[Recenzja] Stara Rzeka - "Wynoś się z mojego domu" (2025)

Okładka płyty "Wynoś się z mojego domu" Starej Rzeki.


Na przestrzeni ostatnich piętnastu lat nie było jeszcze roku bez co najmniej kilku płyt z udziałem Jakuba Ziołka. To przede wszystkim wydawnictwa jego licznych projektów, jak Alameda, Innercity Ensemble, Kapital czy T'ien Lai. No i Stara Rzeka, która przez ostatnią dekadę wydawała się wygaszonym po cichu przedsięwzięciem. I trwało to aż do niespodziewanego ogłoszenia premiery "Wynoś się z mojego domu", trzeciego długogrającego albumu pod tym szyldem. Następca wydanych w poprzednim dziesięcioleciu płyt "Cień chmury nad ukrytym polem" (2013) i "Zamknęły się oczy ziemi" (2015) powraca do realizowanej na nich koncepcji wyobrażonego folku, ale prezentuje go w odświeżonej formie, rezygnując z części inspiracji, zastępując je nowymi. Co wynika oczywiście z muzycznej ewolucji samego Ziołka, w ostatnich latach zainteresowanego bardziej elektronicznymi brzmieniami niż drone'em czy black metalem.

Tytuł "Wynoś się z mojego domu" to nic innego, jak bezpośrednie nawiązanie do utworu "Get Out of My House" Kate Bush, znakomitego finału albumu "The Dreaming". Tekst tamtego kawałka był punktem wyjścia całej warstwy litycznej trzeciej płyty Starej Rzeki, poruszającej temat zewnętrznych zagrożeń, co nabiera szczególnego znaczenia w czasie rosyjskiej inwazji na Ukrainę oraz rosyjskich działań dywersyjnych w naszym kraju. Muzyczny wpływ Bush jest tu w zasadzie nieobecny, chociaż nie da się zignorować wyraźnego zwrotu w bardziej piosenkowe rejony. Zwiastował to już singlowy "Wszędzie śnieg", a potwierdzają takie kawałki, jak "Bezdomne ognie", "Uśmiech bez twarzy" czy "Daleko, daleko". W tych fragmentach największą rolę odgrywa śpiew Ziołka, będący akurat najsłabszym ogniwem całego albumu. Brak mu przede wszystkim charyzmy, brzmi niepewnie, a pod względem technicznym wypada bardzo przeciętnie i nie pomaga częste wspieranie się technologią.


W warstwie instrumentalnej jest natomiast bardzo ciekawie. Szczególnie dotyczy to fragmentów bez wokalu lub z jego śladową ilością, choć także w piosenkach nie brakuje pomysłowych rozwiązań brzmieniowo-aranżacyjnych. W takich utworach, jak "Roje", "Elegia" albo najładniejszym na płycie "Oberek z domu wilków", pojawiają się bardzo klimatyczne pasaże akustycznej gitary - wcale nie takie odległe od tych z wcześniejszych dokonań Starej Rzeki czy z Alamedy Duo - które faktycznie trafnie opisuje pojęcie wyimaginowanego folku, bo choć nie nawiązują bezpośrednio do żadnej tradycji, to mogłyby być zaczerpnięte z muzyki jakiejś dawnej, egzotycznej kultury. We "Wszędzie śnieg" taką atmosferę jeszcze bardziej wzmacniają gościnne perkusjonalia Huberta Zemlera. Najbardziej jednak intryguje połączenie tych akustycznych, niby-dawnych brzmień z całkiem nowoczesną elektroniką - często ambientowymi tłami, choć zdarzają się też bardziej glitchowe czy industrialne wstawki, a nawet odrobina klubowej taneczności. Najdalej w tę elektroniczną stronę idą "Roje", "Kamłanie" i - od pewnego momentu - "Maria Amygdala", gdzie Ziołek zbliża się do estetyki dwóch ostatnich płyt Alamedy.

Doceniam, że odkopanie po dziesięciu latach szyldu Stara Rzeka nie skończyło się bezpiecznym powrotem do estetyki sprzed dekady. "Wynoś się z mojego domu" to po prostu kolejna płyta Kuby Ziołka, który przez ten czas wciąż się rozwijał i dziś jest już muzycznie w innym miejscu. To połączenie współczesnych brzmień z tradycyjnymi, imitującymi dawną muzykę wyimaginowanych kultur, wypada bardzo przekonująco, choć osobiście wolałbym wersję w pełni instrumentalną.

Ocena: 7/10

Nominacja do płyt roku 2025


Stara Rzeka – "Wynoś się z mojego domu" (2025)

1. Roje; 2. Bezdomne ognie; 3. Uśmiech bez twarzy; 4. Elegia; 5. Wszędzie śnieg; 6. Oberek z domu wilków; 7. Maria Amygdala; 8. Kamłanie; 9. Daleko, daleko

Skład: Jakub Ziołek – instrumenty, wokal
Gościnnie: Hubert Zemler – perkusja i metalofony (5); Tomek Popowski – perkusja (9)
Producent: Jakub Ziołek


Komentarze

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)