[Recenzja] Ramones - "Ramones" (1976)
Debiutancki, a zarazem eponimiczny longplay Ramones bywa uznawany za pierwszy album punkrockowy. Oczywiście niesłusznie, bo podwaliny tego stylu zostały już wcześniej położone przez grupy w rodzaju The Velvet Underground, The Stooges, MC5, The Monks, New York Dolls czy The Modern Lovers. Za to z czystym sumieniem można nazwać tę płytę pierwszym wydawnictwem pop-punkowym. Tak naprawdę to po prostu połączenie prostych, banalnych melodyjek z niechlujnie, nieumiejętnie zagranym rock and rollem. Totalny muzyczny regres. Choć trudno zaprzeczyć, że Ramones stał się bardzo wpływowym zespołem, inspirując przede wszystkim te wszystkie pop-punkowe kapele, które pozując na buntowników, grały (i pewnie nadal grają) bardzo ugrzecznioną, popowo melodyjną muzykę. Przede wszystkim jednak Ramones udowodnił, że można sprzedawać setki tysięcy płyt, grać wyprzedane koncerty na całym świecie i cieszyć się uznaniem muzycznych dziennikarzy, a to wszystko bez właściwie żadnych umiejętności kompozytorskich ...