[Recenzja] Glenn Branca - "The Ascension" (1981)
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S03E08 Tytuł tego albumu nie przypadkiem jest zbieżny z dwoma innymi wielkimi dziełami, "L'Ascension" Oliviera Messiaena oraz "Ascension" Johna Coltrane'a, do których Glenn Branca nawiązał świadomie i z premedytacją. We wszystkich trzech przypadkach muzyka wprowadza w metafizyczny wręcz nastrój, choć robi to, korzystając z innych środków wyrazu. Te zastosowane przez Brankę wydają się najmniej adekwatne do osiągnięcia zamierzonego celu. Artysta posługuje się tu bowiem gitarowym hałasem, punkową agresją, ciężarem większym niż niejedna kapela metalowa, przerażającymi dźwiękami niczym z horroru. Przy czym sama gitara używana jest tu w niezbyt rockowy sposób. Nie jest to również jazz - całość została starannie skomponowana, nie pozostawiając wiele miejsca na improwizację - ani muzyka poważna, do której poniekąd aspiruje, choć jej twórca nawet nie posiadał formalnego wykształcenia muzycznego. Glenn Branca wywodził się z podzie...