Posty

Wyświetlam posty z etykietą muzyka kameralna

[Recenzja] John Zorn - "The Circle Maker" (1998)

Obraz
"The Circle Maker" to kolejny, po "Bar Kokhba", zbiór kompozycji Johna Zorna z Masada Songbook. Blisko połowa repertuaru to powtórki z dostępnych jedynie w Japonii płyt oryginalnego kwartetu Masada, grupy tworzonej przez Zorna z Dave'em Douglasem, Gregiem Cohenem i Joeyem Baronem. Dwa utwory - "Idalah-Abal" i "Gevurah" - ukazały się także na poprzednim albumie wydanym we własnej wytwórni Tzadik (ten ostatni miał tam premierę). Tu jednak cały materiał zarejestrowano na nowo, z wykorzystaniem innego aparatu wykonawczego. Zorn nie powtórzył jednak patentu z "Bar Kokhba", polegającym na zmieniającym się co utwór, często jednorazowym składzie. Występujące już tam w dziewięciu nagraniach Masada String Trio - czyli Mark Feldman na skrzypcach, Erik Friedlander na wiolonczeli i Greg Cohen na kontrabasie - tutaj gra na całej pierwszej płycie, "Issachar". Na drugim dysku, "Zevulun", dołączają do nich natomiast trzej dodatko...

[Recenzja] Björk - "Vulnicura" (2015)

Obraz
Po gargantuicznym przedsięwzięciu, jakim był multimedialny projekt "Biophilia", kolejne wydawnictwo Björk to po prostu standardowy album. Bez żadnych towarzyszących mu aplikacji, nawet bez poprzedzających singli. Jedynym dodatkowym elementem była nowojorska wystawa poświęcona twórczości artystki. Jej otwarcie zaplanowano na marzec 2015 roku, równolegle z premierą płyty. Ostatecznie jednak "Vulnicura" już dwa miesiące wcześniej - bez żadnych zapowiedzi i promocji - trafiła do sprzedaży cyfrowej, w reakcji na nielegalny wyciek materiału. Pozornie to kolejna, po średnio udanej płycie "Volta", próba powrotu do mainstreamu, zamiast kolejnych artystycznych eksperymentów, jak "Medulla" czy wspomniana "Biophilia". W pewnym sensie Bjork faktycznie wraca do swoich wcześniejszych dokonań. Aranżacje, opierające się na zestawieniu smyczków z nowoczesną elektroniką, to odświeżona wersja stylu z "Homogenic", zastępująca jego bombastyczność i...

[Recenzja] John Zorn - "Bar Kokhba" (1996)

Obraz
Na potrzeby kwartetu Masada John Zorn napisał w sumie dwieście pięć utworów inspirowanych żydowską tradycją muzyczną. Mniej więcej połowa z nich znalazła się na dziesięciu studyjnych wydawnictwach zespołu - dziewięciu albumach oraz EP-ce - opublikowanych pomiędzy 1994 a 1998 rokiem. Dostęp do tych płyt nie był jednak łatwy, bo ukazywały się jedynie w Japonii, nakładem lokalnej wytwórni DIW. Sytuacja nieznacznie poprawiła się w 2023 roku. Wprawdzie cała dyskografia zespołu doczekała się wówczas wznowienia we własnej wytwórni Zorna Tzadik, lecz wyłącznie w formie limitowanego do tysiąca egzemplarzy boksu - bez indywidualnych wydań. Dla wielu słuchaczy pierwszym kontaktem z utworami z tzw. Masada Songbook był album "Bar Kokhba". Zbiera on na dwóch płytach dwadzieścia dwie kompozycje z tego projektu, z których trzy - "Mahshav", "Abidan" oraz "Sheloshim" - są zdublowane i pojawiają się na obu dyskach. Co jednak istotne, aż dziesięć z tych utworów nie ...

[Recenzja] Evan Ziporyn & ContaQt - "Art Decade" (2025)

Obraz
Muzycznie był to dość nietypowy tydzień. Z jednej strony przyniósł całkiem sporo wyczekiwanych przeze mnie premier. Z drugiej jednak wszystkie te albumy okazały się dla mnie raczej rozczarowaniem. "Touch" Tortoise i "Perseverance Flow" Natural Information Society wypadły dużo poniżej oczekiwań - które przynajmniej w tym pierwszym przypadku i tak nie były wygórowane - a zeszłoroczna Saagara poprawiona przez Shackletona okazała się mniej ciekawa od oryginału. Inne przesłuchane tytuły też niespecjalnie ze mną rezonowały. Wracam więc do poprzedniego tygodnia i płyty, której wydanie właściwie nie zostało nigdzie odnotowane. I to pomimo tego, że wypełniają ją kompozycje tak wielbionych powszechnie twórców, jak David Bowie, Brian Eno, Robert Fripp czy Harold Budd. "Art Decade" to projekt Evana Ziporyna, formalnie wykształconego muzyka, wykładowcy akademickiego i multiinstrumentalisty - głównie klarnecisty - znanego z muzycznego kolektywu Bang on a Can, z którym ...

