Posty

Wyświetlam posty z etykietą boards of canada

[Recenzja] Boards of Canada - "Inferno" (2026)

Obraz
"Inferno" to niewątpliwie najważniejsza premiera poprzedniego miesiąca. Wyjątkowo zresztą nudnego i pełnego muzycznych rozczarowań. W przypadku pierwszego od trzynastu lat albumu Boards of Canada oczekiwania musiały być spore. Mowa przecież o jednym z kluczowych twórców elektroniki przełomu wieków, którego wydane wówczas albumy "Music Has the Right to Children" i "Geogaddi" to niekwestionowana klasyka nurtów IDM oraz downtempo. Kolejne płyty nie były już może tak istotne, jednak rozwijały stylistykę zespołu. Długa przerwa wydawnicza poprzedzająca "Inferno" mogła jednak sugerować twórczy kryzys Mike'a Sandisona i Marcusa Eoina, co potęgowało moje obawy, że także oni dołączą do listy moich faworytów, którzy w maju nie dowieźli z nową muzyką. Tymczasem po kilku odsłuchach "Inferno" mam dość pozytywne odczucia, choć z zastrzeżeniami. Największą wadą jest to, jak bardzo wykalkulowany jest to album. Duet Boards of Canada po raz pierwszy w...

[Recenzja] Boards of Canada - "Tomorrow's Harvest" (2013)

Obraz
Boards of Canada doprowadzili do absolutnego absurdu już i tak dość kuriozalną ideę ekskluzywnych wydawnictw na Record Store Day. Opublikowany w 2013 roku w nakładzie zaledwie sześciu sztuk singiel "------ / ------ / ------ / XXXXXX / ------ / ------" przyniósł jedynie czterdzieści sekund muzyki. Jego muzyczna wartość jest dosłownie zerowa, ale kilka osób może sobie podbić ego posiadaniem unikalnego wydawnictwa, które dziś odkupowane jest nawet za dwa tysiące euro. Płyta była w rzeczywistości początkiem akcji promocyjnej czwartego, pierwszego od ośmiu lat albumu duetu. W trakcie nagrania można usłyszeć kilka, zdawałoby się, losowych cyfr, które okazały się fragmentem kodu. Jego kolejne części zamieszczono w spotach radiowych, opublikowanych w sieci filmikach oraz na fanowskim forum. Zebrane razem dawały dostęp do strony internetowej, na której ujawniono tytuł  "Tomorrow's Harvest" oraz jego datę premiery. Każdy z trzech poprzednich albumów Boards of Canada miał ...

[Recenzja] Boards of Canada - "The Campfire Headphase" (2005)

Obraz
Czekając na "Inferno", pierwszy od trzynastu lat album Boards of Canada, odświeżyłem sobie dwie poprzednie płyty szkockiego duetu. Choć nie są tak cenione, jak dwa pierwsze, to wciąż przynoszą wartą uwagi muzykę, świadczącą o ciągłym rozwoju twórców. Co więcej, progres ten postępował w niekoniecznie oczywistym kierunku. Po hauntologicznym debiucie "Music Has the Right to Children", a następnie idącym w jeszcze mroczniejsze, ezoteryczne rejony "Geogaddi", logicznym krokiem byłoby dalsze zagęszczanie atmosfery. Tymczasem wydany tuż po nich " The Campfire Headphase" to zwrot w całkiem przeciwnym kierunku - zdecydowanie najpogodniejsze z dotychczasowych wydawnictw, choć zarazem wyraźnie przepełnione nostalgią. Zmiany jednak dotyczą nie tylko nastroju, ale też bardziej konkretnych środków muzycznych. Boards of Canada wyraźnie upraszcza tu rytmikę, oddalając się od IDM-owego idiomu i tym samym nie naraża się już tak bardzo na porównania z Autechre. Brz...

[Recenzja] Boards of Canada - "Geogaddi" (2002)

Obraz
Pełnowymiarowa kontynuacja debiutanckiego albumu Boards of Canada, "Music Has the Right to Children", ukazała się dopiero po czterech latach. Ta stosunkowo długa przerwa wynikała nie tyle z braku materiału, co raczej jego nadmiaru. W międzyczasie ukazały się dwie udane EPki, a na album duet przygotował ponoć dziewięćdziesiąt utworów, z czego ostatecznie na "Geogaddi" trafiły dwadzieścia trzy. Wydanie drugiej, oczekiwanej płyty nie było poprzedzone tradycyjną kampanią marketingową. Zespół nie udzielał wywiadów, a Warp Records nie wysłał żadnych promocyjnych kopii do mediów; w paru miastach zorganizowano za to przedpremierowe odsłuchy w kościołach. Co było bardzo przewrotnym posunięciem w kontekście kontrowersji, jakie wywołał album. "Geogaddi" pełen jest mniej lub bardziej ukrytej symboliki, w postaci sampli pełnych ezoterycznych, a zdaniem niektórych satanistycznych, treści. Także na okładce można dopatrzeć się demonów, a do tego jeszcze ten niejasny tytuł...

[Recenzja] Boards of Canada - "Music Has the Right to Children" (1998)

Obraz
Po ejtisowym  zmerkantylizowaniu muzyki elektronicznej, kolejna dekada okazała się czasem jej gwałtownego rozwoju, powstawania coraz to nowszych nurtów, nierzadko przywracających bardziej eksperymentalne podejście. To z tego okresu pochodzi znaczna część elektronicznych klasyków, wciąż będących źródłem inspiracji dla innych przedstawicieli gatunku i nie tylko. Jedną z takich płyt jest "Music Has the Right to Children", debiut szkockiego duetu Boards of Canada, tworzonego przez braci Marcusa Eoina i Michaela Sandisona. Choć sami muzycy twierdzą, że nie interesowały ich popularne wówczas style muzyki elektronicznej - powoływali się za to na wpływy Wendy Carlos, Joni Mitchell, The Beatles, The Incredible String Band,  Devo czy My Bloody Valentine - to nie da się uniknąć porównań z innymi twórcami elektroniki ostatniej dekady XX wieku. Najbardziej ewidentne jest podobieństwo do angielskiego duetu Autechre. Boards of Canada w podobny sposób łączy potężne, energetyczne beaty z subt...