Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2024

[Recenzja] Roxy Music - "For Your Pleasure" (1973)

Obraz
Drugi album Roxy Music nie przynosi rewolucji, ale znakomicie udoskonala pomysły z eponimicznego debiutu. "For Your Pleasure" to wciąż postmodernistyczny eklektyzm, rockowy artyzm bez epatowania wirtuozerią i bez pretensjonalności, atrakcyjne popowe melodie oraz nieco kampowa estetyka glamu. Tym razem materiał jest jednak bardziej dopracowany. Zespół spędził w studiu więcej czasu, w towarzystwie doświadczonych producentów Johna Anthony’ego i Chrisa Thomasa. W rezultacie różnorodne inspiracje, w tym też zupełnie nowe wpływy, udało się tu przekłuć w bardzo zborną całość. W swoich najbardziej energetycznych momentach, jak "Do the Strand" (jedyny singiel z płyty) i "Editions of You", grupa bardzo przekonująco łączy proto-punkowy luz i surowość, przebojowe melodie oraz artystyczne aspiracje. W otwieraczu płyty teatralny śpiew Bryana Ferry'ego i drapieżny saksofon Andy'ego Mackaya wywołują wręcz skojarzenia z Van der Graaf Generator.  Po całkiem inny zes...

[Recenzja] Miles Davis Quintet - "Miles in France 1963 & 1964" (2024)

Obraz
Seria bootlegów Milesa Davisa rozrasta się regularnie, choć bez pośpiechu. "Miles in France 1963 & 1964" to dopiero ósma część w jej trzynastoletniej historii. Podobnie, jak zdecydowana większość poprzednich, także ta przynosi materiał z lat 60. Okres ten jest już bardzo dobrze udokumentowany, co nie znaczy, że po najnowsze wydawnictwo nie warto sięgać. Sześciopłytowy boks - ośmiopłytowy w wersji winylowej - zawiera zapis pięciu występów z bardzo interesującego, przejściowego etapu, gdy właśnie formował się skład nazwany póżniej Drugim Wielkim Kwintetem Milesa Davisa. Ściślej mówiąc, podczas pierwszych trzech koncertów, z lipca 1963 roku, trębaczowi towarzyszyli już Herbie Hancock, Ron Carter i Tony Williams, lecz saksofonistą wciąż był George Coleman. Dopiero na dwóch ostatnich płytach, zawierających nagrania z października kolejnego roku, można usłyszeć już ten słynny skład w komplecie, z Wayne'em Shorterem, który niedługo wcześniej dołączył do kwintetu. Występy z C...

[Recenzja] Death - "Individual Thought Patterns" (1993)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S02E09 " Individual Thought Patterns" to czterdzieści minut niemal nieustannego metalowego łomotu. Zresztą właśnie tu Death osiągnął apogeum brutalności. To najbardziej agresywna płyta zespołu, na co wpływ miała narastająca wściekłość Chucka Schuldinera: na (ponoć) mijające się z prawdą artykuły prasowe na jego temat, na byłych współpracowników, którzy publicznie zarzucali mu bycie apodyktycznym liderem, a także na przemysł fonograficzny, przez który czuł się wyzyskiwany. Doszedł do tego jeszcze poważny konflikt z menadżerem, niemal przeniesiony na salę sądową.  " Individual Thought Patterns" posłużył Schuldinerowi do rozładowania tego skumulowanego wkurwu, zarówno na poziomie tekstów, jak i wyjątkowo, nawet jak na Death, intensywnego oraz zjadliwego wykonania. Jednocześnie jest to jednak metal w najbardziej inteligentnym i artystycznym wydaniu. Przy czym te artystyczne ambicje nie polegają tu bynajmniej na rozciąganiu utworów w...

[Recenzja] McCoy Tyner & Joe Henderson - "Forces of Nature: Live at Slugs'" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 18.11-24.11 Materiał z tego wydawnictwa czekał na swoją premierę blisko sześćdziesiąt lat. Podobnie jednak, jak wiele innych jazzowych archiwaliów, które z różnych przyczyn nie zostały wydane w epoce, powodem opóźnienia zdecydowanie nie jest jakość tego nagrania. W przypadku " Forces of Nature: Live at Slugs'" o poziom wykonania byłem spokojny widząc nazwiska grających tu muzyków. Pianista McCoy Tyner oraz saksofonista Joe Henderson byli wówczas, w połowie lat 60. jednymi z najbardziej popularnych i cenionych przedstawicieli swoich instrumentów. Towarzyszący im na basie Henry Grimes był z kolei ważną postacią sceny freejazzowej jako stały współpracownik Alberta Aylera, a początkujący wówczas perkusista Jack DeJohnette wkrótce miał stać się jednym z najbardziej rozchwytywanych bębniarzy fusion. Henderson i Tyner, główne postaci tego kwartetu, mieli już wcześniej okazję wielokrotnie ze sobą grać. Przede wszystkim podczas różnych sesji dla Blue Note, gdy obaj ...

