Posty

Wyświetlam posty z etykietą rough trade

[Recenzja] My New Band Believe - "My New Band Believe" (2026)

Obraz
My New Band Believe to nowy projekt Camerona Pictona, basisty i okazjonalnie wokalisty black midi. Po dwóch latach od rozwiązania tamtej grupy, muzyk debiutuje pod nowym szyldem. Poprzeczka była ustawiona wysoko: nie tylko ze względu na rewelacyjne albumy tria, "Cavalcade" i "Hellfire", ale też konkurencyjny "The New Sound" kolegi z macierzystego zespołu, śpiewającego gitarzysty Geordiego Greepa. Ten ostatni materiał mocno sugerował, że to właśnie Greep był główną siłą kreatywną black midi. Czy w takim razie również Picton ma coś wartościowego do zaproponowania? Szczerze mówiąc, bez większego entuzjazmu śledziłem ten projekt od ponad roku. Od momentu, gdy ukazał się debiutancki singiel My New Band Believe, "Lecture 25". Nagrany przez Pictona w roli śpiewającego gitarzysty - z pomocą basisty Johna Finerty'ego (Shame), perkusisty Davida Ike-Elechiego (Knats) oraz klawiszowca Setha Evansa (HMLTD, współpraca z black midi) - kawałek brzmi jak odrz...

[Recenzja] caroline - "caroline 2" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 26.05-1.06 Brytyjski oktet caroline działa nieco na uboczu sceny Windmill. Podobnie, jak inne młode grupy przewaźnie z Londynu, poszukuje swojego własnego stylu, mieszając różne rzeczy już w muzyce popularnej obecne. W przeciwieństwie jednak do black midi, Squid czy Black Country, New Road, punktem wyjścia nie jest tu post-punk. Część muzyków - śpiewający gitarzyści Mike O'Malley i Jasper Llewellyn oraz perkusista Hugh Aynsley - zaczynali, jako nastolatkowie, od wspólnego grania standardów appalachijskiego folku. Po poszerzeniu składu o kolejnych pięcioro muzyków, grających na różnych instrumentach i udzielających się wokalnie, pozostali przy głównie akustycznym brzmieniu oraz folkowych inspiracjach, dodając do tego nieco minimalizmu, slowcore'u czy post-rocka. Eponimiczny debiut sprzed trzech lat to mieszanka całkiem zgrabnych piosenek i eksperymentów z formą czy niekonwencjonalnymi sposobami wydobywania dźwięku, ale też nagrań dokonanych w studiu oraz surowych ...

[Recenzja] Pere Ubu - "Terminal Tower" (1985)

Obraz
Przed kilkoma dniami zmarł David Thomas, jeden z największych wizjonerów drugiej polowy lat 70., który nigdy nie doczekał się należytego uznania. To pod jego wodzą grupa Pere Ubu, łącząc dziwactwo w stylu Captaina Beefhearta z punkową estetyką - i to na kilka lat nim Sex Pistols z The Clash wynaleźli punk rocka - dała podwaliny pod powstanie post-punku. Wpływ jej znakomitego debiutu "The Modern Dance" był słyszalny u wielu czołowych grup, jakie wypłynęły na nowej fali po tej całej tzw. punkowej rewolucji. Ale jest też słyszalny i dzisiaj, przede wszystkim u sporej części przedstawicieli sceny Windmill, jak black midi czy Squid. Oczywiście, jak to zwykle bywa, najbardziej interesujące i inspirujące są te najwcześniejsze dokonania Pere Ubu - recenzowane już przeze mnie "The Modern Dance" oraz "Dub Housing". Świetnym ich dopełnieniem jest natomiast  "Terminal Tower: An Archival Collection". Druga cześć tytułu jednoznacznie wskazuje na kompilacyjny c...

