Posty

Wyświetlam posty z etykietą 2025

[Artykuł] Podsumowanie roku 2025

Obraz
Rok 2025 przez długi czas nie wydawał mi się tak mocny muzycznie, jak kilka poprzednich lat. Do czasu, gdy zabrałem się za układanie tego zestawienia. Dopiero długa lista tych wszystkich świetnych zeszłorocznych nowości oraz trudności z ich uszeregowaniem - poza samą czołówką, bo tu wielu wątpliwości nie mialem - przekonały mnie w pełni do tego rocznika. Zaprezentowane tu muzyczne podsumowanie roku 2025 jest, oczywiście, całkowicie subiektywne. Pewne obiektywne walory mogły mieć wpływ na mój odbiór tych albumów, ale przy wyborze i kolejności tytułów nie kierowałem się żadną specjalistyczną analizą. Brałem pod uwagę raczej swoją własną przyjemność ze słuchania oraz to, jak chętnie do tych płyt wracałem. Kilka wysoko ocenionych przeze mnie wydawnictw nie znalazło się na tej liście, ponieważ ich nie recenzowałem i nie osłuchałem się z nimi na tyle dobrze, by rzetelnie zestawić je z pozostalymi. Wymienię je teraz, aby jednak został po nich jakiś ślad w tym podsumowaniu: Joanna Duda - ...

[Recenzja] Nick Prol & the Proletarians - "An Erstwisle Alphabestiary: Book Two" (2025)

Obraz
Wydany w połowie grudnia album jest koronnym argumentem, by nie spieszyć się z publikowaniem corocznych podsumowań. "An Erstwisle Alphabestiary: Book Two" to wprawdzie zbyt niszowe wydawnictwo, by na większości takich list zaistnieć. Ma jednak wszelkie atuty, by znaleźć się wysoko w moim rankingu. Trzecie pełnowymiarowe wydawnictwo arizońskiego tria Nick Prol & the Proletarians to prog-rock bez symfonicznego nadęcia, za to obfitujący w szaleństwo, humor, aranżacyjną finezję i wykonawczą wirtuozerię. W pierwotnym składzie, wówczas kwartecie, był nawet weteran amerykańskiego avant-proga, grający na dęciakach Dave Newhouse, znany z The Muffins czy współpracy z Fredem Frithem pod szyldem Skeleton Crew. Gościnnie z grupą występowali natomiast Bob Drake (Thinking Plague, 5uu's) czy Kavus Torabi (Cardiacs, Gong). To wszystko wiele mówi o muzyce zespołu, którą bardziej precyzyjnie  można określić jako mieszankę stylów Franka Zappy, Gentle Giant, Cardiacs,  zespołów  ze sceny ...

[Recenzja] Rafael Toral - "Traveling Light" (2025)

Obraz
Rafael Toral ma ostatnio naprawdę ładne okładki płyt. Zachęcają do sięgnięcia po albumy, których zawartość jest równie ładna. Najnowsze wydawnictwo portugalskiego artysty wypełniają zresztą interpretacje jazzowych standardów. Toral sięgnął naprawdę daleko w przeszłość, po utwory skomponowane i pierwotnie wykonane w latach 30. i 40. poprzedniego wieku, w tym dzieła Duke'a Ellingtona czy Billie Holiday. Do swoich wykonań Portugalczyk zaprosił nawet jazzową sekcję dętą, choć z czworga gości wszyscy zaliczyli tylko po jednym występie, zawsze w innym utworze. Pomimo tak bezapelacyjnych odwołań do całkiem już przecież odległej tradycji, "Travelling Light" bynajmniej nie jest anachronicznym materiałem. Wręcz przeciwnie - rozpoznawalne melodie jazzowych klasyków zyskały tu zupełnie nowy, współczesny kontekst. Na początku kariery Rafael Toral eksperymentował z poszerzaniem możliwości gitary za pomocą niekonwencjonalnych technik wydobywania dźwięku oraz elektronicznych gadżetów. Ów...

