[Recenzja] Wojciech Rusin - "Honey for the Ants" (2025)
Płyta tygodnia 27.01-2.02 "Honey for the Ants", album zamykający się w bardzo przystępnej długości 36 minut, bynajmniej nie jest dziełem łatwym w odbiorze, bo niepodobnym do niczego innego. Wojciech Rusin - pochodzący z Polski, ale mieszkający i tworzący w Wielkiej Brytanii artysta multimedialny - proponuje tu swoją własną wizję muzyki, tak samo zakorzenioną w epokach dawnych, co czerpiącą z nowoczesnych technologii. Rusin trafił zresztą do świata muzyki właśnie przez zainteresowanie technologią. Swoją karierę wiązał raczej ze sztukami wizualnymi oraz grafiką - jest zresztą autorem okładek swoich płyt - choć studiował też sztuki dźwiękowe. Zdobytą wiedzę na temat rejestracji i obróbki dźwięku postanowił wykorzystać do zaprezentowania nowoczesnej, alternatywnej wizji muzyki średniowiecza oraz renesansu. Czy też, jak sam to określa, spekulatywnej muzyki dawnej. "Honey for the Ants" to zwieńczenie tzw. trylogii alchemicznej, jaką album tworzy razem z dwoma poprzednimi ...