[Recenzja] Neil Young - "Chrome Dreams" (2023)

Okładka płyty "Chrome Dreams" Neila Younga.


Ostatnia dekada w dyskografii Neila Younga to przede wszystkim wysyp archiwalnego materiału. W sporej części są to jedynie alternatywne wersje doskonale znanych kompozycji. A czasem to po prostu zbiory wcześniej wydanych nagrań. "Chrome Dreams" należy do tej ostatniej kategorii. Na dwanaście utworów jedynie dwa - "Hold Back My Tears" i "Sedan Delivery" - nie były wcześniej wydane oficjalnie w tych wersjach. A jednak warto poświęcić temu wydawnictwu więcej uwagi. Nie jest to bowiem kompilacja przypadkowych nagrań, lecz rekonstrukcja albumu, jaki Young planował opublikować w 1977 roku. Przygotowano wówczas nawet acetat, na podstawie którego miały zostać wytłoczone płyty winylowe. Pod wpływem negatywnych opinii znajomych Kanadyjczyk wstrzymał wydanie albumu, a kompozycje wykorzystał na innych swoich płytach. Oryginalna selekcja utworów zaczęła jednak krążyć w formie bootlegów, a materiał zyskał legendarny status. Na fali tego zainteresowania Neil w 2007 roku wydał nawet album "Chrome Dreams II" z zupełnie nowym materiałem. Na oficjalne wydanie pierwszego "Chrome Dreams" trzeba było jednak poczekać aż do 2023 roku.

Utwory na album powstawały na przestrzeni nieco ponad dwóch lat, pomiędzy grudniem 1974 roku, a lutym 1977. Znaczną część materiału Neil zarejestrował samodzielnie, śpiewając i akompaniując sobie na gitarze akustycznej. W kilku nagraniach dołączają do niego instrumentaliści Crazy Horse - Frank Sampedro, Ralph Molina i Billy Talbot - a w najstarszym w zestawie "Star of Bethlehem" (pozostałości po innym zaginionym albumie, "Homegrown", ostatecznie opublikowanym w 2020 roku) lidera wspierają gitarzysta Ben Keith, basista Tim Drummond, perkusista Karl Himmel oraz Emmylou Harris w roli chórzystki. Większość tych utworów została opublikowana w ciągu kilku najbliższych lat, rozproszona na kolejnych albumach Younga:
  • "Will to Love", "Star of Bethlehem", "Like a Hurricane" i "Homegrown" po raz pierwszy ukazały się na "American Stars 'n Bars" (1977). Album ten zawiera także inne nagranie kompozycji "Hold Back the Tears".
  • "Look Out for My Love" wydano na "Comes a Time" (1978).
  • Kompozycje "Pocahontas", "Sedan Delivery" i "Powderfinger" zadebiutowały na "Rust Never Sleeps" (1979), przy czym pierwsza z nich w wersji z nakładkami, a dwie pozostałe w innych wykonaniach. Tutejsza wersja "Powderfinger" ukazała się wcześniej na "Hitchhiker" (2017).
  • "Captain Kennedy" wydano na "Hawks & Dowes" (1980).
  • "Too Far Gone" i "Stringman" ukazały się dopiero na "Neil Young Archives Volume II: 1972-1976" (2020). Obie kompozycje miały jednak wcześniej premierę w późniejszych wersjach, odpowiednio na "Freedom" (1989) i "Unplugged" (1993).

Albumy "American Stars 'n Bars", "Comes a Time" oraz "Hawks & Dowes" nie są najmocniejszymi punktami dyskografii Neila Younga i daleko im do tego, choć akurat utwory, które miały ukazać się na "Chrome Dreams", są ich mocną stroną. Zebrane tu razem - i dopełnione innymi kawałkami na podobnym poziomie - tylko zyskują. Z perspektywy czasu trudno zrozumieć decyzję o wstrzymaniu premiery "Chrome Dreams" i zastąpieniu go innymi płytami, rozwodnionymi jakościowo przez nowy materiał (nie dotyczy to "Rust Never Sleeps"). Mógł to być jeden z najlepszych albumów Younga, choć skompilowany z nagrań, jakie zostały po różnych sesjach. "Sedan Delivery" to odrzut z sesji "Zuma", a kilka innych utworów to pozostałości po porzuconych projektach, jak "Homegrown" i "Hitchhiker".

Trochę rozczarowani "Chrome Dreams" mogą być ci słuchacze, którzy preferują Neila Younga w ostrzejszym, bardziej energetycznym, zdecydowanie rockowym wydaniu. Co jednak nie znaczy, że nie znajdą tu nic dla siebie. W repertuarze jest przecież jeden z najbardziej porywających numerów Kanadyjczyka, "Like a Hurricane", łączący chwytliwą, choć melancholijną melodię z jamowym luzem i odpowiednio przybrudzonym brzmieniem. Długie solówki gitarowe lidera należą do najlepszych, jakie kiedykolwiek zarejestrował w studiu; bliżej im zresztą do znanych z koncertów improwizacji. Gitarowego czadu nie brakuje też w zwartym, piosenkowym "Homegrown" oraz luźniejszym "Sedan Delivery", granym tu w zdecydowanie wolniejszym tempie niż na "Rust Never Sleeps", co uwypukla jego bluesowy klimat.