[Recenzja] Autechre - "LP5" (1998)

Obraz
Zanim Warp Records zaczęło samodzielnie wydawać w Stanach płyty ze swojego katalogu, ich dostępność na amerykańskim rynku zależała od tego, czy uda się przekonać do nich jakiegoś dystrybutora. Nie udało się to w przypadku "Chiastic Slide", czwartego albumu Autechre, który do dziś nie miał oficjalnej premiery w USA. Wydaniem kolejnego pełnowymiarowego wydawnictwa Seana Bootha i Roba Browna zainteresowanie wykazała natomiast Nothing Records, wytwórnia Trenta Reznora. "LP5" - album tak naprawdę nie ma tytułu, ale takie nazewnictwo przyległo do niego po późniejszym ukazaniu się "EP7" - pojawił się w jej ofercie pomiędzy płytami Nine Inch Nails, Marilyn Mansona czy ścieżek dźwiękowych "Urodzonych morderców" i "Zagubionej autostrady". Co mogło budzić obawy, o zwrot brytyjskiego duetu w bardziej komercyjne rejony. Stało się jednak zupełnie na odwrót. "LP5" jest tym wydawnictwem Autechre, na którym pozostały już tylko śladowe ilości t...

[Recenzja] Jackson C. Frank - "Jackson C. Frank" (1965)

Obraz
Jacksona C. Franka można uznać za jedną z najtragiczniejszych postaci w historii muzyki. Nawet o tym, że został muzykiem, zadecydowało tragiczne wydarzenie z dzieciństwa. W wieku jedenastu lat, jako jedna z niewielu osób ze swojej klasy przeżył wybuch szkolnego pieca. Na wiele miesięcy trafił jednak do szpitala z poparzeniami ponad połowy powierzchni ciała. To właśnie wtedy, podczas rekonwalescencji, otrzymał swoją pierwszą gitarę, która całkowicie go pochłonęła. Przez kolejną dekadę szlifował swoje umiejętności i zaczął pisać własne utwory, a gdy osiągnął pełnoletność, postanowił wyruszyć ze Stanów do Londynu w celu nagrania płyty - wyprawę sfinansował z odszkodowania, jakie otrzymał za wypadek, równowartość dzisiejszego miliona dolarów. Wyjazd okazał się, do pewnego stopnia, sukcesem. Frank szybko zwrócił uwagę niejakiej Judith Piepe, znajomej Paula Simona. Amerykanin został dobrze przyjęty przez londyńskie środowisko muzyków folkowych, wśród których znaleźli się m.in. Al Stewart, Ar...

[Recenzja] Stevie Wonder - "Songs in the Key of Life" (1976)

Obraz
Będąc u szczytu swoich twórczych moźliwości i tuź po wydaniu czterech albumów, które odniosły ogromny sukces artystyczny i komercyjny, Stevie Wonder wpadł na szalony pomysł. Postanowił rzucić to wszystko i wyjechać do Ghany, gdzie miał zająć się działalnością charytatywną. Trwały już przygotowania do wielkiego koncertu pożegnalnego, kiedy muzyk nagle zmienił zdanie i podpisał nowy, bardzo lukratywny kontrakt. Z budżetem 13 milionów dolarów rozpoczął roczną pracę nad albumem  "Songs in the Key of Life", angażując kilkudziesięciu muzyków sesyjnych. Wśród gości znaleźli się m.in. Dorothy Ashby, George Benson, a nawet Herbie Hancock. Materiał przybrał potężną formę dwóch płyt winylowych, do których początkowo dodawano jeszcze 7-calową EPkę z czterema bonusami (dodanymi także w wersjach kompaktowych i streamingu). W sumie to dwadzieścia utworów i ponad półtora godziny muzyki. Częstym problemem tak długich albumów jest ich nierówny poziom, czego dałoby się uniknąć, gdyby skrócić je...

