[Recenzja] Oregon - "Out of the Woods" (1978)

Okładka płyty "Out of the Woods" Oregon.


Oregon był jednym z ciekawszych projektów na pograniczu jazzu oraz tzw. muzyki świata. Przez pierwszych kilkanaście lat działalności grupę tworzyło czterech zdolnych multiinstrumentalistów. Ralph Towner i Glen Moore poznali się jeszcze w trakcie studiów na Uniwersytecie Oregonu. Wspólnie działali też jako muzycy sesyjni - obaj wzięli udział chociażby w nagraniu płyty "Bird on the Wire" folkowego pieśniarza Tima Hardina. To podczas tej sesji po raz pierwszy zetknęli się z Colinem Walcottem - możecie go kojarzyć z grupy Codona i występu na "On the Corner" Milesa Davisa - który wkręcił ich do kolektywu Consort Paula Wintera, zaliczanego do prekursorów world music i estetyki new age. Jego członkiem był także Paul McCandless. We czwórkę lubili sobie podżemować niezależnie od reszty ansamblu Wintera, by w końcu rzeczywiście się od niego oddzielić.

W latach 70. kwartet nagrał dziewięć płyt dla kojarzonej raczej z muzyką klasyczną wytwórni Vanguard. Choć jako multiinstrumentaliści Towner, Walcott, McCandless i Moore byli samowystarczalni, czasem poszerzali skład - na "Together" dołączył do nich Elvin Jones, a "Violin" nagrali wspólnie ze Zbigniewem Seifertem. Poza materiałem dla Vanguard we wspomnianej dekadzie przygotowali też jedną płytę dla ECM - przy czym "Trios / Solos" sygnowano wyłącznie nazwiskami Townera i Moore'a, podczas gdy nazwa zespołu nigdzie się nie pojawia - a także trzy dla Elektry. "Out of the Woods" to debiut dla tej ostatniej, a zarazem najsłynniejsze wydawnictwo Oregonu; co nie znaczy, że jakoś bardzo popularne. Dziś to album nieco już zapomniany - podobnie zresztą jak cała dyskografia grupy - dlatego warto go przypomnieć.


To dzieło bardzo zespołowe. Longplay składa się z czterech kompozycji Townera, dwóch Walcotta, po jednej McCandlessa i Moore'a. Repertuaru dopełnia interpretacja "Witchi-Tai-To" - kompozycji oregońskiego saksofonisty Jima Peppera, a w zasadzie jego aranżacji rytualnej indiańskiej pieśni. Rozbudowane instrumentarium obejmuje klarnet basowy, obój, rożek angielski, trąbkę skrzydłówkę, pianino, kontrabas, akustyczne gitary, sitar oraz tablę i inne perkusjonalia - całkiem nieźle, jak na czteroosobowy skład. Stylistykę kwartetu można określić jako muzykę improwizowaną czerpiącą jednocześnie z zachodniej oraz ze wschodniej tradycji, albo po prostu jako jazz fusion z elementami hindustańskimi czy szeroko pojętego folku. Na tle innych podobnych projektów wyróżnia się stricte akustycznym brzmieniem.

Poszczególne utwory są jednak całkiem zróżnicowane. Czasem wyraźnie dominują wpływy jazzowe, jak w subtelnym, mocno ECM-owskim "Yellow Bell" oraz w odrobinę bardziej surowym "Fall 77" z solówkami klarnetu basowego i skrzydłówki przywołującymi reminiscencje davisowego fusion. Częściej jednak przeważa idiom etniczny, jak np. w zdominowanym przez oboj, gitarę akustyczną oraz tablę "Cane Fields" czy też w wzbogaconych dźwiękami sitaru "Vision of the Dancer" i "Witchi-Tai-To". Istotne różnice są też w intensywności kolejnych utworów: od oszczędnych miniatur - fortepianowej "Reprise" oraz opartej wyłącznie na egzotycznych perkusjonaliach "Story Telling" - po bardziej ekspresyjne, bogato zaaranżowane nagrania, jak "Dance to the Morning Star", "Waterwheel" czy wspomniany "Fall 77".


Jednocześnie "Out of the Woods" zachowuje przez całe swoje trzy kwadranse bardzo spójny - nie do końca dalekowschodni, ale zdecydowanie nie stricte jazzowy - nastrój. To muzyka bardzo przystępna, choć niepróbująca usilnie przypodobać się słuchaczom. Jej elegancki charakter z pewnością przypadnie do  gustu miłośnikom jazzu z ECM. Zresztą po zakończeniu współpracy z Elektrą Oregon przeszedł właśnie do wytwórni Manfreda Eichera. Klasyczny skład grupy przetrwał do 1984 roku, gdy podczas niemieckiej trasy koncertowej w wyniku obrażeń po wypadku busa zmarł Walcott. Po krótkiej przerwie zespół kontynuował działalność aż do 2019 roku. 

Ocena: 8/10


Oregon - "Out of the Woods" (1978)

1. Yellow Bell; 2. Fall 77; 3. Reprise; 4. Cane Fields; 5. Dance to the Morning Star; 6. Vision of a Dancer; 7. Story Telling; 8. Waterwheel; 9. Witchi-Tai-To

Skład: Paul McCandless - klarnet basowy, róg angielski, obój; Ralph Towner - gitara, skrzydłówka, pianino, instr. perkusyjne; Collin Walcott - sitar, gitara, instr. perkusyjne, tabla; Glen Moore - kontrabas, gitara
Producent: Oregon


Komentarze

  1. Jak dla mnie Music of Another Present Era, Distant Hills i Winter Light to ten sam poziom, z nich preferowałem Distans Hills, ale to było daaawno temu. Jeszcze wydany w 1980 roku Our First Record był dobry, jak sama nazwa wskazuje pierwsze nagranie zespołu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oregon zawsze grał znakomicie, jednak muzyka to pewnie bardziej dla osób wychowanych na muzyce klasycznej. Jeśli ktoś chce więcej bardziej otwartych improwizacji warto sięgnąć po "Music of Another Present Era", a jeszcze lepiej po rewelacyjną koncertówkę "1974".

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)