[Recenzja] Daniel O'Sullivan - "Eros" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 19.05-25.05 Daniel O'Sullivan to brytyjski muzyk znany z wielu projektów. Współtworzył Ulver, wspomagał Sun O))), prowadził progowy Miasma and the Carousel of Headless Horses i jest połową neo-psychodelicznego duetu Grumbling Fur. Działa też jako solista, nagrywając płyty z art popem, ambientem lub bardziej eksperymentalną muzyką. Na wydanym dwa lata temu "Rosarium" otarł się nawet o klasyczną kameralistykę. I w podobnym stylu utrzymany jest także najnowszy "Eros". Album powstał na zamówienie monachijskiej biblioteki muzyki stockowej Sonoton i był nagrywany od połowy 2023 roku do wczesnych miesięcy 2024, w różnych europejskich miastach. Bynajmniej nie zaszkodziło to spójności tego materiału. Muzyka z "Eros" przypomina mi nieco twórczość tych postępowych kapel z lat 70., które sięgały po inspirację współczesną poważką. O ile jednak tam polegało to na graniu Strawińskiego czy Bartóka przy pomocy rockowych środków wyrazu, zwłaszcza w zakres...

[Recenzja] Spektral Quartet, Julia Holter & Alex Temple - "Behind the Wallpaper" (2023)

Obraz
Album "Behind the Wallpaper" przyciąga nazwiskiem Julii Holter, jednej z głównych przedstawicielek współczesnego ambitnego popu. Nie ona jest jednak inicjatorką całego przedsięwzięcia. To dzieło przede wszystkim Alex Temple, formalnie wykształconej kompozytorki. Muzyka i tekst, oparty na własnych doświadczeniach autorki, w tym jej tranzycji płciowej, powstały już blisko dekadę temu, jednak dopiero teraz doszło do nagrania oraz wydania na płycie i w formie cyfrowej. Jedenaście ścieżek składa się w trzydziestopięciominutowy utwór na głos oraz kwartet smyczkowy. Za partie instrumentalne odpowiada Spektral Quartet, który wprawdzie niedawno zadecydował o zakończeniu działalności, jednak z zamiarem nagrania jeszcze trzech płyt - ta jest z nich pierwsza i sami muzycy postrzegają ją jako bardzo istotną dla swojego dziedzictwa. Stylistycznie "Behind the Wallpaper" mieści się gdzieś w połowie drogi między art popem a współczesną muzyką kameralną, po drodze zahaczając - co pod...

[Recenzja] Art Zoyd - "Symphonie pour le jour où brûleront les cités" (1976/1981)

Obraz
Obiecałem kiedyś omówić twórczość najważniejszych przedstawicieli ruchu Rock in Opposition i zamierzam ten cykl kontynuować. Do tej pory zrecenzowałem już najważniejsze płyty Henry Cow, Samla Mammas Manna, Univers Zero - trzech spośród pięciu grup założycielskich - oraz Art Bears, czyli de facto  okrojonego o część muzyków Henry Cow. Dwóch pozostałych inicjatorów tej opozycyjnej dla mainstreamu organizacji, czyli włoski Stormy Six i francuski Etron Fou Leloublan, uważam za niewystarczająco interesujących, by poświęcać im więcej miejsca. Zostają więc tak naprawdę dwa zespoły z drugiego rzutu, belgijski Aksak Maboul i francuski Art Zoyd, które zgłosiły swój akces do RiO pod koniec 1978 roku, kilka miesięcy po pierwszym festiwalu z udziałem oryginalnej piątki. Za twórczość Belgów prawdopodobnie zabiorę się w przyszłości, natomiast już teraz przyjrzę się bliżej dokonaniom Francuzów. Historia Art Zoyd, początkowo z nazwą pisaną jako Art Zöyd, zaczęła się już pod koniec lat 60., jednak w...

