Posty

Wyświetlanie postów z luty, 2026

[Zapowiedź] Premiery płytowe marca 2026

Obraz
Z miesiąca na miesiąc robi się ten rok ciekawszy. Dälek, Irreversible Entanglements, Kali Malone, Kim Gordon czy The Notwist to tylko niektórzy z artystów, którzy na marzec zapowiedzieli nowe albumy. Teoretycznie powinienem był tez wspomnieć o Soft Machine i Gong - to w końcu czołowi reprezentanci jednego z najwspanialszych (w znacznym stopniu właśnie dzięki nim) rockowych nurtów, sceny Canterbury. W praktyce jednak to dziś całkiem inne zespoły, w których nie masz już nikogo z oryginalnego czy klasycznego składu, ani w ogólnie nikogo, kto grał na którymś z tych wartych uwagi albumów. Zmiana nazw byłaby zdecydowanie uczciwszym rozwiązaniem, niż podpieranie się cudzym dziedzictwiem dla pewnie nieznacznie lepszej sprzedaży. Muzyczne nowości marca 2026: 6 marca: Bill Laswell + P.St - Mount Analogue Black Flower - Motions  EP Flying Lotus - Big Mama EP Głód - Trzecie Słońca Joanna Duda - Regina Silva John Taylor - Quintessence [archiwalia] Riot Ensemble - Gates Shabaka -  Of the Ea...

[Artykuł] 25 lat XXI wieku: 100 najlepszych płyt ćwierćwiecza

Obraz
Ostatnie 25 lat było bardzo dobrym okresem w muzyce. Trzeba tylko umieć znaleźć te faktycznie wartościowe płyty. Najlepiej szukać ich z dala od mainstreamu i niekoniecznie w tych stylach, które w poprzednim stuleciu dostarczały najwięcej wybitnych dzieł. XXI wiek w muzyce to przede wszystkim dominacja hip-hopu oraz elektroniki, ale od czasu do czasu pojawia się też coś interesującego w jazzie, a i rock ma się całkiem nieźle - przynajmniej różne alternatywne nurty, wywodzące się z nowej fali czy avant-proga, bo ten klasyczny jest w zasadzie martwy. Poniżej mój subiektywny wybór najlepszych płyt ostatniego ćwierćwiecza. Pod uwagę brałem wydane w XXI wieku albumy studyjne, koncertowe i EPki, z wyjątkiem archiwaliów oraz muzyki poważnej. Przyjąłem też ograniczenie do maksymalnie dwóch wydawnictw danego wykonawcy. Nie zależało mi natomiast na tym, by każdy rok był reprezentowany taką samą liczbą tytułów, bo odbiłoby się to na jakości tej listy. Czasami wybór nieznacznie rozmija się z kolejn...

[Recenzja] Björk - "Biophilia" (2011)

Obraz
"Biophilia" to jedno z najbardziej totalnych przedsięwzięć muzycznych. Nie tylko w twórczości samej Björk, lecz w całej historii fonografii. Na potrzeby projektu - bo całość zdecydowanie wykracza poza sam album - zaangażowano chór i orkiestrę dętą oraz przygotowano specjalnie opracowane instrumenty sprzężone z komputerami, aplikację do każdego utworu, a nawet zestaw kamertonów dostrojonych do tonacji poszczególnych piosenek, zapakowanych w drewniane pudełko najbardziej ekskluzywnej edycji (200 numerowanych egzemplarzy, pierwotna cena: 500 funtów). Do tego doszła jeszcze trasa koncertowa ze scenografią i kostiumami tyleż ekstrawaganckimi, co niosącymi walor edukacyjny. W Islandii i innych krajach organizowane były także specjalne warsztaty dla uczniów. Koncept albumu kształtował się w trakcie globalnego kryzysu finansowego z lat 2008-09, którego skutki były odczuwalne także na rodzimej wyspie artystki. Na tak wielu różnych poziomach okazywało się, że stare systemy już nie dzia...