[Recenzja] Geordie Greep - "The New Sound" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 30.09-6.10 Kiedy pięć lat temu recenzowałem debiutancki album black midi, "Schlagenheim", byłem pozytywnie nastawiony do zawartej na nim fuzji post-punka, noise'u i krautrocka. Nie spodziewałem się jednak tego, co nastąpiło później. Albumy "Cavalcade" i "Hellfire", zachowując młodzieńczą energię debiutu, przyniosły zwrot w stronę jeszcze bardziej złożonego grania, silnie inspirowanego avant-progiem, math- czy jazz-rockiem. Wywindowały zespół do samej czołówki współczesnego rocka i uczyniły z niego istotny punkt odniesienia dla innych nowych twórców, często zresztą pozostających pod jego wpływem lub w podobny sposób odświeżających różne ciekawe pomysły z przeszłości, łącząc je w niespotykany wcześniej sposób. Na kolejny album black midi czekałem z niecierpliwością, ale i obawą, czy zespół dalej będzie się rozwijał, czy pozostanie przy wypracowanym stylu. Teraz to bez znaczenia, bo na początku sierpnia muzycy poinformowali o zawieszeniu dz...

[Recenzja] The Raincoats - "Odyshape" (1981)

Obraz
Kurt Cobain pozostawił po sobie coś więcej, niż tylko muzykę. A konkretnie listę rekomendacji płytowych, dzięki której różni mniej popularni wykonawcy mogli dotrzeć ze swoją twórczością do szerszej publiczności. Skorzystała na tym na pewno brytyjska grupa post-punkowa The Raincoats. Dzięki publicznym pochwałom Cobaina kapelą zainteresowała się wytwórnia Geffen, czego efektem były wznowienia wcześniejszej dyskografii, wzbogacone esejami lidera Nirvany oraz Kim Gordon z Sonic Youth. Na fali tego chwilowego hajpu doszło nawet do reaktywacji zespołu. Oryginalny plan zakładał dołączenie na trasę, jaką Nirvana miała zagrać wiosną 1994 roku. Nie wypaliło, bo koncerty odwołano po tym, jak Cobain palnął sobie w łeb. The Raincoats przygotował za to nowy materiał studyjny, opublikowany dwa lata po tych wydarzeniach. Daje też sporadyczne występy. Główny okres działalności zespołu to lata 1977-84 i cztery albumy - w tym koncertowy - nagrane dla Rough Trade. The Raincoats powstał z inicjatywy dwóch ...

[Recenzja] The Smiths - "Strangeways, Here We Come" (1987)

Obraz
Jeśli ktoś jeszcze liczył na powrót The Smiths w klasycznym składzie, to może już o tym zapomnieć. 19 maja zmarł Andy Rourke, basista obecny we wszystkich nagraniach grupy. Mogło go już jednak zabraknąć na ostatnim albumie grupy,  "Strangeways, Here We Come". Z powodu uzależnienia od heroiny został wyrzucony ze składu, jednak już po kilku tygodniach powrócił. Nie tylko on miał problem z używkami - pili lub ćpali wszyscy z zespołu i ekipy, poza Morrisseyem, co odbijało się na jakości występów. W połączeniu z niezbyt efektywnym zarządzaniem zespołem przez wytwórnię i management, powodowało to rosnącą frustrację wśród muzyków. Podczas nagrywania finalnej płyty doszedł do tego konflikt na linii Morrissey - Marr. Wokalista miał żal do gitarzysty, a zarazem kompozytora grupy, że coraz więcej uwagi poświęca innym projektom. Ten drugi natomiast zarzucał frontmanowi, że jest za mało elastyczny muzycznie i najchętniej grałby wyłącznie przeróbki popowych hitów sprzed dwóch dekad. Johnny...