[Recenzja] Perfume Genius - "Ugly Season" (2022)

Obraz
Żyjemy w czasach post-muzyki, gdy trudno zaproponować coś całkowicie oryginalnego, ale wciąż można łączyć ze sobą rzeczy pozornie do siebie nieprzystające, wywodzące się z różnych środowisk czy kultur. "Ugly Season", najnowsze dzieło występującego pod pseudonimem Perfume Genius Michaela Hadreasa, to przykład albumu, który nie jest łatwo zaszufladkować. Znajdziemy tu elementy art popu, współczesnej poważki, ambientu, jazzu czy psychodelii, w której bardziej tradycyjne brzmienia przeplatają się z elektroniką, a granica pomiędzy popową melodyjnością a eksperymentem niemalże się zaciera. Jednak rozbijanie tej muzyki na czynniki pierwsze, wskazywanie skąd pochodzą konkretne składowe, absolutnie mija się z sensem. Istotą tego albumu jest bowiem właśnie bardzo kreatywne wymieszanie tego wszystkiego w sposób nieoczywisty, w wyniku czego powstała muzyka, jakiej wcześniej nie było. W kwestii formalnej należy nadmienić, że "Ugly Season" powstał na zamówienie, jako akompaniamen...

[Recenzja] Marcin Stańczyk - "Acousmatic Music" (2021)

Obraz
Muzyka akusmatyczna wywodzi się z musique concrète i ma wiele wspólnego z muzyką elektroakustyczną. Czasem zresztą używa się tych pojęć zamiennie. W obu przypadkach proces komponowania polega na elektronicznej obróbce dźwięków, które mogą - ale nie muszą - powstawać za pomocą tradycyjnych instrumentów lub głosu ludzkiego. W muzyce akusmatycznej utworów nie komponuje się z myślą o wykonaniu na żywo, lecz prezentowaniu publiczności za pomocą głośników. W ten sposób słuchacze, nie widząc oryginalnego źródła dźwięków, mogą skupić się na samym brzmieniu, pozbywając się konkretnych skojarzeń. Powszechnie wykorzystywane jest także zjawisko dyfuzji, czyli rozprzestrzenienia się dźwięku. Termin akusmatyczny wywodzi się ponoć od Pitagorasa i opisuje stosowany przez niego sposób nauczania zza kotary, aby uczniowie skupili się na jego słowach, a nie nim samym. Do opisania podobnych praktyk na gruncie muzycznym po raz pierwszy zastosował go Pierre Schaeffer, francuski kompozytor muzyki konkre...

[Recenzja] Lingua Ignota - "Sinner Get Ready" (2021)

Obraz
Lingua Ignota, czyli  nieznany język  w dosłownym tłumaczeniu z łaciny, to sztuczny język opisany przez Hildegardę z Bingen, XII-wieczną kompozytorkę, pisarkę, mistyczkę, filozofkę i zakonnicę. To także nazwa całkiem współczesnego projektu amerykańskiej artystki Kristin Hayter, klasycznie wyszkolonej wokalistki i pianistki, która zaczynała od grania w kapelach metalowych. Jako Lingua Ignota eksploruje rejony bliższe neoclassical darkwave i już dziś jest jednym z najciekawszych przedstawicieli tego nurtu, obok Dead Can Dance czy Anny von Hausswolff. Jej inspiracje wykraczają jednak poza tę stylistykę. Na debiutanckim "All Bitches Die" z 2017 roku istotną rolę odgrywały industrialne hałasy, noise'owe szumy czy przypominające o metalowych korzeniach wrzaski, ale nie brakowało też subtelniejszych, nastrojowych momentów. Taka stylistyka została znakomicie rozwinięta na młodszym o dwa lata albumie "Caligula". Tymczasem tegoroczny "Sinner Get Ready" przynosi ...

[Recenzja] Univers Zero - "Heatwave" (1986)

Obraz
Ostatni album Univers Zero przed kilkunastoletnią przerwą w działalności przynosi zdecydowanie najłatwiejszy w odbiorze materiał, jaki do tamtej pory zaprezentował zespół. Oczywiście, wciąż trudno tutaj mówić o komunikatywności na miarę bardziej mainstreamowych odmian rocka progresywnego. Jeśli na "Heatwave" słychać jakieś podobieństwa do głównego nurtu proga, to wyłącznie w kwestii brzmieniowej. Zdecydowanie bardziej prominentną rolę odgrywają tu syntezatory i gitara elektryczna, nierzadko spychające na dalszy plan instrumenty dęte oraz smyczkowe. Był to zapewne efekt kolejnych zmian składu, który na tym albumie zdaje się być wypadkową poprzednich wcieleń zespołu. U boku Daniela Denisa pozostali Jean-Luc Plouvier, Dirk Descheemaeker i Christian Genet, którzy zadebiutowali na poprzednim w dyskografii "Uzed", a Andy Kirk i Patrick Hanappier wrócili po kilkuletniej przerwie. Ponadto, status pełnoprawnego członka zyskał współpracujący z grupą już wcześniej Michel Delor...

