Posty

[Recenzja] Krzysztof Penderecki - "Kosmogonia" (1974)

Obraz
Zamiast opisywania konkretnego dzieła muzyki poważnej, tym razem zdecydowałem się na omówienie całego albumu, zbierającego cztery niepowiązane ze sobą utwory. "Kosmogonia" Krzysztofa Pendereckiego - czasem funkcjonująca pod dłuższym tytułem, wymieniającym wszystkie zawarte tu nagrania - jest bowiem bardzo intrygującym wydawnictwem. Stanowi wprowadzenie do teoretycznie najbardziej hermetycznego, nieprzystępnego okresu w twórczości polskiego kompozytora, jednak wybór utworów może zaciekawić także słuchaczy niektórych odmian rocka lub jazzu. Do tej pory opisałem dwa dzieła Pendereckiego: "Actions for Free Jazz Orchestra", będący jednorazowym skokiem w bok z jazzmanami, a także "Jutrznię", uważaną przez część słuchaczy i krytyków za sprzeniewierzenie się awangardowym ideałom. Z płytą "Kosmogonia" sprawa wygląda zgoła inaczej, bo to właśnie ten najbardziej bezkompromisowy, eksperymentujący z sonorystyką Penderecki. Recenzowany album został opublikowan...

[Recenzja] Neil Young and The Chrome Hearts - "Talkin' to the Trees" (2025)

Obraz
Nie jest to płyta zbyt istotna z muzycznego punktu widzenia. 79-letni Neil Young na swoim 48. albumie studyjnym wciąż tkwi w latach 70. Pozostaje jednak uważnym i zaniepokojonym obserwatorem współczesnego świata zachodniego, w którym do władzy dochodzą politycy gardzący demokratycznymi wartościami, proponujący zacofanie oraz izolacjonizm, ale za to pozbawieni kompetencji i moralnych kwalifikacji. Teksty na "Talkin' to the Trees" powstały oczywiście jeszcze przed ostatnimi wyborami w naszym kraju, ale już po zeszłorocznym zwycięstwie Trumpa w Stanach. O ile w "Big Change" - wydanym na singlu tuż przed jego inauguracją - Young zachowuje pewien optymizm, nie twierdząc kategorycznie, że nadchodzące zmiany będą na gorsze, to już w "Lets Roll Again" jest bardziej dosadny, śpiewając If you're a fascist then get a Tesla. Tak bezpośredni nie był chyba od czasów słynnego "Ohio" z 1970 roku, gdy właściwie wprost, z nazwiska oskarżył Nixona za śmierć...

[Recenzja] King Gizzard & the Lizard Wizard - "Phantom Island" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 9.06-15.06 To, co zrobiono na tym wydawnictwie, niemal nie miało prawa się udać. "Phantom Island" składa się z utworów pisanych równolegle z materiałem, jaki w zeszłym roku trafił na album "Flight b741". Płytę, która bardzo mnie rozczarowała, zwłaszcza po serii wyjątkowo udanych wydawnictw King Gizzard and the Lizard Wizard z lat 2022-23. Nie był to jednak jedyny, ani nawet największy powód moich obaw. Australijczycy postanowili tu bowiem odświeżyć jeden z najgłupszych pomysłów, jakie kiedykolwiek przyszły do głowy muzykom rockowym, i do nagrań zaprosili orkiestrę. Efekty takich fuzji najczęściej nie były zbyt udane, począwszy od pierwszych, naiwnych prób The Moody Blues, Deep Purple czy Pink Floyd, przez chaotyczną współpracę Metalliki z symfonikami, po zrealizowany kompletnie bez pomysłu album francuskiej Magmy z ostatnich lat, gdzie udział orkiestry nieudolnie przykrywał braki samej kompozycji i wykonania. Czy i tutaj chodzi właśnie o ukrycie niedo...

