tylko te, ktore NIE mowia o polityce. Niestety w Warszawie poplenil przemowienie, potrzebne moze tylko tzw opozycji totalnej (czy raczej totalniackiej), ktore co gorsza tlumaczyl przedstawiciel nurtu tejze czyli mlody Stuhr, ktory od dawna, wraz z tatusierm, pluje na Polske i gardzi nia - pytanie co tam jeszcze robi. Na swojej pierwszej solowej plycie Sting poplenil tez glupia piosenke o Rosjanach, ktora niestety przypomnial i teraz. Rownie dobrze moglby zaspiewac o hitlerowcach ze pewnie tez kochali dzieci swe. Ale nie, oni to inna bajka niz Rosjanie, wedle lewackiej zachodniej narracji, Poza tym Zachod od zsrr nie ucierpial a czego oczy nie widza sercu nie zal itd. Debiutancka plyta The Police nigdy mnie nie zachwycal ale sa na nimniezle utwory jak Roxanne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że rządowa propaganda mocno weszła. Tej "totalnej" opozycji zdarza się popierać pomysły koalicji rządzącej, co najwyżej mając zastrzeżenia do niektórych fragmentów ustaw - np. umieszczenia w ustawie o ochronie ojczyzny fragmentu, który ma zapewniać rządowi ochronę przed odpowiedzialnością za niegospodarność w czasie pandemii (w tym głośne zamówienie respiratorów u handlarza bronią, który z umowy się nie wywiązał, a otrzymanych milionów nie oddał i już nie odda). Z kolei rządząca koalicja z zasady odrzuca wszystkie propozycje opozycji. Ergo, to rząd jest totalny.

      Masz też braki w historii XX wieku. Zdecydowanie nie można stawiać znaku równości między Niemcami a nazistami. Owszem, w większości byli to Niemcy, ale nie tylko Niemcy i nie każdy Niemiec popierał tę ideologię (tak jak dziś nie każdy Rosjanin popiera Putina i wojnę w Ukrainie). Ta współczesna antyniemiecka narracja środowisk nacjonalistycznych ("Nie walczyliśmy z nazistami" Bąkiewicza), które swoją drogą dziwnie przypominają podobne ugrupowania z Niemiec lat 30., a którą to narrację bezrefleksyjnie powtarzasz, wpisuje się w obecne działania prezesa Kaczyńskiego, który już praktycznie wprost wskazuje współczesnych Niemców jako naszego wroga, przed którym nas dzielnie obroni. To w rzeczywistości tylko jego działania na użytek wewnętrzny, w celu scementowania twardego elektoratu i wygrania kolejnych wyborów. To jednak strasznie głupie i niebezpieczne w czasach, gdy na wschodzie mamy prawdziwego wroga, realnie zagrażającemu naszemu regionowi. Teraz powinniśmy jak najbardziej zacieśniać relację z Zachodem, a nie rozwalać je od środka, co jest Rosji bardzo na rękę.

      Usuń
  2. Paweł, nie zapominajmy, że do obecnej sytuacji doprowadziły wszystkie ekipy od 1989 roku, podatki, wyzysk, ograniczanie praw rośnie z rządu na rząd, i każdy nowy rząd zwala winę na poprzedni.......

    Płytka na prawdę fajna, chociaż bardziej przypadł mi do gustu następny ich album

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja pamiętam, że za poprzednich rządów umacnialiśmy swoją pozycję na świecie i bezpieczeństwo, wchodząc do NATO i do UE, kraj się rozwijał gospodarczo, doganiając Zachód, stopniowo rosły wynagrodzenia, przy jednocześnie malejącej od początku XXI wieku inflacji aż do deflacji, a nawet w czasie globalnych kryzysów u nas ich konsekwencje nie były odczuwalne. Owszem zdarzały się różne błędy i afery, ale nie odbiegały od standardów w cywilizowanym świecie. Natomiast od 2015 roku mamy konsekwentne realizowanie programu "Polska w ruinie". Niemal codziennie wychodzą na jaw kolejne afery koalicji rządowej, kłamstwa, nieudolność, wyparowywanie pieniędzy z budżetu na niespotykaną wcześniej skalę, do tego ograniczanie praw, podporządkowywanie wszystkiego władzy centralnej czy te bezsensowne spory z UE (z której wciąż jeszcze otrzymujemy więcej pieniędzy niż oddajemy, mimo słusznie zablokowanego KPO i licznych kar), coraz bardziej przybliżające nas do odejścia z niej. A wyjście z Unii zrobiłoby z Polski drugą Ukrainę lub Białoruś, no pomijając, że może zostalibyśmy w NATO, ale to też nie jest pewne. I uprzedzając - tak, wyższe są wynagrodzenia w porównaniu z czasami przed 2015 rokiem, jest więcej dodatkowych świadczeń (często nieuzasadnionych), ale siła nabywcza złotówki drastycznie spada. Niektórych towarów za najniższą krajową dziś kupimy mniej niż wtedy. Pod warunkiem, że w ogóle da się je gdzieś kupić, bo i z tym zaczął być problem.

      Usuń
    2. No twierdzenie, że poprzedni rząd był w czymkolwiek wyraźnie lepszy od poprzedniego (może poza paroma wyjątkami) to jednak wg mnie spore nadużycie :D Deflacja jest dla gospodarki równie szkodliwa co inflacja i to, że ówcześni włodarze do niej dopuścili raczej nie świadczy o nich dobrze. Błędy i afery tamtej ekipy faktycznie nie sięgają skalą do tego, co jest teraz, ale z pewnością nie były one małe ani nieznaczne. Standardem raczej nie powinno być to, ile ich jest na Zachodzie, ale to, że jest ich jak najmniej i osoby za to odpowiedzialne robią wszystko, by nie miały miejsca. Nie chcę robić wyliczanki na stronę maszynopisu, ale to, jakich ludzi pan premier T. dopuszczał do stanowisk ministerialnych, co się działo i nie działo w tych ministerstwach, jakich ludzi ci ministrowie zatrudniali do kluczowych zadań i jak bardzo premier nie zadawał sobie trudu, żeby jakkolwiek ten pierdolnik kontrolować, to zdecydowanie nie jest standard, którego oczekuję w naszej polityce. Nie mówiąc o tym, jak dzisiaj ta część opozycji biadoli o ucisku fiskalnym i zaglądaniu rządu do naszych kieszeni, zapominając, że sami podnieśli podatek do 23%, podwyższyli wiek emerytalny, zaczęli kroić OFE na kawałki i na tym nie zamierzali poprzestać :D

      Usuń
    3. Na cały ten wywód można odpowiedzieć w dwóch zdaniach: Od 2015 roku PiS ma w zasadzie monopol na władzę. Siedem lat to bardzo dużo czasu, by posprzątać po poprzednikach, a tymczasem kraj pogrąża się w coraz większym chaosie i biedzie.

      Nieładnie też stosować takie podwójne standardy, że deflacja dla gospodarki zła, ale już tego, że podwyższanie podatków czy wieku emerytalnego było konieczne w celu ratowania gospodarki, zdajesz się nie dostrzegać. Od siedmiu lat nie jest robione absolutnie nic dla dobra gospodarki, jest tylko niszczenie jej poprzez populistyczne zagrywki w rodzaju właśnie obniżenia wieku emerytalnego, zerowego VATu, tych wszystkich tarcz, rozdawnictwa (np. dodatkowe emerytury, pięćset plus) na niespotykaną wcześniej skalę i dodrukowywanie pieniędzy bez pokrycia, co tylko napędza inflacja, która wprawdzie zapewnia większe wpływy do budżetu, ale kosztem społeczeństwa. Nie zapominajmy też o tych wszystkich pieniądzach wywalonych w błoto - na wybory, które się nie odbyły, na wybudowanie i zburzenie elektrowni w Ostrołęce, na respiratory kupione u handlarza bronią i niedostarczone przez niego, na kary naliczane przez UE, a to tylko wierzchołek góry lodowej. To jest skala nieporównywalna do wcześniejszych rządów.

      Nie mówię, że przed 2015 rokiem było idealnie. Nie było. Ale wyraźnie się poprawiało. Udało się znacznie polepszyć jakość życia w porównaniu z PRL-em. A teraz znów wracają problemy tamtej epoki. Powtarzam za jednym z wcześniejszych komentarzy, że tym, czego teraz potrzebujemy, są dobre stosunki i współpraca z Zachodem, przede wszystkim z UE. Obecny rząd chce nas z niej wyciągnąć, a przy naszej sytuacji geopolitycznej, wewnątrz kraju i ogólnie na świecie, jest to tragiczny scenariusz.