[Recenzja] Univers Zero - "Uzed" (1984)

Obraz
Trzyletnia przerwa, dzieląca "Uzed" od poprzedniego w dyskografii Univers Zero albumu "Ceux Du Dehors", przyniosła wiele zmian. Przede wszystkim w składzie nie pozostał żaden z dotychczasowych muzyków, z wyjątkiem perkusisty i lidera Daniela Denisa oraz wracającego po przerwie Christiana Geneta. Nowi instrumentaliści wykazali się jednak doskonałym zrozumieniem specyficznej twórczości belgijskiego zespołu, który zachował swoją rozpoznawalność. Nie da się jednak ukryć, że "Uzed" to album wyjątkowo łatwy w odbiorze... Oczywiście, jak na Univers Zero. To wciąż muzyka silnie inspirowana XX-wieczną poważką, a szczególnie dokonaniami Igora Strawinskiego i Beli Bartoka, oparta w dużym stopniu na brzmieniach akustycznych, aczkolwiek wspartych mocną grą sekcji rytmicznej, dodającej rockową dynamikę. Tym razem jednak utwory wydają się jakby trochę mniej skomplikowane - wciąż jednak bardziej złożone i abstrakcyjne od zdecydowanej większości muzyki rockowej - a na pewn...

[Recenzja] Univers Zero - "Ceux Du Dehors" (1981)

Obraz
Univers Zero był jednym z tych zespołów, które najdalej przesunęły granice rocka, praktycznie całkiem zrywając z rozrywkowym charakterem tej muzyki, proponując własną wersję XX-wiecznej poważnej kameralistyki. Muzycy oparli swoje brzmienie przede wszystkim na takich instrumentach, jak skrzypce, altówka, obój, fagot, fisharmonia czy organy, wspartych jednak przez grającą z rockową dynamiką sekcję rytmiczną. Na dwóch pierwszych albumach, eponimicznym debiucie (znanym też jako "1313") oraz "Heresie", dochodziły do tego jeszcze sporadyczne partie gitary. Jednak w związku z odejściem Rogera Trigaux, trzeci w dyskografii "Ceux Du Dehors" pozbawiony jest tego instrumentu. Nowym członkiem zespołu został Andy Kirk, który w przeciwieństwie do swojego poprzednika grał wyłącznie na instrumentach klawiszowych. W tym także na melotronie - instrumencie nadużywanym przez niektórych przedstawicieli głównego nurtu rocka progresywnego, przeważnie w celu uzyskania symfoniczne...

[Recenzja] Univers Zero - "Heresie" (1979)

Obraz
Nie ma wielkiej przesady w nazywaniu "Heresie" najmroczniejszym albumem w historii muzyki. Univers Zero kontynuuje tutaj stylistykę wypracowaną na swoim poprzednim, eponimicznym dziele, łącząc muzykę kameralną - szczególnie zdradzając inspirację twórczością Beli Bartóka czy Igora Strawinskiego - z awangardowym rockiem. Tym razem jednak środek ciężkości jeszcze bardziej przesuwa się w stronę muzyki klasycznej, a ściślej mówiąc poważnej awangardy XX-wiecznej. Rocka w tradycyjnym rozumieniu nie ma tu praktycznie wcale, jego wpływ słychać tylko w dynamice i wyraźnej rytmiczności tej muzyki. Rytmy są tu jednak mocno połamane. Nie ma tu miejsca na wyraziste motywy czy melodie, a budowa poszczególnych utworów dalece odbiega od piosenkowej struktury. W instrumentarium dominują takie instrumenty, jak obój, fagot, skrzypce, altówka, fisharmonia czy organy, wsparte basem i perkusją oraz tylko z rzadka pojawiającą się, zwykle na dalszym planie, gitarą. Na album składają się tylko ...

[Recenzja] Univers Zero - "Univers Zero" (1977)

Obraz
Sytuacja na rynku fonograficznym dla wykonawców grających niekomercyjną muzykę zaczęła być w drugiej połowie lat 70. coraz trudniejsza. Muzycy brytyjskiej grupy Henry Cow, zmagający się z niechęcią wytwórni płytowych. postanowili stworzyć organizację zrzeszającą podobnych im artystów z całej Europy. Tak narodził się ruch i stowarzyszenie w jednym, któremu nadano nazwę Rock in Opposition. Na początek zaproszono do niego cztery inne zespoły: szwedzki Samla Mammas Manna, włoski Stormy Six, francuski Etron Fou Leloublan, a także belgijski Univers Zero. 12 marca 1978 roku cała piątka wystąpiła razem podczas zorganizowanego w Londynie (z finansową pomocą Arts Council of Great Britain) festiwalu Rock in Opposition. Podobne wydarzenia organizowano w kolejnych miesiącach, a skład stowarzyszenia poszerzył się o belgijki Aksak Maboul, francuski Art Zoyd, a także brytyjski Art Bears, założony przez muzyków rozwiązanego Henry Cow. Organizacja zakończyła działalność pod ...