[Recenzja] Lost Crowns - "The Heart Is in the Body" (2025)

Obraz
Już po okładce można się spodziewać niekonwencjonalnej płyty. Wydany w tegoroczny prima aprilis "The Heart Is In the Body" to drugi album londyńskiego septetu Lost Crowns. Grupa powstała w 2018 roku z inicjatywy wokalisty i multiinstrumentalisty Richarda Larcombe'a (Admirals Hard, Stars In Battledress), który otoczył się innymi doświadczonymi muzykami, udzielającymi się wcześniej m.in. w Cardiacs, Knifeworld, North Sea Radio Orchestra czy Scritti Politti. Rok później ukazał się debiutancki longplay "Every Night Something Happens", co oznacza, że na jego następcę przyszło czekać aż sześć lat. Korzenie nowego albumu sięgają jeszcze czasów pandemii. To wtedy kilku bliżej niezidentyfikowanych muzyków folkowych spotkało się na zdalnej sesji, by sobie razem pograć, ale kompletnie nie udało im się zsynchronizować. Ponoć zainspirowało to wydarzenie Larcombe'a do poszerzenia już i tak bogatego instrumentarium Lost Crowns o smyczki, harfę, dudy czy koncertynę, nadając...

[Recenzja] Stara Rzeka - "Wynoś się z mojego domu" (2025)

Obraz
Na przestrzeni ostatnich piętnastu lat nie było jeszcze roku bez co najmniej kilku płyt z udziałem Jakuba Ziołka. To przede wszystkim wydawnictwa jego licznych projektów, jak Alameda, Innercity Ensemble, Kapital czy T'ien Lai. No i Stara Rzeka, która przez ostatnią dekadę wydawała się wygaszonym po cichu przedsięwzięciem. I trwało to aż do niespodziewanego ogłoszenia premiery "Wynoś się z mojego domu", trzeciego długogrającego albumu pod tym szyldem. Następca wydanych w poprzednim dziesięcioleciu płyt "Cień chmury nad ukrytym polem" (2013) i "Zamknęły się oczy ziemi" (2015) powraca do realizowanej na nich koncepcji wyobrażonego folku , ale prezentuje go w odświeżonej formie, rezygnując z części inspiracji, zastępując je nowymi. Co wynika oczywiście z muzycznej ewolucji samego Ziołka, w ostatnich latach zainteresowanego bardziej elektronicznymi brzmieniami niż drone'em czy black metalem. Tytuł "Wynoś się z mojego domu" to nic innego, jak b...

[Recenzja] Charles Hayward x Dälek - "HAYWARDxDÄLEK" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 1.12-7.12 Nie jest to oczywista współpraca. Charles Hayward i Will "MC Dälek" Brooks pochodzą z pozornie odległych muzycznych światów. Nie jestem jednak zdziwiony, że akurat oni postanowili je do siebie przybliżyć. Obaj niejednokrotnie już przecież łamali gatunkowe podziały. Charles Hayward karierę zaczynał we wczesnych latach 70., jako perkusista Quiet Sun, drugoplanowej grupy ze sceny Canterbury. Potem przewinął się też przez skład Gong, choć nie zagrał na żadnej płycie. Po kolejnym projekcie, Radar Favourites - odprysku Henry Cow, z Geoffem Leighem w składzie - pozostaly natomiast tylko opublikowane wiele lat później archiwalia. Ale to tam Hayward po raz pierwszy zetknął się Charlesem Bullenem, z którym wkrótce założył This Heat - jedną z najważniejszych kapel czasów tzw. punkowej rewolucji, która przeniosła techniki i eksperymenty poważnej awangardy na post-punkowy grunt. Później jeszcze Hayward prowadził bardzo ciekawą, choć efemeryczną grupę Camberwell No...

[Artykuł] Podsumowanie roku 2025, ale tylko spotifajowe

Obraz
W tym roku podsumowanie zaczynam szybciej, ale to dopiero pierwsza część. Właściwe muzyczne podsumowanie roku 2025 , z rankingiem tegorocznych albumów, planuję opublikować dokładnie za miesiąc, czyli 6 stycznia. To jedno z późniejszych podsumowań, jakie pojawi się w sieci, ale za to będą mogły znaleźć się na nim albumy z całego roku, a nie jego części. To poniższe - z najczęściej słuchaną przeze mnie muzyką na jednym z serwisów streamingowych, choć słuchałem też z innych źrodeł - wyraźnie faworyzuje płyty wydane w pierwszej połowie roku. Fakt, w 2025 roku ta druga była akurat słabsza od pierwszej, co pewnie wynika też z tego, że w przemyśle muzycznym druga połowa roku trwa jedynie trzy miesiące (w lipcu i sierpniu przez sezon wakacyjny, w grudniu przez zawalenie tłoczni składakami oraz reedycjami klasycznych pozycji). Jednak takiego "Pain to Power" grupy Maruja słuchałem całkiem sporo, a na poniższych planszach tego nie widać. Całkiem przepadł też eponimiczny debiut Spiral Ga...