      Usuń
    4. Do wszystkiego, co napisałeś o PISie, mogę się tylko przyłączyć i dopisać co najmniej kilkanaście innych rzeczy, więc odniosę się tylko do tego "podwójnego standardu". Wydawało mi się raczej tajemnicą poliszynela, że podwyższenie wieku emerytalnego czy VATu nie wynikało z racjonalnej polityki gospodarczej i przemyślanych decyzji, tylko z faktu, że rząd przez lata doprowadzał do wypłacania miliardów złotych z wyłudzeń za fałszywe faktury, wszelkiej maści ucieczek od płacenia VATu i przepuszczania tysięcy nieopodaltowanych cystern przez granicę(to tylko parę przykładów), skutecznie ignorując te problemy przez lata, przez co nagle się obudził z szokującym faktem, że nie jest w stanie dopiąć własnego budżetu :D To oczywiście kwestia do dyskusji, ale nie widzę podwójnego standardu w tym, że nie wierzę w to kłamstwo, jakoby gospodarka między 2008 a 2015 miała się załamywać z przyczyn zupełnie niezależnych od rządu i te decyzje były ciężkimi ruchami, wykonanymi z bólem serca, żeby ratować gospodarkę, którą powierzono wtedy m.in. ministrowi finansów, który przez kilka lat sprawowania funkcji podpisał osobiście może 10 dokumentów, nie przejawiał chęci kontroli nad którymkolwiek, że swoich departamentów, uzależniał decyzję personalne od tego, kogo lubił a kogo nie I tolerował obecność jednego z większych karierowiczów i specjalistów od układów (oraz trwonienia publicznych pieniędzy ma "szkolenia" organizowane po całej Polsce) w swoim ministerstwie.

      Jeśli miałbym zliczyć wszystkie grzechy jednych drugich, to poprzednicy zapewne mieliby u mnie kilka punktów więcej, ale, cytując popularne powiedzonko, nie sądzę, żeby dobrym lekiem na dżumę była cholera.

      Usuń
    5. Przyjmuję takie wyjaśnienie i przepraszam za "podwójne standardy". Mimo wszystko było to raczej skuteczne i sensowne rozwiązanie problemu, który się stworzyło. Obecni nawet tego nie potrafią. Rozwiązaniem każdego problemu, do jakiego doprowadzili, jest drukowanie i rozdawanie pieniędzy, co skutkuje jeszcze większymi problemami - słabnącą siłą nabywczą złotówki, potężną inflacją. A ostatecznie i tak nie rozwiązuje to pierwotnego problemu.

      Jest tak źle, że nie ma co uprawiać symetryzmu typu "ci są źli, ale tamci też byli" i olewać chodzenie na wybory albo głosować na kogoś, kto nie ma szans przekroczyć progu lub co gorsze na jakąś Konfę. Trzeba wybrać tych, co mają jakieś szansę i zwrócą kraj w pro-europejskim kierunku, bo to jedyny sposób, żeby w miarę dobrze funkcjonowała tu demokracja i praworządność.

      Usuń
    6. Nie ma za co przepraszać, dyskusje polityczne nie są łatwe I żeby móc zrozumieć nawzajem swoją perspektywę, potrzeba przestrzeni na wymianę stanowisk.

      Trudno mi widzieć te rozwiązania jako skuteczne, skoro wyższy wiek emerytalny praktycznie niczego nie zmienił(nie mógł, bo nas system emerytalny ma więcej problemów niż to, kiedy kto zostanie jego beneficjentem), a podwyżka VATu została niemal w valosci wchłonięta przez lukę vatowsķą, z którą latami nic nie robiono i zapaść w budżecie jak była, tak pozostała. To, co zrobiło PO, to dolało wody do dziurawego wiadra i nawet nie zadało sobie trudu załatania tych dziur, a tylko zakryło je ręką, żeby nie było widać. A sz. p. premier, zamiast wziąć odpowiedzialnosc za fakt, że to on i jego ekipa do tego doprowadził, bezczelnr sklamal wszystkim, którzy go słuchali, że no taka jest sytuacja i tak musi być. W kraju, gdzie mimo echa kryzysu z roku na rok rosła konsumpcja :D Niczym to się dla mnie nie rozni od Dudy mówiącego, że "Jak pensje rosną to ceny też muszą rosnąć i nic na to nie poradzimy"

      Jeśli mówić o jakimś symetryzmie, to u mnie działa on równo w obie strony. Nie śmiałbym usprawiedliwiać w czymkolwiek obecnej władzy, bo "tamci też byli źli". Podpiszę się obiema rękami, że gorszego rządu od obecnego nie mieliśmy. Ale nie można zaklinać rzeczywistości i udawać, że nie byli cudaków w rodzaju Nowaka, Cichockiego czy Parafianowicza, nie byli doprowadzania do upadku LOTu i Orlenu nie było Amber Gold(temat wyświechtany, ale jednak powazny), nie było udawania, że tworzy się niezależną prokuraturę, nie było wysługiwania się służbami i w końcu nie było premiera, który jedyne, co faktycznie umiał, to utrzymać władzę, bo od wszystkiego innego to byli inni - co zresztą sam przyznał w rozmowie że swoim synem, a on to przyznał w rozmowie z pewnym dziennikarzem. Nie widzę żadnego argumentu, który dałby mi sygnał, że gdy powrócą "tamci", to będzie lepiej.

      Jakkolwiek nie lubię być agitowanym, to nie miałbym nic przeciwko, gdyby ktoś przekonał mnie choć trzema argumentami, żeby zagłosować na kogokolwiek, bo już jestem na tyle rozczarowany absolutnie wszystkimi opcjami, jakie są dostępne, że jestem gotów zignorować wybory po raz pierwszy, od kiedy przekroczyłem tę magiczną granicę wieku, a nie uważam tego za dobre.

      Usuń
    7. Ej, ale serio, od siedmiu lat rządzi PiS i właściwie nic nie zmieniło się na lepsze, co najwyżej pozornie (np. wyższe wynagrodzenia i więcej programów „socjalnych”, ale mniejsza siła nabywcza złotówki; niższy wiek emerytalny, ale coraz mniej wydolny system emerytalny; zerowy wat na niektóre produkty, ale ich cena i tak jest wyższa niż przed tą obniżką). Patrząc na to, gdzie to zmierza, na tą nieudolność w radzeniu sobie z czymkolwiek, na to postępujące ograniczanie swobody obywatelskiej, nie mam żadnych wątpliwości, że każda zmiana władzy (byle nie na Konfę), to szansa na poprawienie sytuacji. Dlatego nie wspominajmy jak było kiedyś, ale skupmy się na tym, jak jest teraz i jak może być w przyszłości.

      Nie powiem Ci na kogo konkretnie głosować, bo sam nie znajduję partii, którą rzeczywiście chciałbym poprzeć. Jednak każdy głos na opozycję to zwiększenie szansy, by PiS stracił sejmową większość, co pozwoli przywrócić praworządność i demokrację. Bo dopóki mają pełną władzę, to nic się nie zmieni. A to przykładowe trzy możliwe korzyści z chociaż częściowego przejęcia władzy przez opozycję:
      1) Naprawa stosunków z UE -> przywrócenie praworządności i prawdziwej demokracji -> brak kar, odblokowane środki z KPO i otrzymywanie kolejnych środków finansowych -> poprawa sytuacji wewnątrz kraju.
      2) Rozdział państwa od Kościoła Katolickiego -> koniec z finansowaniem KK z budżetu państwa, w tym z podatków osób nienależących do KK -> koniec z agitowaniem KK na rzecz konkretnych partii / polityków -> większe zaangażowanie prokuratury w sprawy przeciwko księżom, którzy obecnie zdają się stać ponad prawem.
      3) Przywrócenie pluralizmu w mediach publicznych -> łatwiejszy dostęp do wiedzy do tego, jak jest naprawdę -> ograniczenie polaryzacji społeczeństwa poprzez szczucie jednych na drugich.

      Nie rezygnuj z chodzenia na wybory. Ja przez wiele lat tego nie robiłem, bo żyło mi się dobrze. I przegapiłem moment, kiedy wszystko zaczęło się walić. Teraz czuję się współodpowiedzialny za całą sytuację.