[Recenzja] Oregon - "Out of the Woods" (1978)

Obraz
Oregon był jednym z ciekawszych projektów na pograniczu jazzu oraz tzw. muzyki świata. Przez pierwszych kilkanaście lat działalności grupę tworzyło czterech zdolnych multiinstrumentalistów. Ralph Towner i Glen Moore poznali się jeszcze w trakcie studiów na Uniwersytecie Oregonu. Wspólnie działali też jako muzycy sesyjni - obaj wzięli udział chociażby w nagraniu płyty "Bird on the Wire" folkowego pieśniarza Tima Hardina. To podczas tej sesji po raz pierwszy zetknęli się z Colinem Walcottem - możecie go kojarzyć z grupy Codona i występu na "On the Corner" Milesa Davisa - który wkręcił ich do kolektywu Consort Paula Wintera, zaliczanego do prekursorów world music i estetyki new age. Jego członkiem był także Paul McCandless. We czwórkę lubili sobie podżemować niezależnie od reszty ansamblu Wintera, by w końcu rzeczywiście się od niego oddzielić. W latach 70. kwartet nagrał dziewięć płyt dla kojarzonej raczej z muzyką klasyczną wytwórni Vanguard. Choć jako multiinstrumen...

[Recenzja] Swans - "To Be Kind" (2014)

Obraz
Pomimo - lub dzięki - swojemu monumentalizmowi album "The Seer" został bardzo dobrze przyjęty przez krytykę oraz słuchaczy.  Michael Gira z zespołem poszli za ciosem i niespełna dwa lata później opublikowali kolejnego dwupłytowego kolosa. "To Be Kind" pod wieloma względami przypomina swojego poprzednika. Nawet okładka jest bardzo podobna - tylko tym razem z głową dziecka na jasnym tle, zamiast psiecka na czarnym. Ponownie są to też, w wersji kompaktowej, dwa dyski ze stu dwudziestoma minutami muzyki, nagranej w rozbudowanym składzie, choć z innym zestawem gości. A jednak każde z tych wydawnictw charakteryzuje nieco odmienny klimat. Poprzednik jest jak ciężki, posępny i hałaśliwy rytuał, a ten materiał ma z kolei nieco lżejszy, pogodniejszy nastrój, swoją transowość opierając raczej na nośnych groove'ach niż mechanicznych repetycjach. Na dwóch kompaktach znajduje się zaledwie jedenaście utworów, z czego sam "Bring the Sun / Toussaint L'Ouverture" pr...

[Recenzja] Charli XCX - "Wuthering Heights" (2026)

Obraz
Hajp na "Brat" mnie ominął. Nie słyszę niczego wyjątkowego w tych prostych, tanecznych numerach, bardzo przeciętnie zaśpiewanych przez Charlottę Aitchison. Charli XCX nie ma ani wyrazistej, rozpoznawalnej barwy głosu, ani szczególnych umiejętności - często zresztą probuje to ukrywać przy pomocy technologii. Pomimo tego, do bezpośredniego następcy tamtej płyty, "Wuthering Heigh", oczekiwania miałem naprawdę spore. Wszystko za sprawą wypowiedzi wokalistki o inspiracji The Velvet Underground oraz faktycznie zdradzającym je singlu "House" z udziałem samego Johna Cale'a. Album formalnie jest ścieżką dźwiękową "Wichrowych wzgórz" Emerald Fennel, kolejnej adaptacji powieści Emily Brontë. Można jednak traktować ten zbiór piosenek jako samodzielne dzieło. Tak naprawdę muzyka ta lepiej broni się na płycie niż w filmie - współczesny, taneczny mainstream nijak nie kojarzy się z XIX-wieczną historią, osadzoną na ponurych, angielskich wzgórzach. A przecież...

[Recenzja] Butch Morris - "Current Trends in Racism in Modern America (A Work in Progress)" (1986)

Obraz
Współczesne trendy rasizmu w USA są jeszcze bardziej niepokojące niż w chwili wydania tego albumu. Nawet wtedy, mniej więcej dwie dekady po likwidacji segregacji rasowej, sytuacja była daleka od idealnej, na co uwagę chciał zwrócić Butch Morris. Formy systemowej dyskryminacji wciąż funkcjonowały, choć w sposób mniej jawny. Najbardziej jaskrawym  tego przykładem była reaganowska walka z narkotykami, z gargantuiczną dysproporcją kar za posiadanie i handlowanie popularniejszym wśród czarnej społeczności crackiem niż preferowaną przez białych kokainą. Dwadzieścia parę lat później, podczas prezydentury Obamy, epoka rasizmu mogła zdawać się dobiegać końca. Były to jednak tylko złudne nadzieje, a dziś w Białym Domu zasiada zupełnie jawny rasista, którego działania coraz bardziej przypominają najgorsze wzorce z przeszłości. "Current Trends in Racism in Modern America (A Work in Progress)" to autorski debiut Morrisa - muzyka wówczas już dobrze znanego na nowojorskiej scenie jazzowej. ...

