13 lipca 2018

[Recenzja] Funkadelic - "Free Your Mind... and Your Ass Will Follow" (1970)



Drugi album Funkadelic, przynajmniej według słów lidera grupy, George'a Clintona, został w całości nagrany pod wpływem LSD. Cóż, słuchając rozpoczynającego całość utworu tytułowego trudno w to wątpić. "Free Your Mind... and Your Ass Will Follow" to 10-minutowy jam, pełen zapętleń i sprzężeń, zanurzony w gęstej, ćpuńsko-psychodelicznej atmosferze. Jeszcze większy odlot muzycy fundują w finałowym "Eulogy and Light", w którym kuriozalnej warstwie wokalnej towarzyszą wyłącznie dźwięki z odwróconej taśmy. Pozostałe  cztery kawałki to już pozornie bardziej konwencjonalne granie, łączące wyraźny, funkowy puls sekcji rytmicznej z zadziornymi, hendrixowskimi gitarami i rozbudowaną warstwą wokalną. Pozornie, bo i nad nimi unosi się mocno narkotyczny klimat i nie brakuje dziwnych odjazdów, jak choćby to niepasujące do reszty kawałka pianino w "Funky Dollar Bill", albo coraz bardziej zamglone brzmienie czadowego "I Wanna Know If It's Good to You?". Nawet typowo bluesowy w warstwie instrumentalnej "Some More" został udziwniony w warstwie wokalnej.

Muzycy Funkadelic zafundowali sobie i słuchaczom prawdziwie psychodeliczny odlot. "Free Your Mind... and Your Ass Will Follow" pod względem ćpuńskiej atmosfery przebija nawet najbardziej odjechane nagrania Grateful Dead i 13th Floor Elevators.

Ocena: 8/10



Funkadelic - "Free Your Mind... and Your Ass Will Follow" (1970)

1. Free Your Mind and Your Ass Will Follow; 2. Friday Night, August 14th; 3. Funky Dollar Bill; 4. I Wanna Know If It's Good to You?; 5. Some More; 6. Eulogy and Light

Skład: Eddie Hazel - gitara, wokal (2,4,5,6); Tawl Ross - gitara, wokal (3); Bernie Worrell - instr. klawiszowe; Billy Nelson - bass, wokal (2,4); Tiki Fulwood - perkusja; George Clinton - wokal (1,5,6); Fuzzy Haskins - dodatkowy wokal; Ray Davis - dodatkowy wokal; Calvin Simon - dodatkowy wokal; Grady Thomas - dodatkowy wokal
Gościnnie: Telma Hopkins i Joyce Vincent - dodatkowy wokal (2)
Producent: George Clinton


4 komentarze:

  1. Zawsze zastanawiało mnie jakim cudem muzycy potrafią na kwasie nawet nie nagrywać płyty (to nie jest jedyny album tego typu, no bo przecież jeszcze "After Bathing at Baxter's" chociażby, albo, idę o zakład, że tak było, "Ash Ra Tempel"), ale w ogóle wziąć instrumenty do rąk i cokolwiek zagrać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytułwy utwóry kojarzy mi się Revolution 9 Beatelsów,czyli słaby,bez ładu i składu.Kiedyś myślałem że Funkadelic to najlepszy zespół funkowy do czasu aż poznałem H.Hancocka i Headhunters.

    OdpowiedzUsuń
  3. będzie recenzja Maggot Brain ?

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.