      Usuń
    8. Tak, Pycha i Samowolka nie robi nic, żeby poprawiać sytuację gospodarczą. Mogą sobie do woli zwalać winę za inflację na Tuska, Putina i pandemię, ale każdy, kto nawet nie tyle jest trochę inteligentny (sam się za takiego nie uważam, więc byłbym hipokrytą), ale pp prostu nie ma pamięci złotej rybki, zdaje sobie sprawę, że pierwsze poważne alarmy na temat galopady inflacyjnej to początek 2019 roju. Aż dziw, że nie wybrzmiał w tych dyskusjach, a powinien, nasz "Jastrząb wśród jastrzębi, czyli kolejny koleś PISu, który przyklaskiwał temu rozdawnictwu, a miał narzędzia, żeby choć w części powstrzymać skutki tego.
      Jeśli dywagujemy teoretycznie o przywróceniu partii, która rządziła wcześniej, to nie sposób nie patrzeć, co było wczesniej. W tym jednym przypadku nie jest się skazanym na gdybanie, co by było, gdyby wygrali, bo po części wiadomo, czego się spodziewać
      Niby są to już w dużej mierze inne osoby, a wciąż to samo podejście, puste, popilistyczne frazesy i myślenie jedynie o tym, jak utrzymać władzę na 4,8,12 lat. Dalej wzrok nie sięga. Nie mam za grosz wiary w szacunek tych ludzi do praworządności, bo pamiętam dyskusje ze słynnych taśm i pamiętam , jak "niezależna" prokuratura wraz z pewną służbą próbowała uciszyć tę aferę. Nie mówiąc o fikołku z TK, bo niestety, prapoczątki próbpolitycznego nadawania tytułów sędziów Trybunału to poprzednia koalicja i nikt inny. To, że następcy nie powstrzymali, lecz podchwycili tę haniebną praktykę, niczego tu nie zmienia.
      Sądziłem, że to wybrzmiało dość jasno, że nie rozważam rezygnacji z wyborów, bo żyje mi się dobrze lub uważam, że jest dobrze, bo nie uważam. :D Po prostu nie jestem w stanie zagłosować przeciwko komuś, a nie na kogoś. Oczywiście, każdy ma prawo mieć takie podejście i zgodnie nim postępować, ale to zdecydowanie nie ja. Choć każdego dnia czuję się coraz bardziej do tego sprowokowany przez tych bezczelnych ludzi.

      Usuń
    9. Nie rozumiem skąd u Ciebie taka niechęć do Konfederacji. To najbardziej logiczna i konsekwentna w swoich poglądach partia ze wszystkich. O ile światopoglądowo może Ci nie odpowiadać (choć mają założenia takie jakie mają to przynajmniej nie zmieniają zdania co 5 minut) to gospodarczo brzmią naprawdę sensownie

      Usuń
    10. @pablocyferki: Nie wspominam o Jastrzębiu, tak jak nie wymieniam wielu innych nazwisk, bo oni wszyscy zdają się po prostu realizować wolę swojego wodza, który mentalnie został w PRL-u.

      Jeżeli o mnie chodzi, to nad kartą do głosowania nie będę się zastanawiał nad wyborem „mniejszego zła”, a wyborem największej szansy na normalność.

      @SojerTriceps: Sensownie brzmią co najwyżej dla tych, co sami nie ogarniają podstaw gospodarki, ekonomii itd. Wprowadzenie ich pomysłów w praktyce poskutkowałoby niższymi wpływami do budżetu, a jednocześnie koniecznością większych wydatków z tego budżetu. To przepis na katastrofę. Nawet jeśli faktycznie mogliby zagwarantować wolność gospodarczą, to kosztem wolności obywatelskiej, jeszcze pewniejszego wyjścia z UE i popchnięcia nas w łapska Kremla.

      Stałość w poglądach nie jest zaletą, jeśli przy tak łatwym dostępie do praktycznie całej wiedzy ludzkości przez tyle lat powtarza się te same głupoty. W przypadku innych można mieć chociaż nadzieje, że nauczył się czegoś na własnych i cudzych błędach, zmienił swoje nastawienie pod wpływem nowych doświadczeń i zdobytej wiedzy. Tutaj wiadomo, że nie można spodziewać się niczego mądrego.

      Usuń
    11. "Jest tak źle, że nie ma co uprawiać symetryzmu typu "ci są źli, ale tamci też byli" i olewać chodzenie na wybory albo głosować na kogoś, kto nie ma szans przekroczyć progu lub co gorsze na jakąś Konfę. Trzeba wybrać tych, co mają jakieś szansę i zwrócą kraj w pro-europejskim kierunku, bo to jedyny sposób, żeby w miarę dobrze funkcjonowała tu demokracja i praworządność."

      Jak organicznie nie znoszę PiS'u, tak nie mam absolutnie żadnych złudzeń co do KO, która już dawno nie zrobiła nic, czym mogłaby faktycznie zasłużyć na mój głos, a patrząc po sondażach, to i tak szanse na zwycięstwo są nikłe. Nie lepiej wesprzeć jakąś sensowną partię, jak np. Lewicę, która faktycznie oferuje coś innego?

      Usuń
    12. KO to choćby gwarancja polepszenia stosunków z UE, a to jedna z rzeczy, których nam potrzeba, by było normalnie(j). Ale oczywiście nie tylko KO może to zapewnić i nigdzie nie napisałem, żeby właśnie na nich głosować, ani że sam tak zrobię. Pisząc o opozycji mam też cały czas na myśli Lewicę i Polskę 2050.

      Usuń
  3. Czy ta recenzja oznacza że można też liczyć na U2?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzisz, w jaki sposób doszedłeś do takiego wniosku? To przecież dwa różne zespoły, bez powiązań personalnych, więc nie bardzo rozumiem, czemu pojawienie się tu jednego z nich miałoby dawać szanse na ten drugi.

      A co do meritum - planów nie mam, ale też niczego nie wykluczam.

      Usuń
    2. Połowa grudnia 2021, na pytanie o recenzje The Police odpowiadasz: Nie mam w planach i nie planuję mieć w planach.

      Wystarczyło jednak, że Sting powiedział coś, co wpisuje się w obecny kierunek strony i TP się pojawiło niemal natychmiast.

      Liczę że teraz się domyślisz dlaczego przywołałem U2 w kontekście recenzji The Police. Nie zawiedź mnie.

      Usuń
    3. Połowa maja 2022, na Twoje pytanie o inny zespół odpowiedziałem: O eponimicznym Lady Pank raczej głupio byłoby pisać przed The Police..

      Czyli już wtedy nie byłem na nie w kwestii Policjantów, a wręcz zasugerowałem, że prędzej czy później będą recenzje.

      Tak, spodziewałem się tego typu rozumowania. W sumie U2 się wpisuje w obecny kierunek strony także muzycznie: post-punk, lata 80., współpraca z Eno. Tylko jakoś nie mam ochoty ich sobie odświeżać.

      Usuń
    4. Nie wiem, jak to wszystko na Ukrainie się zaczęło, ale podobno duuuża w tym zasługa Juesej, ale ja się nie znam na polityce, i nie zamierzam, bo mnie to kompletnie nie interesuje.

      Usuń
    5. A powinieneś się interesować polityką, bo to ona w znaczącym stopniu wpływa na jakość i bezpieczeństwo Twojego życia. Natomiast jeśli nie interesujesz się jakimś tematem, to nie powinieneś zabierać głosu na ten temat - i to jeszcze powtarzając niedorzeczną, szkodliwą narrację, która ma usprawiedliwiać działania Kremla. Bo nie ma żadnego znaczenia, czy USA/NATO chciało zwiększać swoje wpływy w Ukrainie. Ukraina, jako suwerenne państwo, ma prawo samo decydować, jakie chce mieć stosunki z innymi krajami. Nawet jeśli te decyzje są niekorzystne dla Kremla, to nie mieli podstaw, by zbrojnie najeżdżać swojego sąsiada.

      Usuń
    6. Odświeżyłem sobie ostatnio "War" i album całkowicie nie dla mnie- kompozycyjnie nic ciekawego- nieuzasadniona długość utworów, ale przede wszystkim kuleje produkcja- utwory nie są żywe, album jest cholernie apatyczny- ocena byłaby na pewno wyższa, gdyby nie ten czynnik- album jest po prostu dla nikogo.