[Recenzja] Depeche Mode - "Memento Mori: Mexico City" (2025)

Obraz
Wydany niemal trzy lata temu album "Memento Mori" nie był to powrotem do formy z lat świetności, na co można było mieć nadzieje po pierwszych singlowych zwiastunach. Wciąż jednak jest to czołówka płyt Depeche Mode w XXI wieku. Właśnie ukazuje się suplement do tamtego wydawnictwa, zawierający przede wszystkim zapis jednego z koncertów trasy promującej ostatnią płytę. Nudny, stricte informacyjny tytuł "Memento Mori: Mexico City", podobnie jak pozbawiona inwencji okładka z koncertowym zdjęciem i bardzo zwyczajną czcionką, nie zachęcają do sięgnięcia po ten materiał. Tracklista tez z początku do tego nie skłania: to przewidywalny wybór hitów z lat 1981-2009 - dokładnie tych samych, co na wcześniejszych trasach - uzupełnionych standardowymi pięcioma kawałkami z promowanego albumu. Na koniec jest jednak wart uwagi bonus: cztery całkowicie premierowe kompozycje, studyjne odrzuty z "Memento Mori". Możliwe, że to ostatnia taka nowość Depeche Mode. Od śmierci Andrew...

[Recenzja] Tomasz Stańko - "Polish Radio Sessions 1970-91" (2025)

Obraz
Potężny boks zbierający niepublikowane wcześniej radiowe nagrania Tomasza Stańki. W wersji fizycznej to sześć płyt winylowych lub tyle samo kompaktowych - przy czym pierwszy wariant jest uboższy o dwa utwory - wzbogaconych grubą książeczką, pełną zdjęć oraz wspomnień współpracowników trębacza. Sama muzyka jest dostępna także w streamingu, ale w formie sześciu osobnych albumów. Każdy z nich poświęcony jest innemu okresowi na przestrzeni trochę ponad dwudziestu lat. Stąd też podział na aż tyle części, choć cały materiał dałoby się upchnąć na trzech, najwyżej czterech kompaktach. Pięć pierwszych płyt mieści się czasowo w przedziale od pół godziny do czterdziestu minut, dopiero ostatnia - umieszczona tu poza chronologią i jako jedyna zarejestrowana podczas koncertu - trwa nieco ponad godzinę. Całość zaczyna się od nagrań pierwszego własnego zespołu Tomasza Stańki, kwintetu ze Zbigniewem Seifertem, Januszem Muniakiem, Bronisławem Suchankiem i Januszem Stefańskim. Najwcześniejsza sesja z pły...

[Recenzja] Oneohtrix Point Never - "Tranquilizer" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 17.11-23.11 Nie do końca jest prawdą, że nic w internecie nie ginie. Nie jest wcale oczywiste, że te ogromne zasoby muzyczne, do jakich mamy teraz nieograniczony dostęp w streamingu, bedą zawsze pod ręką. Kilkakrotnie już zdarzyło mi się, że chciałem do jakiegoś albumu powrócić, a ten nie był już nigdzie dostępny. Obecnie coraz więcej wykonawców decyduje się wycofywać swoją muzykę z serwisów. Niewykluczone też, że kiedyś po prostu cała sieć padnie - a to wcale nie jest nieprawdopodobny scenariusz w niepewnych czasach gwałtownych zmian klimatycznych czy narastających konfliktów zbrojnych i fatalnych pomysłów na ich zakończenie. Choć wtedy brak dostępu do muzyki będzie jednym z najmniejszych problemów. Pewnym pocieszeniem w tym wszystkim są inicjatywy w rodzaju Global Music Vault, dzięki którym przynajmniej jakaś część muzyki przetrwa najgorsze. Z przemyśleń nad tym powszechnym dziś dostępem do ogromnej ilości muzyki, a zarazem niepewnością, jak długo ten dostęp będzie moż...