[Recenzja] Soft Machine - "Faces And Places Vol. 7" (1972)

Soft Machine -Faces And Places


To ciekawy suplement do dyskografii Soft Machine, zbierający jedne z najstarszych nagrań zespołu. Obok debiutanckiego singla "Love Makes Sweet Music" / "Feelin' Reelin' Squeelin'" jest to jedyny materiał z czasów, gdy grupę tworzyli Robert Wyatt, Mike Ratledge, Kevin Ayers i Australijczyk Daevid Allen. Tego ostatniego, przez problemy z wizą, nie było już w składzie, gdy zespół nagrywał swój debiutancki album; pozostał we Francji, gdzie zorganizował własną grupę Gong. Zawarty tu materiał zarejestrowano w kwietniu 1967 roku, pod okiem producenta Giorgio Gomelsky'ego, który sfinansował sesję. Według niego Soft Machine miał wówczas nagrać swój pierwszy album. Inaczej zapamiętał to jednak Wyatt, który twierdzi, że muzycy do studia weszli jedynie z myślą przygotowania  demo. W każdym razie minęło pięć lat, zanim w końcu doszło do ich oficjalnego wydania.

Materiał pierwotnie, w 1972 roku, ukazał się we Francji i Japonii jako siódma płyta z serii "Faces and Places", prezentującej dokonania rożnych wykonawców. Na okładce znalazło się rozmazane zdjęcie z występu zespołu w późniejszym składzie, z Hugh Hopperem i Eltonem Deanem obok Ratledge'a i Wyatta. Od tamtej pory wznawiano te nagrania ponad czterdzieści razy, przy czym przeważnie z inną okładką - naliczyłem dwadzieścia wariantów, najczęściej ze zdjęciami składu z innego okresu - oraz pod takimi tytułami, jak "Soft Machine", "The Soft Machine" (oba mogą pomylić się z debiutem), "At the Beginning", "Memories", "Jet-Propelled Photograph", "Jet Propelled" czy "Shooting at the Moon";  pod tym ostatnim znalazły się też w streamingu. Trochę szkoda, że na żadnym wydaniu nie dorzucono do kompletu kawałków z singla, ale zadecydowały tu pewnie kwestie prawne.

"Faces And Places Vol. 7" to zbiór krótkich, melodyjnych piosenek, o bardzo przyjemnym, ale bardzo typowym dla drugiej połowy lat 60. brzmieniu. Dopiero w późniejszym czasie muzycy wypracowali sobie bardziej idiomatyczny sposób gry oraz własne brzmienie. Tutaj właściwie tylko wokal Roberta Wyatta jest natychmiast rozpoznawalny. W typowy dla siebie, choć dość jeszcze powściągliwy sposób bawi się swoim głosem chociażby w "That's How Much I Need You Now", balladzie śpiewanej wyłącznie z akompaniamentem pianina. Zarówno ten utwór, jak i inna kompozycja Wyatta, bardziej dynamiczna "You Don't Remember", zawierają melodie oraz linijki tekstu wykorzystane później w słynnym "Moon In June". To niejedyne nagrania w tym zestawie, które doczekały się takiego recyklingu. Wyattowski "Save Yourself" powrócił na debiucie The Soft Machine, a ayersowski "Jet-Propelled Photograph" jako "Shooting at the Moon" trafił na tak zatytułowaną drugą autorską płytę Kevina Ayersa. Tutejsze wersje to po prostu chwytliwe piosenki, wykonane bardziej zachowawczo i bardziej konwencjonalne aranżacyjnie-brzmieniowo od swoich ostatecznych form.