      Usuń
    7. Dokładnie tak samo miałem, gdy przesłuchiwałem te najbardziej cenione albumy U2. Kompletnie nic mnie tam nie zaciekawiło.

      Usuń
    8. I tak najlepszą (moim zdaniem) płytą U2 nie jest np. przeceniane "War" czy "The Joshua Tree", a debiut z 1980 roku.

      Usuń
    9. Najlepsze płyty U2 to "Achtung Baby" i "Zooropa". Ich flirty z madchesterem i elektroniką, o wiele zbyt nieśmiałe, ale jednak były fajne, a nie ucierpiało na tym piosenkopisarstwo i dobre melodie. Zaś te płyty z lat 80. straciły u mnie, bo są jeszcze bezpieczniejsze, np. wspomniane "War" to taka pustawa, stadionowa muzyka z bardzo płytkim tylko posmakiem post-punku. Jak dla mnie nieco podobnie brzmi New Model Army, ale ten zespół jakoś bardziej sympatyczniejszy jest.

      Usuń
  4. No pokażesz mi dowody łamania demokracji???? Schowałem głowę w piasek ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego, co widzę, masz dostęp do internetu. Możesz sam poszukać opinii i analiz ekspertów, a bez problemu znajdziesz raporty niezależnych międzynarodowych ośrodków, które wskazują na to, że demokracja ma się u nas coraz gorzej i niebezpiecznie zbliżamy się do autokracji. W swojej odpowiedzi na pytanie posłużę się częściowo raportem "Democratic Regress in the Contemporary World" opublikowanym w zeszłym roku przez Cambridge University Press.

      Zacznijmy jednak od tego, że prawdziwa demokracja nie sprowadza się tylko do tego, że możesz sobie pójść na wybory i wskazać, kto przez kolejne cztery lata będzie samodzielnie podejmował wszelkie decyzje dotyczące kraju i jego mieszkańców, w tym także sprzeczne z wolą większości obywateli (np. zaostrzenie prawa aborcyjnego, podczas gdy z najnowszych badań Ipsos wynika, że 66% społeczeństwa jest temu przeciwne). Do obecnej sytuacji w znacznej mierze doprowadziła wadliwa metoda d'Hondta, przez którą w 2015 roku mający poparcie na poziomie 37,6% PiS otrzymał 51,1% mandatów w Sejmie. Dało mu to większość, którą od tamtego czasu wykorzystuje do podporządkowania sobie wszystkich instytucji. Tymczasem w demokracji przyjął się uzus, że cześć stanowisk parlamentarnych, w instytucjach państwowych czy spółkach Skarbu Państwa otrzymują politycy opozycji. Nie jest to wprawdzie wymagane, ale zachowanie tej zasady świadczyłoby o tym, że obecna władza faktycznie chce utrzymać demokrację. Nie zachowała jednak nawet pozorów.

      Usuń
    2. O prawdziwej demokracji nie ma mowy, gdy:

      1) Władza podporządkowuje sobie media. Wspomnieć tu można o przejściu lokalnej prasy przez państwowy Orlen, ale na największą skalę widać to w tzw. publicznej telewizji. Żeby zachować demokrację, przedstawiciele poszczególnych partii powinni mieć równy dostęp do głównych mediów, czyli przede wszystkim tych państwowych. A jak to wygląda w praktyce? Politycy rządzącej koalicji bez przerwy mówią o swoich sukcesach, nawet nie zająknąwszy się o liczniejszych porażkach. Natomiast wypowiedzi opozycji jest zdecydowanie mniej, są wyrwane z kontekstu lub zmanipulowane w inny sposób i opatrzone komentarzem mającym przedstawić wygłaszające je osoby w negatywnym kontekście. Podczas ostatnich wyborów prezydenckich nie było nawet debaty w mediach (ani poza nimi), było natomiast niekończące się zachwalanie jednego kandydata i obrzydzanie drugiego. Nie tak powinna wyglądać kampania w publicznych mediach w rzekomo demokratycznym kraju. Powiesz, że przecież są inne stacje telewizyjne. To prawda, ale to TVP dostaje m.in. dwa miliardy złotych rocznie dotacji (dla porównania WOŚP przez trzydzieści lat działalności zebrało tylko 1,5 miliarda - tylko pomyśl, ile dobrego można by zdziałać, gdyby te dwa miliardy rocznie chociaż częściowo przekierować np. na ochronę zdrowia), natomiast na inne stacje nakłada się dodatkowe podatki, a nawet tworzy ustawy, by je zlikwidować. Poza tym nie dawano zmieniono standard nadawania telewizji. TVP jako jedyne otrzymało możliwość nadawania jeszcze przez kilka miesięcy swoich kanałów w starym standardzie. Oznacza to, że osoby, które z różnych powodów nie kupiły nowych telewizorów lub dekoderów, nie mogą już oglądać innych stacji. Szacuje się, że są to nawet dwa miliony osób. Wracając do wspomnianego na początku raportu, wg niego niezależność mediów w Polsce w latach 2015-19 spadła o 1,82 pkt w skali czterostopniowej.

      2) Nie ma suwerenności narodu. Jak już wcześniej wspomniałem, władza podejmuje decyzje nie przejmując się wolą większości obywateli, więc ten warunek również nie jest spełniony. Oczywiście, to niejako wrodzona wada demokracji parlamentarnej, jednak także w jej przypadku suweren - czyli naród - powinien mieć możliwość nie tylko wyznaczania, ale też kontrolowania i rozliczania władzy. Ta jednak podporządkowała sobie niemal wszystkie możliwe instytucje, więc takiej możliwości praktycznie nie ma.

      3) Nie ma trójpodziału władzy. Między innymi o to od dawna toczy się spór z Unią Europejską, a co z a tym idzie blokada środków finansowych, które bardzo by się teraz przydały. Mechanizm ograniczenia władzy, poprzez rozdzielenie jej na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą, praktycznie już nie istnieje. W praktyce wszystko podlega jednej Partii. Problem dotyczy szczególnie władzy sądowniczej. Trybunał Konstytucyjny jest niezgodnie z prawem obsadzony przez osoby z partyjnego nadania, a sędziowie są zastraszani i mogą spodziewać się konsekwencji za wydanie wyroków nie po myśli rządu. Wprawdzie zlikwidowano już niezgodną z prawem Izbę Dyscyplinarną, ale tworzona na jej miejsce Izba Odpowiedzialności Zawodowej to dokładnie to samo pod inną nazwą, żeby zamydlić oczy UE. Według raportu niezależność sądów spadła o 1,16 pkt.

      W tym miejscu zakończę nie dlatego, że nie ma innych przykładów. Po prostu odpowiedź już teraz jest bardzo długa, a chyba dostarcza wyczerpujących dowodów na to, jak słabo ma się u nas obecnie demokracja.

      Usuń
    3. Odnośnie metody d'Hondta to z tego co czytalem, nie była używana tylko w wyborach w 1991 i 2001 roku, więc wszyscy od 30u lat z tego korzystają.
      Z perspektywy 40to park letniej mogę te obecną postkomunistyczna Polskę podsumować tak - kto by nie był u władzy, kombinuje tylko jak 'wydymać'na kasę społeczeństwo.

      Usuń
    4. Problem nie tyle dotyczy samej metody d'Hondta, ale tego, w jaki sposób obecna ekipa skorzystała z zyskanej dzięki temu większości parlamentarnej. Tak skorzystała, że to pierwszy postkomunistyczny rząd, który przywraca komunistyczne mechanizmy centralnego sterowania państwem i zastępuje pluralizm monopolem.

      Skala dymania jest obecnie nieporównywalna, więc nie można sobie machnąć ręką i stwierdzić: "niech sobie rządzi ktokolwiek, zawsze jest źle". Bywało też znacznie lepiej, a aktualne pogarszanie się sytuacji można zatrzymać.

