Posty

[Zapowiedź] Premiery płytowe czerwca 2025

Obraz
Jutro bardzo ważne wybory, które zadecydują o tym, w jakim kierunku pójdzie nasz kraj w kolejnych latach. A już dziś pewnie mniej istotny, ale znacznie bardziej szeroki wybór płytowych premier czerwca. Po dość nudnym muzycznie - w kontrze do brutalnej kampanii - maju, nadchodzący miesiąc prezentuje się o wiele ciekawiej. Osobiście najbardziej czekam na nowe płyty Little Simz, Holdena z Zimplem, King Gizzard and the Lizard Wizard z orkiestrą, Mary Halvorson, Neila Younga oraz Brighde Chaimbeul. Lista nadchodzących muzycznych nowości jest oczywiście dłuższa i zapewne będzie się stopniowo wydłużać. W czerwcu powinien ukazać się też nowy numer "Lizarda" z moim przeglądem funkowym. Premiery muzyczne czerwca 2025 6 czerwca: Beatie Wolfe & Brian Eno -  Luminal Błoto -  Grzyby Brian Eno & Beatie Wolfe - Lateral Ches Smith -  Clone Row Dan Weiss - Unclassified Affections Little Simz - Lotus McKinley Dixon - Magic, Alive! Purelink - Faith 13 czerwca...

[Recenzja] Daniel O'Sullivan - "Eros" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 19.05-25.05 Daniel O'Sullivan to brytyjski muzyk znany z wielu projektów. Współtworzył Ulver, wspomagał Sun O))), prowadził progowy Miasma and the Carousel of Headless Horses i jest połową neo-psychodelicznego duetu Grumbling Fur. Działa też jako solista, nagrywając płyty z art popem, ambientem lub bardziej eksperymentalną muzyką. Na wydanym dwa lata temu "Rosarium" otarł się nawet o klasyczną kameralistykę. I w podobnym stylu utrzymany jest także najnowszy "Eros". Album powstał na zamówienie monachijskiej biblioteki muzyki stockowej Sonoton i był nagrywany od połowy 2023 roku do wczesnych miesięcy 2024, w różnych europejskich miastach. Bynajmniej nie zaszkodziło to spójności tego materiału. Muzyka z "Eros" przypomina mi nieco twórczość tych postępowych kapel z lat 70., które sięgały po inspirację współczesną poważką. O ile jednak tam polegało to na graniu Strawińskiego czy Bartóka przy pomocy rockowych środków wyrazu, zwłaszcza w zakres...

[Recenzja] Park Jiha - "All Living Things" (2025)

Obraz
Od premiery tego wydawnictwa minęły już wprawdzie trzy miesiące, więc nie jest to najświeższa nowość, ale warto ją nadrobić. Czwarty album koreańskiej kompozytorki i multiinstrumentalistki Park Jiha wypełni tu bowiem pewną lukę. Do tej pory nie mialem jeszcze okazji pisać o muzyce z Południowej Korei. A "All Living Thing" jest płytą nie tylko nagraną w tym kraju, lecz także głęboko zakorzenioną w tamtejszej tradycji muzycznej, zwanej gugak , co literalnie oznacza muzykę narodową. Koreańczycy dzielą ją na ludową i poważną, którą nazywają dworską, a Park czerpie tu z obu. Przy czym jednak dokonuje rekonstrukcji tradycji, wpisując się w nurt fusion gugak, polegający na łączeniu dawnych stylów narodowych ze współczesną muzyką popularną, już bez żadnych geograficznych ograniczeń. Tu akurat inspiracje idą z zachodu, gdyż artystka inkorporuje do swojej twórczości elementy ambientu, post-minimalizmu czy muzyki drone, a dawniej także jazzu. Park Jija zadebiutowała w 2018 roku dobrze p...

