[Recenzja] Richard Dawson - "End of the Middle" (2025)
Płyta tygodnia 10.02-16.02 Niespecjalnie śledziłem dotychczasową karierę Richarda Dawsona. Czegoś tam słuchałem, nawet całych albumów, tylko po to, by się od nich całkiem odbić. Nie załapałem fenomenu tego muzyka - ponoć najlepszego songwritera we współczesnym folku brytyjskim. Nieco bliższy jestem jego zrozumienia po przesłuchaniu właśnie wydanego "End of the Middle". To album koncepcyjny, opowiadający o kilku pokoleniach tej samej brytyjskiej rodziny i powtarzających się między nimi wzorcach zachowań, a wszystko to zostało osadzono w szerszym kontekście społecznych i gospodarczych problemów Wielkiej Brytanii. Niezmiennie stoję jednak na stanowisku, że muzyka powinna być ciekawa przede wszystkim pod względem muzycznym. I tak jest właśnie w tym przypadku. Dawson to nie tylko ceniony kompozytor, ale też sprawny gitarzysta i bardzo charakterystyczny wokalista, balansujący na granicy fałszu, nierzadko ją przekraczający. Dodaje to jednak tym nagraniom autentyzmu i indywidualizmu,...