      Usuń
    5. Kurcze, z powodu infekcji Omikronem nie zaglądałem ostatnio na blog Pawła i kiedy w końcu kliknąłem na niego to pomyślałem, że jakiś troll przekierował mnie na inne forum. Ale ponieważ sam uważam, że historia muzyki nierozerwalnie jest związana z polityką (niektóre linie folku czy rocka to istniały głównie dzięki niej) więc zabiorę głos. Urodziłem się w czasie, gdy o wielu sprawach w Polsce decydował jeszcze wąsaty Gruzin. Narodowy komunizm w polskiej odmianie spowodował, że moje dzieciństwo było szare (ale ratował mnie mój autyzm, bo pozwalał żyć w świecie alternatywnym). Potem radosny komunizm gierkowski udawał, że jest super (a ja jako młody naukowiec nie mogłem jeździć poza Polskę, co w mojej specjalności bardzo ograniczało możliwości rozwoju i konkurencji z ośrodkami za żelazną kurtyną). Upadek komuny witałem z radością, zwłaszcza otwarcie Polski na świat. Ale z mojego, akademickiego punktu widzenia, rządy PO były fatalne i uważam, że doprowadziły do powrotu do władzy znów narodowych komunistów. Paweł ma rację co do pozytywów PO jeżeli chodzi o wzrost ekonomiczny, wiązanie się z "Zachodm" itd., ale zaślepienie neoliberalną ekonomiką było strasznym błędem i obudzeniem upiorów. I teraz mam Déjà vu w karykaturalnej polityce narodowych komunistów z PiS (im bardziej zarzucają innym korzenie komunistyczne tym bardziej stają się komunistami i to w tej śmiesznej i strasznej fuzji z naziolami i hierarchami kościelnymi). Nic gorszego nie mogło nas spotkać. Wychodzi na to, że skończę życie w takim systemie w jakim zacząłem (szczegóły są oczywiście inne, ale cały system bardzo podobny, tylko w jeszcze bardziej upiornej formie). I oczywiście mam dylemat na kogo mam głosować jeżeli dożyję kolejnych wyborów. System Hondta bi-polaryzujący scenę polityczną stawia wyborców rzeczywiście przed wyborem typu dżuma czy cholera a uważam, że niechodzenie na wybory to najgorszy wybór.

      A co do The Police to nigdy mnie ten zespół nie ruszał emocjonalnie. Mam pierwszych 5 ich płyt (z obowiązku zainteresowanego historią muzyki i ich popularności). Na każdej podoba mi się nie więcej niż 3 kawałki, a reszta to tło bez emocji.

      Usuń
    6. Dziękuje za ten komentarz. Właśnie o tym powrocie do komunistycznych sposobów na rządzenie krajem piszę tutaj już od jakiegoś czasu.

      Pierwszych 5 płyt The Police, czyli całą studyjną dyskografię? No cóż, to jest częsty problem popu, że płyty składają się z 2-3 przebojów, a reszta kawałków ma po prostu wypełnić miejsce. Sporadycznie wśród tych ostatnich trafia się coś godnego uwagi.

      Usuń
  5. Nikt się nie spodziewał że zrecenzujesz The Police

    OdpowiedzUsuń
  6. Doganiając zachód?
    Mogę wiedzieć, o jakim Zachodzie pisałeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy wiesz, ale słowa mają określone znaczenie. Bez problemu wyguglasz sobie, jakie kraje należą do geograficzno-historyczno-politycznego Zachodu.

      No chyba, że tym pytaniem sugerujesz, że po upadku PRL nic się w Polsce nie zmieniło na lepsze, nie było m.in. gospodarczego rozwoju, pozytywnych zmian ustrojowych, zwiększenia wolności obywatelskiej itd. W takim wypadku też warto by było się dokształcić, zamiast publicznie epatować ignorancją.

      Usuń
  7. Jeden z niewielu kompetentnych zespołów punkowych. Jednak ciekawsze są chyba dokonania solowe tych muzyków.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tylko grzecznie zapytałem, ale spoko. Właśnie dlatego nie bawię się w politykę.
    Jasne, że się zmieniło, ale porównując na przykład do Holandii - nie lubię słowa Niderlandy, to sorry, ale to jest przepaść nie do odrobienia. Bez względu, czy rządziłoby PO czy PiS.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale widzisz różnicę pomiędzy formami „doganiać” i „dogonić"? To oczywiste, że sporo nam brakuje do Holandii, ale jeżeli porównasz tempo rozwoju tego kraju i Polski na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat, to tutaj był on wielokrotnie szybszy. Utrzymując takie tempo, dogonienie przykładowej Holandii byłoby możliwe w perspektywie kilku dekad. Napisałem „byłoby", a nie „jest”, ponieważ obecny rząd robi wszystko, żeby cofnąć Polskę do czasów PRL-u.

      Nie jest prawdą, że nie ma znaczenia, kto rządzi. Za poprzednich władz nie było np.:
      - niszczenia demokracji i praworządności;
      - konfliktu z UE kosztującego państwo, jak dotąd, kilkaset milionów złotych;
      - marnowania miliardów z budżetu na: wybory, które się nie odbyły; budowę elektrowni, którą zburzono przed otwarciem; pilnowanie łąki, na której może kiedyś powstanie port lotniczy, itp, itd;
      - tak wysokiej i tak szybko rosnącej inflacji;
      - bezsensownego rozdawnictwa pseudo-sociali bez kryterium dochodowego;
      - dodrukowywania pieniędzy, żeby było na to rozdawnictwo;
      - topornej propagandy w mediach niby publicznych;
      - nachalnego narzucania ideologii;
      - kompletnego wywalenia na środowisko; uzależnianie kraju od surowców kopalnych (do tego głównie z Rosji); znaczne utrudnienie rozwoju elektrowni wiatrowych;
      - nielegalnego podsłuchiwania opozycji i dziennikarzy;
      - strachu, że zimą zabraknie ciepła i prądu;
      - strachu przed zachodzeniem w ciążę z powodu zaostrzenia prawa aborcyjnego;
      - stygmatyzowania pewnych grup, ostatnio dzieci z in vitro, które w pseudo-podręczniku zostały uznane z wyhodowane w laboratorium i niekochane przez nikogo.

      A teraz to wszystko jest.

      Jednocześnie nie widzę niczego, co zmieniłoby się na lepsze i byłoby zasługą rządu.

      Usuń
  9. Paweł, ale Ty naprawdę mnie nie ucz że nie wszyscy Niemcy byli nazistami i nie wszyscy Rosjanie popierają Putina ;))))) Kaczynski od dawna ostrzegał przed Putinem a lewacki Zachod wraz z rodzima dxisiejsza lewacka opozycja rechotali pukajac się w czoło. Btw durnej piosenki Stinga to właśnie owi Rosjanie którzy zapewne kochaja dzieci swe mordują właśnie dzieci ukraińskie. Nie wszyscy rzecz jasna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i ostrzegał, ale to za jego rządów uzależnienie Polski od surowców energetycznych z Rosji wzrosło do rekordowych 42%. A to nie tak, że nie było innych możliwości, bo można było rozwijać sektor OZE. Co tymczasem zrobił PiS? Praktycznie udupił nowe inwestycje w najbardziej opłacalną energię wiatrową, wprowadzając bardzo niekorzystne prawo.

      A co robi Kaczyński podczas wojny w Ukrainie? Skupia się na podżeganiu konfliktu polsko-niemieckiego, podczas gdy Niemcy są naszym sojusznikiem w NATO i UE, które to organizacje są naszym gwarantem bezpieczeństwa. Alternatywa w takiej sytuacji geopolitycznej to zostanie drugą Białorusią lub Ukrainą. Niezbyt kusząca perspektywa. Zresztą PiS od dawna wspólnie z Węgrami Orbana próbuje osłabić UE od środka. To wszystko jest bardzo na rękę Kremlowi.

      Zamiast wypominać coś sprzed wielu lat, gdy sytuacja była znacząco odmienna od obecnej, lepiej popatrz, kto już po wybuchu wojny w Ukrainie dalej wypowiada się pozytywnie o Putinie. Podrzucę kilka nazwisk: Orban, Le Pen, Trump, Korwin, czyli politycy prawicy. Co prawda stosunki PiSu z Orbanem, do niedawna największym sojusznikiem, uległy ochłodzeniu, ale już Le Pen podczas ostatnich wyborów prezydenckich we Francji otrzymała zdecydowane wsparcie od Morawieckiego.

      Nie zapominajmy też o niedawnej sprzedaży Lotosu węgierskiemu MOLowi, firmie której skorumpowany prezes jest ścigany nakazem aresztowania, w dodatku powiązanej z rosyjskimi oligarchami. To przecież działanie na szkodę państwa.