[Recenzja] Mandy, Indiana - "URGH" (2026)

Obraz
Brytyjsko-francuski kwartet idealnie wstrzelił się z premierą swojego drugiego albumu. Płyta, gdzie jednym z głównych tematów jest przemoc wobec kobiet i kultura gwałtu, ukazuje się w momencie, gdy coraz więcej wiadomo o skali seksualnych przestępstw oraz procedurze tuszowania, w jakie zaangażowani byli lub są prominentni przedstawiciele amerykańskiego biznesu i władzy, na czele z pomarańczowym klaunem. Są tu też odniesienia do aktualnych konfliktów: bezprawnej agresji Rosji na Ukrainę i dokonywanego przez Izrael ludobójstwa w Gazie. A z drugiej strony kawałek o koncernach farmaceutycznych niebezpiecznie zbliża się w rejony szurskich teorii - można go jednak potraktować jako trafną krytykę kapitalizmu i konsumpcjonizmu. W porównaniu z "I've Seen a Way" - wydanym trzy lata wcześniej debiutem Mandy, Indiana - "URGH" jest płytą nieco ciekawszą, bardziej dopracowaną. Więcej się tu dzieje, kompozycje wyróżnia większa wyrazistość. Stylistycznie wciąż dominują tu wątki...

[Recenzja] Celtic Frost - "Monotheist" (2006)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S04E02 W tym roku mija dwadzieścia lat odkąd ukazał się ostatni album Celtic Frost. "Monotheist" opublikowano zresztą po niemal równie długiej, czternastoletniej przerwie fonograficznej. Oczekiwania były spore. Podobnie jak i obawy. W końcu minęło już sporo czasu od mocarnego początku kariery. To wtedy zespół kształtował ekstremalne formy metalu swoimi wczesnymi, brutalnymi EP-kami, bardziej progresywnym "To Mega Therion" oraz eklektycznym "Into the Pandemonium". Potem jednak szwajcarska grupa straciła impet. Skład się posypał, a otoczony nowymi muzykami Thomas Fischer został zmuszony przez wytwórnię do merkantylnego zwrotu w stronę popularnego wówczas hair metalu. Album "Cold Lake" był, oczywiście, kompletną porażką. Nieudany powrót do cięższego grania na "Vanity / Nemesis" tylko pogorszył sprawę, a zespół w rezultacie zawiesił działalność. Jednak na "Monotheist" Celtic Frost wraca do kor...

[Recenzja] By Storm - "My Ghosts Go Ghost" (2026)

Obraz
Injury Reserve był jednym z ciekawszych składów hip-hopowych ostatniego dziesięciolecia. Szczególnie blyszczał na swoim drugim i, jak się okazało, ostatnim albumie "By the Time I Get to Phoenix". Trio wyróżniało się oryginalnym podejściem do produkcji, do tego stopnia unikalnym, że krytycy chętnie określali jego muzykę mianem post-rapu. Faktycznie to muzyka mocno odmienna od wczesnego hip hopu, mniej homogeniczna, bardziej abstrakcyjna, wykraczająca poza ramy gatunku. Uwagę zwracał też nietypowy dobór sampli - od King Crimson, Briana Eno czy The Fall, po zupełnie świeżych wówczas twórców ze sceny Windmill: black midi oraz Black Country, New Road.  Po śmierci Jordana Groggsa, jednego z raperów grupy, pozostała dwójka zdecydowała się porzucić szyld Injury Reserve i kontynuować współpracę jako By Storm. To nawiązanie do kończącego wspomnianą płytę utworu "Bye Storm". Wprawdzie już "By the Time I Get to Phoenix" przygotowali w duecie, jednak wówczas mieli do d...