[Recenzja] Joseph Byrd - "A Christmas Yet to Come" (1975)
Sama płyta to okolicznościowa ciekawostka. Ale tak się złożyło, że na początku listopada zmarł jej twórca; co zreszta media odnotowały z ponad miesięcznym opóźnieniem. A Joseph Byrd to postać zdecydowanie warta przypomnienia - niedoszły jazzman, formalnie wykształcony kompozytor, uczeń Johna Cage'a i współpracownik La Monte Younga, który stworzył jedną z najbardziej wizjonerskich grup rockowych. Mowa o The United States of America, gdzie pełnił role lidera, głównego kompozytora, klawiszowca oraz jednego z wokalistów. Zespół pozostawił po sobie tylko jedno pełnowymiarowe wydawnictwo, jednak jego eponimiczny album z 1968 to jedna z najwspanialszych płyt psychodelicznego rocka. Poza wyrazistymi utworami i doskonałym wykonaniem wyróżniały ją także radykalnie lewicowe teksty oraz pionierskie wykorzystanie elektroniki. To właśnie The USA, obok Silver Apples i Fifty Foot Hose, wnieśli do rocka syntezatory, jeszcze w postaci dość prymitywnych urządzeń. Z tej trójki korzystali z niej w spos...