Reszta płyty to już spokojniejsze, akustyczne granie. Przyjemną ciekawostką jest choćby pokazany od zupełnie innej strony "Powderfinger", który z energicznego rockowego kawałka zmienił się w oszczędną pieśń folkową. W przypadku "Too Far Gone" taka skromniejsza aranżacja, w porównaniu z wersją z "Freedom", wręcz wypada na korzyść - utwór zyskuje subtelności, a nawet intymności, zamiast country-rockowego banału (choć na płycie z 1989 roku i tak jest to jeden z jej bardziej udanych momentów). Jeszcze więcej zyskuje "Hold Back the Tears", oczyszczony z tych przaśnych partii skrzypiec i chórków, którymi popsuto wersję z "American Stars 'n Bars". Bardziej przekonuje mnie też tutejsza odsłona "Stringman", z ładniej, niż na "Unplugged", poprowadzoną linią wokalną i dodatkową partią gitary, wzbogacającą fortepianowy akompaniament. Z kolei nieco skromniejsza aranżacja "Pocahontas" nie wpływa znacząco na charakter utworu.

Z pozostałych utworów szczególnie wyróżniłbym dwa: "Captain Kennedy" - z bardzo oszczędnym, ale wyrazistym akompaniamentem oraz zgrabną melodią, kojarzącą się raczej z angielskim folkiem - a także "Will to Love", w którym Young sam gra na różnych instrumentach, w tym wibrafonie, który pomaga tworzyć oniryczny wręcz nastrój. Całości dopełniają dwa całkiem przyjemne kawałki: country "Star of Bethlehem" i folk-rockowy "Look Out for My Love". Ogólnie trudno wskazać na "Chrome Dreams" jakiś ewidentnie słabszy fragment. Dobrze, że wszystkie te utwory w końcu doczekały się wydania w takiej konfiguracji, zwłaszcza że spora część z nich marnowała się dotąd w dużo słabszym otoczeniu.

Ocena: 8/10


Neil Young - "Chrome Dreams" (2023)

1. Pocahontas; 2. Will to Love; 3. Star of Bethlehem; 4. Like a Hurricane; 5. Too Far Gone; 6. Hold Back the Tears; 7. Homegrown; 8. Captain Kennedy; 9. Stringman; 10. Sedan Delivery; 11. Powderfinger; 12. Look Out for My Love

Skład: Neil Young - wokal, gitara, instr. klawiszowe (2,6,9), wibrafon (2), perkusja (2), harmonijka (3), instr. perkusyjne (6); Ben Keith - gitara dobro (3), dodatkowy wokal (3); Tim Drummond - gitara basowa (3); Karl T. Himmel - perkusja (3); Emmylou Harris - dodatkowy wokal (3); Frank "Poncho" Sampedro - syntezator (4), dodatkowy wokal (4,7), mandolina (5), gitara (7,10,12); Billy Talbot - gitara basowa (4,7,10,12), dodatkowy wokal (10,12); Ralph Molina - perkusja (4,7,10,12), dodatkowy wokal (4,7,10,12)
Producent: Neil Young, David Briggs, Elliot Mazer, Tim Mulligan, Richard Kaplan


Komentarze

  1. Pisałem ostatnio o konserwie w Lizardzie nie idziesz w podobną stronę lekko odświeżoną?
    Wiem jak rock( nie) wygląda dzisiaj ale..?
    Co najgorsze nie mam żadnej rady by lepiej było

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważne, że Neil Young dokończony.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Kosien: Z reguły pojawiają się tu całkiem odwrotne oskarżenia, że za mało już piszę o klasycznym rocku, tylko o jakiś współczesnych dziwactwach. A prawda jest taka, że piszę cały czas o bardzo różnych rzeczach: i starych, i nowych, z bardzo różnych gatunków, czasem z mainstreamu, ale częściej spoza niego.

    Dziwne, że wspomniesz o tym teraz, skoro Neil Young czy Joni Mitchell są tu regularnie recenzowani, odpowiednio od dwóch lat i od roku, a poświęcone im cykle właśnie dobiegły końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem Paweł jak to jest do końca . Masz dosyć fajny własny styl opisywania muzyki ale mi brakuje czegoś poza skałami milowymi:)
      Ciężko to ubrać w słowa. Może jest trochę jednowymiaroweo. Pretensje bez podstaw.mgliste odczucia

      Usuń
    2. Nie wiem, co rozumiesz przez „skały milowe”. Jeżeli za jednowymiarowe uważasz opisywanie w jednym tekście Neila Younga, a w następnym Autechre, to problem jest wyłącznie po Twojej stronie.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Cream - "Wheels of Fire: Live at the Fillmore Auditorium & Winterland Ballroom" (2026)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)