[Recenzja] Jim Ghedi - "Wasteland" (2025)

Obraz
Dorastając w angielskim Sheffield, Jim Ghedi miał o wiele większe szansę trafić do punkowej, noise'owej, metalowej lub eksperymentalnej kapeli niż na zostanie muzykiem folkowym. I rzeczywiście zaczynał od amatorskich grup stawiających na gitarowy hałas. Przełomowy moment nastąpił, gdy od swojej ciotki otrzymał album Berta Janscha. Zaczął zagłębiać się w folk-rockowe zespoły w rodzaju Pentangle czy Steeleye Span, ale także amerykańskich prymitywistów pokroju Johna Faheya i Robbiego Basho. Wkrótce sam zaczął występować z gitarą akustyczną - w tych samych miejscach, gdzie wcześniej grywał ze swoimi kapelami DIY. Tamte doświadczenia nie pozostały zresztą bez wpływu na jego późniejszą twórczość. Choć zaczął odwoływać się do folkowej tradycji, nie zrezygnował z bardziej współczesnych brzmień. Z tego powodu nigdy nie został w pełni zaakceptowany przez brytyjskie środowisko folkowe. Nie czując się w nim mile widzianym, podjął decyzję o przeprowadzce do Irlandii, gdzie spotkał się z cieplej...

[Recenzja] Billy Woods - "GOLLIWOG" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 5.05-11.05 Golliwog, popularna w krajach anglosaskich szmaciana lalka, oparta na postaci z XIX-wiecznej literatury dziecięcej, swego czasu mogla uchodzić za niewinną zabawkę. W rzeczywistości jest po prostu przykładem kolonialnej pogardy dla odmienności, przedstawiając ludność pochodzenia afrykańskiego w stereotypowy, karykaturalny sposób. Na najnowszym albumie Billy'ego Woodsa Golliwog staje się metaforą współczesnych nierówności społecznych i systemowej przemocy, których podłożem nierzadko pozostaje rasizm. Taka tematyka naturalnie wymusiła bardziej ponury nastrój, bliższy "Aethiopes" z 2022 roku niż refleksyjnego, opowiadającego o szukaniu swojego miejsca "Maps" sprzed równo dwóch lat - kooperacji Woodsa z producentem Kennym Segalem. Duet ten można usłyszeć także na najnowszym albumie rapera, choć tym razem tylko w trzech utworach. W sumie na osiemnaście ścieżek przypada aż szesnastu producentów, wśród których znaleźli się tacy twórcy, jak The ...

[Recenzja] Pink Floyd - "Pink Floyd at Pompeii - MCMLXXII" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 28.04-4.05 "Live at Pompeii", koncertowy film Pink Floyd z 1972 roku, niedawno znów trafił do kin - w odświeżonej wersji, w rozdzielczości 4K i z nowym miksem ścieżki audio. W ostatni piątek dźwiękowa wersja trafiła natomiast do streamingu oraz sprzedaży w formie kompaktowej i winylowej. A wszystko to z wielką pompą marketingową. Czy faktycznie materiał doskonale znany od ponad pięćdziesięciu lat zasługuje na tyle szumu? Zdecydowanie tak! To jedno z absolutnie szczytowych osiągnięć zespołu, znakomicie podsumowujące najbardziej kreatywny okres jego twórczości, jeszcze przed największymi sukcesami komercyjnymi. Jednak powodów jest więcej. A oto i one: 1. Pierwsze samodzielne wydanie audio Wydanie "Pink Floyd at Pompeii - MCMLXXII" naprawia największą pomyłkę w oficjalnej dyskografii Pink Floyd, jaką był brak autonomicznego wydania ścieżki dźwiękowej "Live at Pompeii" (pod takim tytułem materiał dotąd funkcjonował). Przez długi czas dostępne by...

[Artykuł] Pablo's Guide to Polish Pop - najlepsze polskie płyty

Obraz
Polska muzyka ma naprawdę mnóstwo do zaoferowania. Tylko trzeba tego szukać na płytach spoza ścisłego mainstreamu. Poniżej moja pięćdziesiątka polskich albumów, jakie najbardziej sobie cenię. Wybór i kolejność są subiektywne, ale na moje oceny często wpływają takie czynniki, jak oryginalność czy kunszt wykonawczy, kompozytorski, aranżacyjny. Przyjąłem założenie, że na liście może znaleźć się każdy album studyjny, koncertowy lub archiwalny, bez żadnych limitów na danego twórcę, pod warunkiem, że wpisuje się w muzykę popularną, a jego autorami albo istotnymi współautorami są muzycy polskiego pochodzenia. Nie brakuje tu zatem międzynarodowych projektów, często inspirujących się odległymi tradycjami muzycznymi, ale polska kultura - a tym bardziej popkultura - nigdy nie była monolityczna. I właśnie dzięki temu na liście mogły się znaleźć tak różnorodne płyty, prezentujące różne oblicze rocka, jazzu czy folku, a reprezentowane są też elektronika i hip-hop. Polski top płytowy 50. SBB - SBB (...

