[Recenzja] Park Jiha - "All Living Things" (2025)
Od premiery tego wydawnictwa minęły już wprawdzie trzy miesiące, więc nie jest to najświeższa nowość, ale warto ją nadrobić. Czwarty album koreańskiej kompozytorki i multiinstrumentalistki Park Jiha wypełni tu bowiem pewną lukę. Do tej pory nie mialem jeszcze okazji pisać o muzyce z Południowej Korei. A "All Living Thing" jest płytą nie tylko nagraną w tym kraju, lecz także głęboko zakorzenioną w tamtejszej tradycji muzycznej, zwanej gugak , co literalnie oznacza muzykę narodową. Koreańczycy dzielą ją na ludową i poważną, którą nazywają dworską, a Park czerpie tu z obu. Przy czym jednak dokonuje rekonstrukcji tradycji, wpisując się w nurt fusion gugak, polegający na łączeniu dawnych stylów narodowych ze współczesną muzyką popularną, już bez żadnych geograficznych ograniczeń. Tu akurat inspiracje idą z zachodu, gdyż artystka inkorporuje do swojej twórczości elementy ambientu, post-minimalizmu czy muzyki drone, a dawniej także jazzu. Park Jija zadebiutowała w 2018 roku dobrze p...