      Radziłbym też ostrożniej szafować określeniami typu "lewacki", bo to obecny rząd wprowadza najwięcej socjali (w zasadzie to pseudo-sociali, bo bez kryterium dochodowego) oraz zmienia kraj na wzór PRL, z centralnym podporządkowaniem wszystkiego, co się da.

      A co do kawałka Stinga, to on też powstał w innych czasach, okresie zimnej wojny i strachu przed konfliktem nuklearnym - był wezwaniem do Rosjan, by się opamiętali, bo taka eskalacja zagrozi także ich dzieciom. Nie chodzi tu o żadną gloryfikację tego narodu.

      Usuń
    2. Bardzo wygodnie ci nie wypominać sytuacji sprzed wielu lat, ale prawda jest taka, że to za rządów PO umorzyli dług Gazpromowi na 400 mln dolarów i oddali około 20 procent udziałów Grupy Azoty Rosjanom. Uzależnienie Polski od surowców energetycznych z Rosji jest bardzo wysokie, ale to nie PiS ponosi za nie odpowiedzialność, a przynajmniej nie w całość.

      Z tego co się orientuję, Macron i Le Pen nawzajem licytowali się na to kto ma bardziej przyjacielskie stosunki z Putinem i lepiej przekona go, by na powrót stał się poczciwym sąsiadem ze wschodu. Mogło mnie coś ominąć, ale z tego co pamiętam Zełenski dość konsekwentnie dziękował za pomoc polskim politykom z PiS-u, Johnsonowi (konserwatyście z UK) i Bidenowi (establishmentowemu demokracie, w gruncie rzeczy, politycznie usytuowanym daleko od lewej strony), a prosił o większą pomoc od zachodnich państw EU.

      Usuń
    3. Przypominam, że od siedmiu lat to PiS z koalicjantami sprawuje praktycznie niepodzielną władzę w Polsce. A to bardzo dużo czasu, żeby będąc świadomym zagrożenia ze strony Rosji zmniejszać uzależnienie od tego kraju, a nie jeszcze bardziej je zwiększać. Po takim czasie, który można było wykorzystać na szukanie alternatyw, a wykorzystano do torpedowania inwestycje w OZE, zrzucanie winy na poprzednie rządy jest po prostu głupie.

      Francuzi niestety są bardzo pobłażliwi dla Rosji, ale to nie Macron, a Le Pen zadłuża się w rosyjskich bankach (warto pomyśleć o konsekwencjach, jak Kreml może to wykorzystać np. w sytuacji problemów ze spłatą) i w zasadzie wprost deklaruje chęć osłabiania NATO i UE. Warto też pamiętać, że to Macron potwierdzał rosyjskie zbrodnie w Ukrainie, których Le Pen zdawała się nie zauważać. Więc oczywiste jest, który kandydat był lepszym wyborem, mimo swoich wad. Natomiast brytyjski konserwatyzm mocno jednak się różni od polskiego, a Bidena trudno też uznać za przedstawiciela prawicy. Z kolei PiSowi wojna w Ukrainie spadła z nieba, bo na parę miesięcy na dalszy plan zeszły wszystkie ich oszustwa, przekręty i nieudolność, a zaangażowanie się w pomoc sąsiadowi (wcale nie jakąś dużą na tle innych krajów; politycy głównie dużo gadali, a pomagali zwykli obywatele) mogło podnieść słupki poparcia. Do tego jeszcze w ustawie o obronie ojczyzny próbowali przemycić zapis zapewniający im brak konsekwencji za niegospodarność, nieudolność i wały z czasów pandemii. Mimo wszystko, dość pozytywnie oceniam działania Dudy z tego okresu.

      Usuń
    4. Macron wprost nie deklarował chęci osłabiania NATO, ale robił to po cichu w praktyce. To Francja przodowała w łamaniu embargo na sprzedaż broni do Rosji po aneksji Krymu i notorycznie nie może przekroczyć 2% PKB na obronę, na które umówiły się państwa członkowskie. To że jest lepszym kandydatem od Le Pen nie podlega wątpliwości, ale robi śmiesznie mało w porównaniu z tym, na co byłoby go stać. Brytyjski konserwatyzm mocno różni się od polskiego, m.in. tym, że rzeczywiście doprowadził do wyjścia z EU. PiS sprawuje, z koalicjantami, praktycznie niepodzielną władzę od siedmiu lat i (wg ciebie) wytrwale dąży do tego wyjścia, ale jakoś nie może tego osiągnąć. Biden to polityk centrowy, dlatego ma niskie poparcie. Był wiceprezydentem u Oabmy i chociaż tamte rządy były przedstawiane jako okres wielkich nadziei i zmian, to, o ile dobrze pamiętam, jednym z pierwszych prawdziwych sukcesów Obamy było zabicie Bin Ladena, co wg mnie dobrze pokazywało jak w gruncie rzeczy mało ówcześni rządzący różnili się od poprzedników.

      PO sprawowała z koalicjantami władze przez lat osiem, kwitły nasze dobre relacje z Unią, wydarzyła się pomarańczowa rewolucja, przemówienie Putina w Monachium, Gruzja, Abchazja i Osetia, Majdan, Krym i samozwańcze republiki. W tamtym czasie nie można było być świadomym zagrożenia ze strony Rosji i zmniejszać uzależnienie od tego kraju, a nie jeszcze bardziej je zwiększać?

      Usuń
    5. Zgadza się, Macron ma możliwości, żeby udzielić większego wsparcia Ukrainie, ale nie jest przecież tak, że w ogóle nie udziela pomocy. Od początku konfliktu opowiada się za suwerennością Ukrainy. Jest też gwarantem, że Francja nie opuści NATO i nie zamknie się na współpracę z innymi krajami UE.

      Brytyjski konserwatyzm w Polsce mógłby być uznany za "lewacki" - nie zaprzecza zmianom klimatycznym, popiera legalizację związków osób tej samej płci, zezwala na aborcję itd. Doprowadził też do wyjścia z UE i to akurat było głupie. Natomiast Polska pod obecnymi rządami chciałaby od Unii tylko dostawać, jednocześnie nie przestrzegając zasad, na jakie się zgodziliśmy do niej wstępując. PiS - w przeciwieństwie jednak do SP - zdaje sobie sprawę, że dla Polski korzystniejsze jest zostanie w UE, dlatego nie podejmuje otwartych działań zmierzających do wyjścia z Unii, jednak w obawie przed utratą absolutnej władzy - która nastąpiłaby z przywróceniem trójpodziału władzy - eskaluje konflikt z UE lub nieudolnie próbuje go łagodzić oszustwami typu zastąpienie Izby Dyscyplinarnej tym samym pod nową nazwą. W takiej sytuacji trudno wyobrazić sobie dalszą współpracę z UE, a sam Kaczyński zapowiadał "koniec tego dobrego". Gdyby była taka możliwość, sami by nas wyrzucili.

      Tak, za PO można było być świadomym zagrożenia ze strony Rosji i ograniczać uzależnienie od jej surowców. Ale fakt, że PO tego nie zrobiło, w żaden sposób nie usprawiedliwia PiSu, że kontynuował politykę coraz większego uzależniania, zamiast ją przerwać. Tym bardziej, że możliwości były większe niż siedem i więcej lat temu, ze względu na nieustanny rozwój OZE.

      Usuń
    6. Czy jest aż takim gwarantem to nie jestem pewien. W 2019 roku udzielał wywiadów, w których mówił, że NATO nie funkcjonuje należycie i można pomyśleć nad nowym europejskim sojuszem nieuwzględniającym Stanów Zjednoczonych, a jakie państwa europejskie chciał uwzględniać to nie wiadomo. Było to po scysjach z Trampem, ale w tej porze dnia zepsuty zegar jakby przypadkiem wskazał dobrą godzinę, bo Trump zarzucił mu niewywiązywanie się z umówionych przez państwa członkowskie NATO wydatków na obronę. Poza tym, na początku konfliktu opowiadał się za suwerennością Ukrainy, ale dodawał że Rosja ma prawo stawiać pytanie o własne bezpieczeństwo i że zażegnanie konfliktu może oznaczać rezygnację z czegoś i niejednostronne ustępstwa.

      Jakiś rok przed brexitowym referendum Johnson pisał artykuły zaprzeczające zmianom klimatycznym, w których powoływał się na Piersa Corbyna. W Wielkiej Brytanii aborcja ma warunki dopuszczalności podobne do naszych, tylko bardziej liberalnie interpretowane. Ale w sumie to PiS też uznałeś za lewacki za ich rozdawnictwo, więc najwyraźniej każdemu się zdąża.