[Recenzja] Oasis - "(What's the Story) Morning Glory?" (1995)

Obraz
Gdyby wyznacznikiem jakości albumów miała być ich sprzedaż, to  "(What's the Story) Morning Glory?" jest absolutnym muzycznym topem. W samej Wielkiej Brytanii tylko dwie nieskładankowe płyty sprzedały się lepiej: "Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band" The Beatles (o Beatlesach jeszcze tu trochę będzie) i "21" Adele. W tyle pozostają nawet "Thriller", "Dark Side of the Moon" czy "Rumours". Światowa sprzedaż drugiego longplaya Oasis na poziomie dwudziestu dwóch milionów egzemplarzy też wskazywałaby na dzieło wybitne. Do tego dochodzi obowiązkowa obecność na najbardziej renomowanych listach płyt wszech czasów i niezliczone entuzjastyczne recenzje. W sumie nietrudno ten fenomen zrozumieć. To po prostu bardzo przystępne granie, nierzadko o natychmiast zapadających w pamięć melodiach, co samo w sobie niczego jeszcze nie gwarantuje, ale  przy sprzyjających warunkach - a zespół przecież już wcześniej zdobył ogromną popularnoś...

[Recenzja] Approaching Mountains - "Calm - For Radar Systems" (2024) / Merope - "Vėjula" (2024)

Obraz
Muzyka litewska to temat słabo przeze mnie zgłębiony. Nieco lepiej znam raptem dwoje muzyków z tego kraju. Pierwszą z nich jest Indrė Jurgelevičiūtė, wokalistka i instrumentalistka grupy Merope, a drugim Alex Aarens, instrumentalista oraz producent tworzący pod pseudonimem Approaching Mountains. I tak się akurat złożyło, że oboje wydali w tym tygodniu nowe albumy. To nie jedyny zbieg okoliczności. Twórczość obu projektów, które już wcześniej łączyły inspiracje litewskim folkiem, jeszcze bardziej się tu do siebie zbliża. Merope na  "Vėjula"  odważniej sięga po brzmienia elektroniczne i eksperymentuje z produkcją, a Appr Mounts na  "Calm - For Radar Systems" idzie w zupełnie przeciwnym kierunku, proponując materiał w większym stopniu oparty na tradycyjnych brzmieniach. Approaching Mountains - "Calm - For Radar Systems" (2024) 1. Heart Hz†; 2. Frozen in the Searchlight; 3. Heaven Dripping Ceiling; 4. Riga (Ext. 0+); 5. Bleeding Channel; 6. 8.2 Mm // Atlantic ...

[Recenzja] Joni Mitchell - "The Hissing of Summer Lawns" (1975)

Obraz
Słuchacze, którzy po "The Hissing Summer Lawns" sięgną po raz pierwszy zaraz po kultowym "Blue" lub którejś z wcześniejszych płyt Joni Mitchell, mogą być zdziwieni, jak bardzo w ciągu tych kilku lat zmieniła się muzyka kanadyjskiej artystki. Mniej zaskoczeni będą ci, którzy poznają całą dyskografię chronologicznie. Siódmy longplay Mitchell rozwija bowiem pomysły z dwóch poprzedzających go płyt, "For the Roses" i - przede wszystkim - "Court and Spark". Część materiału to znów mieszanka folku z elementami jazzu. Reszta utworów podąża natomiast w bardziej eksperymentalne rejony, poszerzając instrumentarium o syntezatory, a nawet przynosząc pierwsze ponoć komercyjne wykorzystanie samplingu. Drugi na płycie "The Jungle Line" to nagranie w całości zbudowano na bębnach zapożyczonych od afrykańskiej grupy Drummers of Burundi (na okładce podpisanej jako The Warrior Drums of Burundi), wzbogacając je bardzo nowocześnie brzmiącym Moogiem - imitując...

[Recenzja] The Cure - "Songs of a Lost World" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 28.10-3.11 Długo wyczekiwany, zapowiadany od lat i w końcu wydany nowy album The Cure to najpewniej ostatnia duża premiera tego roku. Trudno mi jednak oprzeć się dokonaniu porównania z dopiero co recenzowanym Księżycem, który dekadę temu, po 19 latach przerwy, wrócił z materiałem faktycznie wzbogacającym jego twórczość. The Cure na "Songs of the Lost World", pierwszej od 16 lat płycie, zrobił coś zupełnie odwrotnego. Zaproponował muzykę bezpieczną, jakby konformistycznie skrojoną pod oczekiwania dotychczasowych miłośników. Przede wszystkim zaś pod pragnienia wielbicieli "Disintegration", z którym porównań naprawdę trudno uniknąć. Gdyby nie parę personalnych zmian - gitarzystę Porla Thompsona zastapił znany ze współpracy z Davidem Bowie Reeves Gabrels, a miejsce perkusisty Borisa Williamsa zajął Jason Cooper - można by pomyśleć, że to jakiś zagubiony album sprzed tych trzydziestu lat, niewydany w epoce przez swój mało postępowy charakter. W przypadku t...