Posty

Wyświetlam posty z etykietą alcest

[Recenzja] Alcest - "Les chants de l’aurore" (2024)

Obraz
W przeciwieństwie do większości metalowych nurtów, black metal stał się całkiem niezłym punktem wyjścia do międzygatunkowych poszukiwań. Dość powszechne są próby łączenia go z jazzem lub brzmieniami elektronicznymi. Najbardziej przyjęła się jednak jego synteza z shoegaze'em lub dream popem, która wyodrębniła się nawet jako osobna stylistyka: blackgaze. Prekursorem tej mieszanki był Francuz Stephane Paul, znany pod scenicznym pseudonimem Neige, przybrany przez niego jeszcze w czasach, gdy grał w typowo blackmetalowych kapelach. Jedną z nich było trio Alcest, które jednak zanim cokolwiek nagrało, stało się solowym projektem Neige'a, a od drugiej płyty duetem z bębniarzem Jeanem "Winterhalterem" Deflandre. Już debiutancka EPka "Le secret" z 2003 roku łączyła inspiracje atmosferycznym black metalem w stylu Burzum czy wczesnego Ulver z wpływami grania z okolic Cocteau Twins, Slowdive oraz My Bloody Valentine. Czytaj też:  [Recenzja] Ulver - "Bergtatt: Et eev...