[Recenzja] The Smiths - "Meat Is Murder" (1985)

Obraz
The Smiths na "Meat Is Murder", swoim drugim regularnym albumie, pokazali nieco większą wszechstronność pod względem muzycznym, ale nie mniej zaskakujące okazały się teksty, po raz pierwszy tak mocno upolitycznione. Zespół, a w zasadzie Morrissey, krytykuje tu system edukacji ("The Headmaster Ritual"), porusza problem przemocy domowej ("Barbarism Begins at Home") i wykazuje troskę o zwierzęta ("Meat Is Murder"). Wszystkie te tematy do dziś nie tracą na aktualności, a ostatni od mniej więcej tygodnia wywołuje zwiekszony lęk na polskiej prawicy. Jak zwykle ma to więcej wspólnego z konserwatywnymi wyobrażeniami o świecie, niż rzeczywistością. A przy okazji udało się choć trochę wyciszyć temat wyprowadzania setek milionów z budżetu na wille dla organizacji powiązanych z rządem. W kwestii mięsa daleko mi do radykalizmu Morrisseya i chętnie zająłbym kompletnie przeciwne stanowisko, gdyby nie świadomość, że pewne ograniczenia są konieczne dla spowolnien...

[Recenzja] ブラック・ミディ- "ライヴ・ファイヤ" (2022)

Obraz
Chociaż jest to wydawnictwo przeznaczone przede wszystkim na rynek japoński, jako rodzaj promocji właśnie trwającej mini trasy black midi po Azji, warto poświęcić mu odrobinę uwagi. "Live Fire" - darujmy sobie zapis tytułu w katakanie - to po pierwsze niezłe podsumowanie dotychczasowej twórczości jednego z najbardziej ekscytujących przedstawicieli współczesnego rocka, a po drugie nienajgorszy pokaz tego, na co go stać na scenie. Swoją reprezentację mają tu wszystkie trzy dotychczasowe albumy, z naciskiem na wydany latem "Hellfire", ale  są też trzy kawałki z poprzedniego "Cavalcade" i dwa z debiutanckiego "Schlagenheim", a całości dopełnia jedno premierowe nagranie. Muzycy - podstawowe trio  Geordiego Greepa, Camerona Pictona i Morgana Simpsona wspiera tu wyłącznie klawiszowiec Seth Evans - na żywo grają z niesamowitą energią, nie mając przy tym żadnych problemów z dość skomplikowanymi partiami. Jeśli do czegoś trzeba się tu przyczepić, to na pew...

[Recenzja] Jockstrap - "I Love You Jennifer B" (2022)

Obraz
W 2022 roku wyjątkowo dobrze ma się muzyka art-popowa. W serwisach streamingowych niezwykłą popularnością cieszy się stary przebój Kate Bush, "Running Up That Hill", niedawno przypomniany w serialu "Stranger Things". Niedługo odbędzie się premiera nowego albumu Björk, "Fossora", a już jakiś czas temu Perfume Genius wydał bardzo dobry "Ugly Season". Żeby jednak mówić o prawdziwym renesansie tej stylistyki, potrzeba też nowych, uzdolnionych twórców. I w tym miejscu wchodzi, cała na biało, grupa Jockstrap, która właśnie opublikowała swój debiutancki longplay "I Love You Jennifer B". Zespół współtworzy dwoje młodych twórców: niemający póki co większych osiągnięć Taylor Skye oraz Georgia Ellery, którą możecie kojarzyć z gry na instrumentach smyczkowych w Black Country, New Road. Pochodzący z różnych regionów Wielkiej Brytanii muzycy poznali się w londyńskiej Guildhall School of Music & Drama, gdzie Ellery uczyła się w klasie jazzowych sk...

[Recenzja] The Smiths - "The Queen Is Dead" (1986)

Obraz
W ostatnich dniach temat śmierci Elżbiety II nie schodzi z czołówek serwisów informacyjnych wszelkiego typu. Wiele się o niej pisze i mówi, choć niekoniecznie w kontekście wpływu na popkulturę. A ten był przecież ogromny. Weźmy tylko samą muzykę rozrywkową. Grupy Gentle Giant czy Queen nagrały swoje interpretacje hymnu "God Save the Queen", który przez ostatnie dekady kojarzył się wyłącznie z tą jedną królową, zaś własne utwory jej poświęcone stworzyli m.in. The Beatles, Sex Pistols czy The Smiths. Dwóch ostatnich zdecydowanie nie można nazwać pochlebnymi - stanowią niezawoalowaną krytykę monarchistycznego ustroju. W tym samym czasie, gdy w rządzonej przez komunistów Polsce każda piosenka przed publikacją lub emisją musiała zostać dopuszczona przez cenzurę, na Zachodzie można było bez konsekwencji śpiewać o czymkolwiek. Nawet oskarżać cieszącą się powszechnym szacunkiem głowę państwa o faszystowski reżim  i odmawiać jej człowieczeństwa, jak czynili Pistolsi, albo zdecydowanie...