"I Should've Known" - podpisany przez przyszłego basistę grupy, Hugh Hoppera - zawiera z kolei melodie i motywy wykorzystane póżniej w "Why Am I So Short", "So Boot If At All" oraz "We Did It Again" - wszystko to utwory z debiutu zespołu. Chociaż sporą część tego ponad siedmiominutowego, nieco jamowego nagrania zajmuje typowo rockowy popis gitarowy, muzycy podrzucają też pewne tropy na temat późniejszej twórczości - krótkimi fragmentami słychać inspiracje jazzem czy minimalizmem. Inna piosenka autorstwa Hoppera, napisana jeszcze w czasach The Wilde Flowers "Memories", została póżniej nagrana zarówno przez Daevida Allena na jego album "Banana Moon", jak i przez Roberta Wyatta na singiel "I'm Believer". Najbardziej znane jest jednak wykonanie amerykańskiej grupy Material (kontynuacji allenowskiego New York Gong, ale już bez samego Allena) z udziałem freejazzowego saksofonisty Archiego Sheppa i debiutującej w roli głównej wokalistki Whitney Houston, która trafiła na album "One Down" z 1982 roku. W tutejszej wersji to po prostu sympatyczna piosenka, wyróżniająca się charakterystyczną gitarową zagrywką, bardzo ładną melodią oraz przyjemnym, klimatycznym brzmieniem organów i pulsującego basu. "Memories" został nawet powtórzony na kompilacji Soft Machine "Triple Echo". 

Na tym samym składaku znalazł się także napisany przez Ayersa "She's Gone". Tyle tylko, że w innym wykonaniu, zarejestrowanym wciąż w tym samym składzie, ale dwa miesiące później. Kawałek miał ukazać się jako drugi singiel kwartetu, ale ostatecznie do jego wydania nie doszło. To kolejna kompozycja jeszcze z czasów The Wilde Flowers i pewnie dlatego pobrzmiewa tu - szczególnie w wersji z recenzowanej płyty - coś z rhythm'n'bluesowych korzeni tamtej grupy. Słychać je także w innej kompozycji Ayersa, "I’d Rather Be with You". Całości dopełnia lekko oniryczny "When I Don't Want You" Hoppera, który również ma w sobie coś archaicznego. Nie dziwię się, że akurat do tych trzech kompozycji muzycy już nie wracali po 1967 roku, bo kompletnie nie pasują do kierunku, w jakim rozwijał się zespół.

"Faces And Places Vol. 7" to przede wszystkim ciekawostka dla miłośników Soft Machine, którzy chcieliby prześledzić rozwój grupy od samego początku. Pod względem artystycznym jest to jedno z najmniej wartościowych dokonań zespołu, choć zdecydowanie najbardziej przystępne dla słuchaczy klasycznego rocka. Znalazło się tu kilka naprawdę zgrabnych piosenek, z "Memories" na czele, które niewątpliwie bronią się na tle ówczesnego popu. Choć w momencie wydania ich pięć lat po nagraniu były już reliktem minionych czasów.

Ocena: 7/10

Recenzja dodana: 06.2024



Soft Machine - "Faces And Places Vol. 7" (1972)

1. That's How Much I Need You Now; 2. Save Yourself; 3. I Should've Known; 4. Jet-Propelled Photograph; 5. When I Don't Want You; 6. Memories; 7. You Don't Remember; 8. She's Gone; 9. I'd Rather Be With You

Skład: Mike Ratledge - instr. klawiszowe; Daevid Allen - gitara; Kevin Ayers - gitara basowa, wokal; Robert Wyatt - perkusja, wokal
Producent: Giorgio Gomelsky


Komentarze

  1. Ten album to całkiem sympatyczna ciekawostka, choć faktycznie zgadzam się, że najbardziej wartościowe z całej sesji jest Memories. Jest w tej piosence coś autentycznie przejmującego, szczególnie w późniejszych wykonaniach, na przykład z Bananamoon Allena. Swoją drogą, też ciekawym historycznie dokumentem jest krótkie nagranie występu Soft Machine z Allenem, pochodzące z klubu UFO. Jakość jest tragiczna, ale można zerknąć: https://youtu.be/7byv6v_ku7w?si=Jyru8wpos6WlfKqw

    Swoją drogą, planujesz napisać recenzję koncertówki z Hovikodden? Materiał niby ten sam co na Virtually, ale zagrany tak bardzo w inny sposób, że jednak moim zdaniem oba wydawnictwa mają prawo bytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Memories" to był mój pierwszy kontakt z Soft Machine i bardzo mi się spodobał. Zaraz potem sięgnąłem po "Third" i to był szok, jako słuchacz rockowego mainstreamu nie byłem na to gotowy (w tym samym czasie miałem też swoje pierwsze podejścia do Coltrane'a czy Davisa, ale tych z końcówki lat 50.) i potem przez wiele lat nie wracałem, ani nie sprawdzałem innych albumów.

      Tej koncertówki akurat nie mam w planach recenzować.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.