      Właśnie to, że PiS zdaje sobie sprawę z korzyści finansowych i bezpieczeństwa, które daje Unia sprawia, że to całe straszenie o wyjściu z UE można wsadzić między baśnie i mity z jarmarcznych wieców wyborczych.

      "Tym bardziej, że możliwości były większe niż siedem i więcej lat temu, ze względu na nieustanny rozwój OZE."

      No, ekolodzy i eksperci to chyba mówią coś przeciwnego, trzeba było przechodzić wcześniej i szybciej, nim będzie za późno.

      Usuń
    7. No na pewno większym gwarantem od Le Pen. Inwazja na Ukrainę sporo jednak zmieniła, umacniając wewnętrznie NATO i pokazując, że dalsze funkcjonowanie paktu ma sens. Trump też chciał opuścić jego struktury i możliwe, że by tego dopiął w drugiej kadencji. A swoją drogą, dyskutowano także o wyrzuceniu lub zawieszeniu Polski, Węgier i Turcji.

      Wracając do tego, co pisałeś o podziękowaniach Zełeńskiego dla Polski, UK i USA, to masz tu jego świeżą wypowiedź z początku sierpnia: "Po raz kolejny rozmawiałem z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem. Poinformowałem go o sytuacji na froncie i rosyjskim terroryzmie w Zaporoskiej Elektrowni Atomowej, a także podziękowałem Francji za znaczącą pomoc w zakresie zbrojeniowym. Omówiliśmy zwiększenie makrofinansowej pomocy Ukrainie w sferze bezpieczeństwa żywnościowego oraz wzmocnienie sankcyjnych nacisków na Federację Rosyjską". Skopiowane z jednego z prawicowych portali, więc musi być autentyk ;).

      Johnson negował też pandemię, ale chociaż jest przedstawicielem brytyjskiego konserwatyzmu, to nie znaczy, że jest dla niego reprezentatywny. Także w Polsce i wszędzie na świecie środowiska konserwatywne - i liberalne - nie są wewnętrznie jednomyślne. Ogólnie jednak ten brytyjski konserwatyzm jest bardziej liberalny od polskiego.

      PiS jest przede wszystkim populistyczny, a źle pojmowany socjalizm nie jest celem samym w sobie, a sposobem na zdobycie i utrzymanie władzy. Niestety w obozie władzy maleje pozycja pro-europejskiej frakcji Morawieckiego, a rośnie wpływ anty-europejskiej frakcji Ziobry, który chciałby zawiesić wszystkie wpłaty do Unii (chociaż mimo kar i zablokowanego KPO więcej pieniędzy płynie z UE do PL). To by w zasadzie dało efekt identyczny do opuszczenia Unii bez jej opuszczania.

      Oczywiście, że na OZE powinniśmy przejść już dawno temu. Chodziło mi o rozwój technologiczny, dzięki czemu dzisiaj to przejście jest łatwiejsze, a panele czy wiatraki mają lepszą wydajność.

      I jeszcze jedna uwaga. Traktowanie przez liberalne władze (nie tylko w Polsce) Rosji jako partnera, który na pewno nie zwróci się przeciwko Europie było naiwne i niemądre, ale tłumaczy - nie usprawiedliwia - dlaczego się nie odcięto od surowców stamtąd. Jak jednak nazwać sytuację, gdy ci sami politycy, którzy ostrzegają świat przed imperialistycznymi zakusami Rosji, jednocześnie coraz bardziej uzależniają od niej bezpieczeństwo energetyczne własnego kraju? Moja propozycja: świadome działanie na szkodę państwa.

      Usuń
    8. "A swoją drogą, dyskutowano także o wyrzuceniu lub zawieszeniu Polski, Węgier i Turcji."

      Chodzi ci o Ackermana? To tęga głowa i komentator polityczny, a nie prominentny rządzący polityk wpływowego państwa. Też swoją drogą, to ciekawe, że zaproponował rozwiązanie, które pokrywa się z marzeniami Putina o cofnięciu NATO do granic zjednoczonych Niemiec. Noam Chomsky też powtarza rosyjską propagandę, ale u niego jest to mniej zaskakujące, bo w latach 70 opowiadał, że reżim Czerwonych Khmerów pewnie wcale nie jest aż taki zbrodniczy.

      Nie no fajnie, że Macron chce rehabilitować swoje działania z pierwszych miesiąców wojny. Ale te pierwsze miesiące jednak były, piszą o tym w tym artykule:

      https://www.nytimes.com/2022/07/15/world/europe/europe-ukraine-arms-weapons-supplies.html

      Piszą też, że Polska pomogła na 1,8 miliarda euro, ale my wiemy, że na tle innych krajów pomoc była nieduża - politycy gadali, pomagali zwykli obywatele. Poza tym to liberalna gazeta z zachodu opierająca się na badaniach niemieckiego instytutu, więc to pewnie stek bzdur pisany dla idiotów.

      Nowi kandydaci na premiera Wielkiej Brytanii też są krytykowani za stosunek do zmian klimatycznych. A ministra handlu międzynarodowego w gabinecie Johnsona też się musiała tłumaczyć z negowania zmian klimatycznych, więc nie jestem przekonany, że Johnson jest aż takim wyjątkowym rodzynkiem w brytyjskim konserwatyzmie.

      Pewnie że PiS jest populistyczny. Zabawne jest to, że po wielkiej fali krytyki tego populistycznego socjalizmu wszystkie partie opozycyjne stwierdziły, że będą go kontynuować, tylko oczywiście dużo lepiej, pomagając naprawdę. Na co ja oczywiście z niecierpliwością czekam. Ten rosnący wpływ Ziobry widać zwłaszcza po Radzie Ministrów, kiedy podwoili swoją liczbę posłów i dostali bagatela jednego ministra więcej, którego potem im odwołali.

      A co tam, ja też pozwolę sobie na jedną uwagę. To ty napisałeś, że PiS sprawując niepodzielną władzę i będąc świadomym zagrożenia ze strony Rosji mógł zmniejszać uzależnienie od tego kraju. Ja tylko dodałem, że sygnały na zagrożenie ze strony Rosji i uzależnienie działo się dużo wcześniej. Wcale nie twierdzę, że PiS był jakiś bardziej świadomy. Od 20 lat, cała Europa wesoło zmierzała w traktowanie Rosji jak stacji benzynowej i teraz obudziła się z ręką w nocniku. Jak chcesz być takim mistrzem, który sprowadza to do diabolicznych rządów PiS to proszę bardzo. Może jeszcze podaj mi jakieś przykłady państw, które w ciągu siedmiu lat zreorganizowały swoje bezpieczeństwo energetyczne opierając na panelach i wiatrakach to się chętnie zapoznam.

      Usuń
    9. Tak, chodzi o Bruce'a Ackermana. Nie pokrywa się to całkiem z żądaniami Putina, któremu marzą się także kraje bałtyckie poza NATO, choć w sumie i tak odcięłyby to ich lądowe połączenie z krajami paktu.

      Pomoc finansowa na poziomie 1,8 mld euro jest duża, ale nie wyróżnia Polski na tle innych mocno zaangażowanych krajów. Z danych opublikowanych na początku lipca przez niemiecki Kiel Insitute for The World Economy (jak sądzę ten sam, na którym opiera się podlinkowany artykuł - niestety, nie mogę go przeczytać, bo wyczerpałem limit darmowych tekstów na stronie) wynika, że odrobinę większego wsparcia finansowego udzieliła Wielka Brytania, Niemcy, Francja i Kanada, natomiast znacznie większego - około 10 mld - USA oraz instytucje UE. Rzeczywiście mogłem to bardziej sprecyzować.

      Myślę, że w obecnej sytuacji inne partie nie mają innego wyjścia niż stawiać na populizm - przynajmniej do końca kampanii wyborczej. Jakakolwiek wzmianka o ucięciu tych niby-socjali to polityczne samobójstwo. Też niecierpliwie czekam, co obecna opozycja faktycznie zrobi po wygranych wyborach. Natomiast rosnący wpływ Ziobry na razie widać przede wszystkim w tym, że Kaczyński zaczyna wypowiadać się w sposób podobny do niego, choć wcześniej mówił raczej językiem Morawieckiego. Jakiś czas temu sporo się mówiło o ewentualnej dymisji tego drugiego. Natomiast pozycja Ziobry na obu stanowiskach wydaje się niezachwiana, mimo że to przecież przede wszystkim on odpowiada za blokowanie środków z KPO.