[Zapowiedź] Premiery płytowe maja 2025

Obraz
Tym razem bez żartów - wszystkie albumy z poniższej listy naprawdę istnieją i są nagrane przez przypisanych im twórców. Oczywiście nie mogę zagwarantować, że żadna data premiery nie zostanie już przesunięta. Na razie z listy majowych premier muzycznych wypadła Little Simz, przerzucona na czerwic. Trochę nad tym ubolewam, bo miała ukazać się jednego dnia z Billym Woodsem, a to byłby niepowtarzalny pojedynek o hip-hopową płytę dnia.  Premiery muzyczne maja 2025 1 mają: Shearling - Motherfucker, I Am Both: "Amen" and "Hallelujah"... 2 maja: Loscil -  Lake Fire Model/Actriz -  Pirouette Pink Floyd -  Pink Floyd at Pompeii - MCMLXXII [archiwalia] The Revolutionary Army of the Infant Jesus - Devotion to a Noble Ideal [EP] SENTRIES -  Gem of the West Spiritczualic Enhancement Center - The Deep Sleep of Evil Men Surgeon - Shell~wave 5 maja: VC-118A - Back to Life 7 maja: MIKE & Tony Seltzer - Pinball II 9 maja: Arcade Fire - Pink Elephant Billy...

[Recenzja] Pere Ubu - "Terminal Tower" (1985)

Obraz
Przed kilkoma dniami zmarł David Thomas, jeden z największych wizjonerów drugiej polowy lat 70., który nigdy nie doczekał się należytego uznania. To pod jego wodzą grupa Pere Ubu, łącząc dziwactwo w stylu Captaina Beefhearta z punkową estetyką - i to na kilka lat nim Sex Pistols z The Clash wynaleźli punk rocka - dała podwaliny pod powstanie post-punku. Wpływ jej znakomitego debiutu "The Modern Dance" był słyszalny u wielu czołowych grup, jakie wypłynęły na nowej fali po tej całej tzw. punkowej rewolucji. Ale jest też słyszalny i dzisiaj, przede wszystkim u sporej części przedstawicieli sceny Windmill, jak black midi czy Squid. Oczywiście, jak to zwykle bywa, najbardziej interesujące i inspirujące są te najwcześniejsze dokonania Pere Ubu - recenzowane już przeze mnie "The Modern Dance" oraz "Dub Housing". Świetnym ich dopełnieniem jest natomiast  "Terminal Tower: An Archival Collection". Druga cześć tytułu jednoznacznie wskazuje na kompilacyjny c...

[Recenzja] Sumac and Moor Mother - "The Film" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 21.04-27.04 To tydzień ciekawych kooperacji. Wyspecjalizowany w jazzowych improwizacjach Natural Information Society z elektroniczno-psychodelicznym Bitchin Bajas połączyło zamiłowanie obu grup do minimalizmu. Z kolei Moor Mother, prezentująca dotąd swoją zaangażowaną poezję w towarzystwie jazzowego ansamblu lub hip-hopowych podkładów, tym razem zdecydowała się na współpracę z zespołem metalowym. Oczywiście nie z jakąś typową kapelą metalową. Sumac, korzystając ze standardowego w tej stylistyce instrumentarium - z podkręconymi na maksa gałkami głośności i przesteru na wzmacniaczach - tworzy muzykę o raczej noise'owych teksturach oraz jazzowej plastyczności. W połączeniu z deklamacjami Ayewy daje to jeszcze bardziej intrygujący efekt. Wspólny album Camae i Sumac to dzieło koncepcyjne, którego należy słychać w całości, bo dopiero taki pełny obraz pozwala je docenić. Zupełnie jak w przypadku filmów, gdzie pojedyncze sceny mogą być niezrozumiałe, ale nabierają sensu jako...