[Recenzja] Sly & The Family Stone - "Stand!" (1969)

Obraz
Nie planowałem wracać do recenzowania starszych wydawnictw przed końcem tego miesiąca, jednak ze względu na okoliczności, muszę zrobić ten wyjątek. Powody są dwa. Pierwszy to niedawna śmierć Sylvestra Stewarta, lepiej znanego jako Sly Stone, lidera Sly and the Family Stone. Drugi jest już znacznie weselszy, a mianowicie chęć przypomnienia o moim funkowym przeglądzie, który znalazł się w nowym numerze magazynu "Lizard" - można już zamawiać w przedsprzedaży . Listę - skompilowaną raczej pod słuchacza rocka lub jazzu - rozpoczyna właśnie "Stand!". I nie ma w tym przypadku. To właśnie Sly z zespołem, łącząc funkowe rytmy oraz soulową żarliwość z jednej strony, a z drugiej brzmienie i klimat rocka psychodelicznego, stworzył podwaliny funk rocka, a pewnie także jazz funku. To jego muzyka była bezpośrednią inspiracją dla chociażby Funkadelic, Jimiego Hendrixa w okresie Band of Gypsys, Milesa Davisa na "Jacku Johnsonie" i "On the Corner", albo Herbiego H...

[Recenzja] Little Simz - "Lotus" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 2.06-8.06 Z miesięcznym opóźnieniem, w stosunku do pierwotnej zapowiedzi, ale w końcu jest: pierwszy pełnowymiarowy album Little Simz od dwóch i pół roku. To zarazem jej pierwsze od dłuższego czasu długogrające wydawnictwo bez wieloletniego współpracownika Deana "Inflo" Covera, którego brytyjska raperka niedawno pozwała za niezwrócone pożyczki na łączną kwotę blisko dwóch milionów funtów. Tymczasem znakomita seria albumów - od "Grey Area", przez "Sometimes I Might Be Introvert", po "NO THANK YOU" - swoją jakość zawdzięcza w znacznej mierze kunsztownej, pełnej rozmachu produkcji Inflo. Precyzując, zawdzięcza ją mniej więcej w równym stopniu fantastycznym interpretacjom wokalnym Simbiatu Ajikawo, co producenckiej wyobraźni Covera. Brak tego ostatniego mógł więc budzić pewne obawy w stosunku do "Lotus". Czy Little Simz, wsparta przez Milesa Jamesa - który pomagał już przy produkcji "Sometimes…" - zdołała dowieźć al...

[Recenzja] caroline - "caroline 2" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 26.05-1.06 Brytyjski oktet caroline działa nieco na uboczu sceny Windmill. Podobnie, jak inne młode grupy przewaźnie z Londynu, poszukuje swojego własnego stylu, mieszając różne rzeczy już w muzyce popularnej obecne. W przeciwieństwie jednak do black midi, Squid czy Black Country, New Road, punktem wyjścia nie jest tu post-punk. Część muzyków - śpiewający gitarzyści Mike O'Malley i Jasper Llewellyn oraz perkusista Hugh Aynsley - zaczynali, jako nastolatkowie, od wspólnego grania standardów appalachijskiego folku. Po poszerzeniu składu o kolejnych pięcioro muzyków, grających na różnych instrumentach i udzielających się wokalnie, pozostali przy głównie akustycznym brzmieniu oraz folkowych inspiracjach, dodając do tego nieco minimalizmu, slowcore'u czy post-rocka. Eponimiczny debiut sprzed trzech lat to mieszanka całkiem zgrabnych piosenek i eksperymentów z formą czy niekonwencjonalnymi sposobami wydobywania dźwięku, ale też nagrań dokonanych w studiu oraz surowych ...

[Zapowiedź] Premiery płytowe czerwca 2025

Obraz
Jutro bardzo ważne wybory, które zadecydują o tym, w jakim kierunku pójdzie nasz kraj w kolejnych latach. A już dziś pewnie mniej istotny, ale znacznie bardziej szeroki wybór płytowych premier czerwca. Po dość nudnym muzycznie - w kontrze do brutalnej kampanii - maju, nadchodzący miesiąc prezentuje się o wiele ciekawiej. Osobiście najbardziej czekam na nowe płyty Little Simz, Holdena z Zimplem, King Gizzard and the Lizard Wizard z orkiestrą, Mary Halvorson, Neila Younga oraz Brighde Chaimbeul. Lista nadchodzących muzycznych nowości jest oczywiście dłuższa i zapewne będzie się stopniowo wydłużać. W czerwcu powinien ukazać się też nowy numer "Lizarda" z moim przeglądem funkowym. Premiery muzyczne czerwca 2025 6 czerwca: Beatie Wolfe & Brian Eno -  Luminal Błoto -  Grzyby Brian Eno & Beatie Wolfe - Lateral Ches Smith -  Clone Row Dan Weiss - Unclassified Affections Little Simz - Lotus McKinley Dixon - Magic, Alive! Purelink - Faith 13 czerwca...

