[Recenzja] Jaubi - "Nafs at Peace" (2021)
Muzyka hindustańska i jazz wywodzą się z całkiem odmiennych kręgów kulturowych, lecz wielokrotnie już dochodziło do ich fuzji. Zazwyczaj polegało to na inkorporacji elementów indyjskiej muzyki klasycznej przez przeróżnych jazzmanów, by wspomnieć tylko Johna i Alice Coltrane'ów czy Pharoaha Sandersa. Niejednokrotnie dochodziło też do spotkań muzyków reprezentujących obie te tradycje. Przykłady można mnożyć, począwszy od projektu "Jazz Meets India" Irene Schweizer, przez grupę Shakti Johna McLaughlina, aż po ekipę Saagara Wacława Zimpla. Teraz doliczyć trzeba do nich "Nafs at Peace", debiutanckie dzieło pakistańskiego kwartetu Jaubi. Grupa istnieje od kilku lat, a w 2016 roku zadebiutowała EPką "The Deconstructed Ego". Wypełniający ją materiał zdradza przede wszystkim wpływy hindustańskie, a brzmienie zdominowały typowo indyjskie instrumenty, jak sarangi i tabla. Dzięki partiom gitary oraz perkusji słychać też jednak pewne nawiązania do muzyki zachodniej...