[Recenzja] black midi - "Hellfire" (2022)

Obraz
Poprzedni rok był pod jednym względem absolutnie wspaniały. Tyle świetnych płyt, ile się wówczas ukazało, to prawdziwa rzadkość. Jednak po tych nieco ponad sześciu miesiącach roku 2022 mogę stwierdzić tyle, że jeśli ustępuje on poprzedniemu, to tylko nieznacznie. Pierwsze półrocze, wypełnione wieloma interesującymi dziełami, pięknie rozpoczął "Ants From Up There", drugi album Black Country, New Road. Równie potężne otwarcie drugiego półrocza zapewnia z kolei "Hellfire", trzeci longplay black midi. Obie grupy wywodzą się z tej samej sceny i tak samo wspaniale się rozwijają, choć w całkiem różnych kierunkach. Trójka black midi nie jest jednak takim przełomem, jakim był "Cavalcade" względem debiutanckiego "Schlagenheim". Jeżeli tamte płyty miały się do siebie tak, jak "Discipline" do poprzedzającego go "Red" (choć stylistycznie bardziej pasowałoby odwrotne porównanie), to "Hellfire" i "Cavalcade" są jak, trzym...

[Recenzja] caroline - "caroline" (2022)

Obraz
Kolejni młodzi i obiecujący rockowi debiutanci z Wielkiej Brytanii. Grupa caroline - swoją drogą to już co najmniej trzeci, po black midi oraz deathcrash, przedstawiciel tej sceny z nazwą pisaną małymi literami - wyróżnia się rozbudowanym składem, liczącym ośmioro muzyków, w większości grających na różnych instrumentach. Jednak tylko w kilku utworach z eponimjcznego debiutu słyszymy pełny skład. Zapewne wynika to z faktu, że album nagrywany był na przestrzeni dłuższego czasu - zespół istnieje od 2017 roku - a obok materiału zarejestrowanego w różnych studiach wykorzystano także domowe nagrania muzyków. Całość okazuje się jednak całkiem spójna stylistycznie. Oktet nie idzie drogą swoich kolegów z wytwórni Rough Trade, wspomnianego black midi, ani innych przedstawicieli tej młodej brytyjskiej sceny rockowej, jak Squid czy Black Country, New Road, lecz stara się zaproponować coś zupełnie innego. Inspiracje czerpie ponoć przede wszystkim z appalachijskiego folku, minimalizmu, różnych f...

[Recenzja] black midi - "Cavalcade" (2021)

Obraz
Grupa black midi od samego początku prezentowała się bardzo obiecująco. Jednak dotąd na obietnicach się kończyło. Zarówno koncertowy album "Live at the Windmill Brixton", na którym kwartet pełnił rolę zespołu wspierającego byłego wokalistę Can, Damo Suzuki, jak i już w pełni autorski studyjny debiut "Schlagenheim", zdawały się nie wykorzystywać w pełni jego potencjału. Ten najlepiej było słychać podczas porywającego występu w radiu KEXP z listopada 2018 roku. W studiu nie udało się odtworzyć jego energii, co tylko bardziej odsłoniło braki ówczesnych kompozycji. Przede wszystkim brak własnych pomysłów. W proponowanej wówczas przez zespół mieszance post-punku, noise rocka, math rocka i krautrocka słychać wyraźny wpływ takich twórców, jak Pere Ubu, Talking Heads, The Fall, This Heat, The Residents, Public Image Ltd., Slint,  kolorowy King Crimson czy wspomniany Can. To bardzo zacne inspiracje, które trudno mieć za złe. Niestety, "Schlagenheim" nawet nie zbli...