      To Derayes pierwszy napisał tu o tym, że "Kaczynski od dawna ostrzegał przed Putinem a lewacki Zachod wraz z rodzima dxisiejsza lewacka opozycja rechotali pukajac się w czoło" - i właśnie do tego cały czas się odnoszę. Jak nie uważasz, że PiS był w tej kwestii lepszy od innych, to temat można uznać za zamknięty. Przyczepiłem się do tego OZE, bo sześć lat temu rząd utrudnił budowanie nowych elektrowni wiatrowych, które teraz mogłyby pomóc, ale oczywiście należało podjąć też inne działania, jak dywersyfikacja źródeł kopalnych, może zwiększenie własnego wydobycia, a na pewno szybsze zabranie się za budowę elektrowni atomowej (obecnie dalej są to tylko plany).

      Usuń
    10. W artykule z nytimes chodzi o wartość broni, którą zobowiązaliśmy się dostarczyć i dostarczyliśmy (rysunek numer 7 w poniższym linku, strona 32)

      https://www.econstor.eu/bitstream/10419/260617/1/KWP2218v4.pdf

      Jesteśmy na drugim miejscu za Stanami

      Pomoc finansowa to inna para kaloszy, ale biorąc pod uwagę, że pewnie jesteśmy najbiedniejszym krajem w pierwszej dziesiątce tej listy z pomocą finansową, o której piszesz, to IMO wyróżniamy się dość mocno.

      Usuń
  10. Wow, plyta The Police zostala gdzieś daleko w tyle. Co do durnowato naiwnej piosenki Stinga o Rosjanach (wiem- pochodzi z innej plyty) to apelował on w niej raczej do ludzi na Zachodzie "nie bójcie się Rosjan, oni na pewno nie wcisną guzika nuklearnego". W domyśle: "bojcie się raczej tego strasznego Reagana który straszy Was zsrr". Tu też przychodzi mi na myśl debilny i obraźliwy teledysk Genesis "Land Of Confusion". A prawda była taka ze Reagan celowo nakrecil wyscig zbrojeń aby wykończyć zsrr gospodarczo. Co mu się w dużej mierze udało. Lewaczusie do dziś tego nie pojęli. Podobnie jak tego że nazizm i komunizm to ta sama zaraza. Jeśli kto chce wierzyc że Czterej pancerni opowiadali prawdę historyczna to cóż. Ani Niemcy ani Rosja nie byli i nie będą raczej naszymi sojusznikami. Dmuchają każde w swoją trąbę tak jak uwaza za stosowne. Btw Korwin Mikke to pajac udający prawicowca. Coś jak Owsiak udający przyjaciela młodzieży i dobrego wujka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet przy takiej interpretacji najgorsze, co można zarzucić Stingowi to naiwna wiara, że ludzie są jednak dobrzy. Nie bez znaczenia jest też to, że to były czasy żelaznej kurtyny, kiedy ze Wschodu na Zachód nie docierało wiele informacji i nie było tak naprawdę wiadomo, które z nich są prawdziwe.

      Niemcy należą do tych samych międzynarodowych organizacji, co i Polska, czyli są sojusznikami, i w obopólnym interesie jest wzajemna współpraca. Możemy też wyjść z tych sojuszy - wtedy na pewno chętnie przygarnie nas Rosja.

      Trzeba naprawdę wiele złej woli i kompletnego oderwania od faktów, żeby porównywać Owsiaka do JKM. Ten drugi nieustannie pierdzieli straszne głupoty, jak najbardziej zgodne z - posługując się nomenklaturą, jakiej używasz - prawackim postrzeganiem świata, za to zupełnie nieprzystające do współczesnej wiedzy i nauki. Mało tego - od czasu agresji Rosji na Ukrainę stał się pożytecznym idiotą Kremla, powielającym wszystkie kłamstwa ruskiej propagandy. Jednocześnie nie robi niczego dobrego dla społeczeństwa. A Owsiak? Można nie zgadzać się z jego poglądami, które jednak nie są szkodliwe, można nie lubić jego sposobu bycia, ale trzeba przyznać, że robi mnóstwo dobrego, co roku zbierając pokaźne sumy na pomoc dzieciom. Wystarczy się przejść po oddziałach dziecięcych w różnych szpitalach, żeby zobaczyć ile niezbędnego sprzętu znalazło się tam wyłącznie dzięki WOŚP Owsiaka.

      Usuń
    2. Polecam poczytać o fundacjach Mrówka cała, Złoty melon, Jasna sprawa... Zdajesz sobie sprawę ile WOŚP wydaje pieniędzy na organizację swojej hucpy? Kto angażuje większe pieniądze, by zebrać mniejsze? Argument z przejściem się po szpitalach to dopiero populizm, którego nie powstydziłby się nawet PiS

      Usuń
    3. Wiem, ile i na co wydaje WOŚP, bo to wiedza powszechnie dostępna - sprawozdania finansowe są jawne i wszelkie kontrole nie wykazują żadnych nieprawidłowości. Inaczej zresztą Owsiak już dawno miałby wyroki przy takiej przychyliności państwa. Więc to raczej ty poczytaj coś spoza kłamstw powtarzanych w twojej bańce medialnej. Np. tu masz rzetelne opracowanie: https://24legnica.pl/bzdurki-spod-kurki-demaskuje-blagi-blogera/

      Przy okazji możesz sobie jeszcze sprawdzić definicję populizmu.

      Usuń
  11. Jako że nie znalazło to miejsca w recenzji albo niedowidzę, muszę spytać, czy zmieniła się jakkolwiek Twoja raczej niepochlebna, jak pamiętam, opinia o wokalu Stinga?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kilku fragmentach tego albumu jego głos przypomina mi Jona Andersona. A że w międzyczasie przekonałem się do wokalisty Yes, to i Sting jest dla mnie bardziej znośny. Ale wielbicielem nie zostałem. Wolę wokalistów, którzy robią z głosem niekonwencjonalne rzeczy.

      Usuń
  12. Wokal akurat Sting ma dobry. Teraz z wiekiem nawet lepszy bo na owej debiutanckiej płycie The Police chwilami bywał płaczliwy.

    OdpowiedzUsuń
  13. Od lat lubię ten blog, choć nie ze wszystkimi ocenami autora się zgadzam. Powstrzymałbym się jednak od wstawek politycznych i ocen historycznych, bo zaraz dyskusja o sztuce schodzi na plan drugi i zaczyna się Młocka cepami. Odnośnie płyt grupy zawsze były ono mocno nierówne, no może poza Synchronicity. Dwa trzy hity i reszta to tzw. wypełniacze. Mimo wszystko lubię ten zespół, a zwłaszcza Reggata de Blanc i Synchronicity.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak jest The Police, to będzie też debiut Lady Pank?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://pablosreviews.blogspot.com/p/faq.html#czybeda

      Ale bardziej na "nie" jestem w tej chwili.

      Usuń
  15. hej, beda kolejne recenzje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie mam taki zamiar. Natomiast biorąc pod uwagę, że teraz co dwudziesta recenzja jest dla płyt z tego okresu, to szybko nie należy się spodziewać kontynuacji The Police.

      Usuń
  16. Co sądzisz o słynnym "Every Breath You Take"? Ostatnio mam ostrą fazę, stąd pytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z reguły nie przepadam za kawałkami zarżnietymi przez radio, a to nie jest wyjątek. Piosenka ogólnie zgrabna i trudno się do czegoś przyczepić, ale mnie niczym nie zachwyca.

      Usuń
  17. Mój ulubiony kawałek z tej płyty to “So Lonely”, głównie ze względu na banalny, bo złożony z samego tytułu, ale bardzo chwytliwy refren.

    Nie rozumiem za to kompletnie popularności “Roxanne”, przyśpieszenie wprawdzie wypada czadowo, ale reszta kawałka jest w moich uszach kompletnie nijaka.

    Z reszty dyskografii znam tylko ich największy hit “Every Breath You Take” (który zawsze wydawał mi się dość przesłodzony i nijaki i nie zachęcał do poznania reszty), ale patrząc po ocenach innych, wydaje mi się, że o ile w ogóle przebili ten poziom, to o niewiele.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.