[Recenzja] Krzysztof Penderecki - "Kosmogonia" (1974)
Zamiast opisywania konkretnego dzieła muzyki poważnej, tym razem zdecydowałem się na omówienie całego albumu, zbierającego cztery niepowiązane ze sobą utwory. "Kosmogonia" Krzysztofa Pendereckiego - czasem funkcjonująca pod dłuższym tytułem, wymieniającym wszystkie zawarte tu nagrania - jest bowiem bardzo intrygującym wydawnictwem. Stanowi wprowadzenie do teoretycznie najbardziej hermetycznego, nieprzystępnego okresu w twórczości polskiego kompozytora, jednak wybór utworów może zaciekawić także słuchaczy niektórych odmian rocka lub jazzu. Do tej pory opisałem dwa dzieła Pendereckiego: "Actions for Free Jazz Orchestra", będący jednorazowym skokiem w bok z jazzmanami, a także "Jutrznię", uważaną przez część słuchaczy i krytyków za sprzeniewierzenie się awangardowym ideałom. Z płytą "Kosmogonia" sprawa wygląda zgoła inaczej, bo to właśnie ten najbardziej bezkompromisowy, eksperymentujący z sonorystyką Penderecki. Recenzowany album został opublikowan...