[Recenzja] Daniel O'Sullivan - "Eros" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 19.05-25.05 Daniel O'Sullivan to brytyjski muzyk znany z wielu projektów. Współtworzył Ulver, wspomagał Sun O))), prowadził progowy Miasma and the Carousel of Headless Horses i jest połową neo-psychodelicznego duetu Grumbling Fur. Działa też jako solista, nagrywając płyty z art popem, ambientem lub bardziej eksperymentalną muzyką. Na wydanym dwa lata temu "Rosarium" otarł się nawet o klasyczną kameralistykę. I w podobnym stylu utrzymany jest także najnowszy "Eros". Album powstał na zamówienie monachijskiej biblioteki muzyki stockowej Sonoton i był nagrywany od połowy 2023 roku do wczesnych miesięcy 2024, w różnych europejskich miastach. Bynajmniej nie zaszkodziło to spójności tego materiału. Muzyka z "Eros" przypomina mi nieco twórczość tych postępowych kapel z lat 70., które sięgały po inspirację współczesną poważką. O ile jednak tam polegało to na graniu Strawińskiego czy Bartóka przy pomocy rockowych środków wyrazu, zwłaszcza w zakres...

[Recenzja] Park Jiha - "All Living Things" (2025)

Obraz
Od premiery tego wydawnictwa minęły już wprawdzie trzy miesiące, więc nie jest to najświeższa nowość, ale warto ją nadrobić. Czwarty album koreańskiej kompozytorki i multiinstrumentalistki Park Jiha wypełni tu bowiem pewną lukę. Do tej pory nie mialem jeszcze okazji pisać o muzyce z Południowej Korei. A "All Living Thing" jest płytą nie tylko nagraną w tym kraju, lecz także głęboko zakorzenioną w tamtejszej tradycji muzycznej, zwanej gugak , co literalnie oznacza muzykę narodową. Koreańczycy dzielą ją na ludową i poważną, którą nazywają dworską, a Park czerpie tu z obu. Przy czym jednak dokonuje rekonstrukcji tradycji, wpisując się w nurt fusion gugak, polegający na łączeniu dawnych stylów narodowych ze współczesną muzyką popularną, już bez żadnych geograficznych ograniczeń. Tu akurat inspiracje idą z zachodu, gdyż artystka inkorporuje do swojej twórczości elementy ambientu, post-minimalizmu czy muzyki drone, a dawniej także jazzu. Park Jija zadebiutowała w 2018 roku dobrze p...

[Recenzja] Jim Ghedi - "Wasteland" (2025)

Obraz
Dorastając w angielskim Sheffield, Jim Ghedi miał o wiele większe szansę trafić do punkowej, noise'owej, metalowej lub eksperymentalnej kapeli niż na zostanie muzykiem folkowym. I rzeczywiście zaczynał od amatorskich grup stawiających na gitarowy hałas. Przełomowy moment nastąpił, gdy od swojej ciotki otrzymał album Berta Janscha. Zaczął zagłębiać się w folk-rockowe zespoły w rodzaju Pentangle czy Steeleye Span, ale także amerykańskich prymitywistów pokroju Johna Faheya i Robbiego Basho. Wkrótce sam zaczął występować z gitarą akustyczną - w tych samych miejscach, gdzie wcześniej grywał ze swoimi kapelami DIY. Tamte doświadczenia nie pozostały zresztą bez wpływu na jego późniejszą twórczość. Choć zaczął odwoływać się do folkowej tradycji, nie zrezygnował z bardziej współczesnych brzmień. Z tego powodu nigdy nie został w pełni zaakceptowany przez brytyjskie środowisko folkowe. Nie czując się w nim mile widzianym, podjął decyzję o przeprowadzce do Irlandii, gdzie spotkał się z cieplej...