Posty

Wyświetlam posty z etykietą death

[Recenzja] Death - "Symbolic" (1995)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S03E04 Dyskografia bez słabych punktów to rzadkość. Łatwiej jest, oczywiście, utrzymać poziom, gdy nagrało się niewiele płyt. Siedem albumów bez żadnej wtopy to już jednak całkiem spore osiągniecie. Wyczyn ten udał się grupie Death, która zresztą nie tyle trzymała równy poziom, co z każdym kolejnym wydawnictwem dokonywała wyraźnego progresu. Do czasu "Individual Thought Patterns", piątego w dyskografii albumu, rozwój ten przebiegał konsekwentnie w stronę coraz bardziej złożonego, technicznego grania. Na następnym "Symbolic" nastąpiło jednak przełamanie tej tendencji. Zamiast jeszcze bardziej komplikować swoją muzykę, tym razem zespół dodaje więcej melodii i gdzieniegdzie odrobinę odpoczynku od brutalnego łojenia. Przy czym wciąż jest to granie bardzo intensywne, technicznie zagmatwane, progresywne pod względem struktury utworów. Nowy kierunek mógł, przynajmniej w jakimś stopniu, być spowodowany kolejną zmianą składu. Tym razem d...

[Recenzja] Death - "Individual Thought Patterns" (1993)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S02E09 " Individual Thought Patterns" to czterdzieści minut niemal nieustannego metalowego łomotu. Zresztą właśnie tu Death osiągnął apogeum brutalności. To najbardziej agresywna płyta zespołu, na co wpływ miała narastająca wściekłość Chucka Schuldinera: na (ponoć) mijające się z prawdą artykuły prasowe na jego temat, na byłych współpracowników, którzy publicznie zarzucali mu bycie apodyktycznym liderem, a także na przemysł fonograficzny, przez który czuł się wyzyskiwany. Doszedł do tego jeszcze poważny konflikt z menadżerem, niemal przeniesiony na salę sądową.  " Individual Thought Patterns" posłużył Schuldinerowi do rozładowania tego skumulowanego wkurwu, zarówno na poziomie tekstów, jak i wyjątkowo, nawet jak na Death, intensywnego oraz zjadliwego wykonania. Jednocześnie jest to jednak metal w najbardziej inteligentnym i artystycznym wydaniu. Przy czym te artystyczne ambicje nie polegają tu bynajmniej na rozciąganiu utworów w...

[Recenzja] Death - "Human" (1991)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S02E05 Od tego albumu zaczyna się ten właściwy Death. Na "Human" zespół jeszcze bardziej niż dotychczas komplikuje swoją muzykę, czego efektem jest płyta niezwykle, jak na ówczesny metal ekstremalny, błyskotliwa. Pomogła w tym niewątpliwie kolejna zmiana składu, jaka nastąpiła tuż po pierwszych przymiarkach do nagrania tego longplaya. Dążący do absolutnej perfekcji Chuck Shuldiner, nie po raz pierwszy i nie ostani, skonfliktował się z pozostałymi muzykami, w rezultacie czego musiał stworzyć zespół od podstaw. Propozycję dołączenia do Death przyjęli gitarzysta Paul Masvidal i perkusista Sean Reinert - obaj z właśnie formułującego się Cynic - a także Steve Di Giorgio, wcześniej basista Sadus i Autopsy. Ten ostatni nie dotrwał jednak do końca prac nad albumem i część partii basu w "Cosmic Sea" dograł już jego następca, Scott Carino. Di Giorgio wrócił do zespołu w 1993 roku. Nie ma sensu udawać, że na "Human" nie chodzi gł...

[Recenzja] Death - "Leprosy" (1988)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S02E01 Mniej więcej równo siedem lat temu zadebiutował tu cykl "Ciężkich poniedziałków", w ramach którego prezentowałem wybranych twórców ciężkiego rocka i metalu. Aż dziwne, że nie było wśród nich Death - zespołu, który lubiłem i jako kuc, i nie przestałem doceniać nawet w okresie największej awersji do metalu. Tyle że raczej za późne płyty. Zespół - a właściwie Chuck Schuldiner, bo od początku do końca był to jego projekt ze stale zmieniającymi się współpracownikami - do perfekcji w swoim stylu dochodził przez jakąś dekadę. Wczesne dokonania, choć prekursorskie dla death metalu, to jeszcze nie ten Death, który charakteryzowało wręcz progresywne myślenie o muzyce. Szczególnie debiutancki "Scream Bloody Gore" jawi się jako płyta równie infantylna, co jej okładka. Za to już kolejny "Leprosy" stanowi może nie milowy, ale zdecydowany krok ku ciekawszemu, bardziej przemyślanemu i złożonemu graniu. Schuldinerowi w nagraniac...

[Recenzja] Death - "The Sound of Perseverance" (1998)

Obraz
  Nieczęsto się zdarza, by dyskografię zamykał jej najmocniejszy punkt. Ogólnie niewielu było wykonawców, którzy z płyty na płytę stawaliby się coraz lepsi, w międzyczasie pomagając w stworzeniu nowego muzycznego stylu, a następnie nieustannie poszerzając jego ramy. Takim zespołem był Death, jeden pionierów death metalu - niewykluczone, że to właśnie od jego szyldu nazwano całą stylistykę, choć    znawcy wskazują też inną możliwą etymologię. Dowodzona przez śpiewającego gitarzystę Chucka Shuldinera grupa pozostawiła po sobie siedem albumów. Trzy pierwsze wyznaczyły ramy deathmetalowej stylistyki, które wkrótce miały okazać się dla zespołu zbyt ciasne. Prawdziwym przełomem okazał się czwarty w dyskografii "Human", przynoszący zwrot w stronę grania bardziej złożonego pod względem technicznym, pokazującego wręcz progresywne myślenie o strukturze utworów. "Individual Thought Patterns" i "Symbolic" przynoszą równie pomysłowe podejście do ekstremalnego metalu, n...