[Zapowiedź] Premiery płytowe październik 2024

Już nie mogę się doczekać tego nowego albumu Erica Claptona. A szczególnie kawałków z udzialem Vana Morrisona. Do tej współpracy podstarzałych rockmanów po prostu musiało dojść - we dwóch było im z pewnością raźniej buntować się przeciwko zapobieganiu rozprzestrzeniania się choroby, przez którą na świecie zmarło ponad cztery miliony osób. Jest wśród nich nawet nowa wersja antyszczepionkowego hymnu "This Has Gotta Stop", pierwotnie nagranego przez samego Claptona, który nigdy wcześniej nie miał żadnego problemu, by szprycować się czym popadnie.
A zupełnie serio, październik zapowiada się na najlepszy tegoroczny miesiąc pod względem premier. Poniższa lista z pewnością nie jest kompletna, a i tak robi wrażenie. W końcu naprawdę będzie z czego wybierać do płyt tygodnia, z czym w ostatnich 3-4 miesiącach miałem spory problem. Żeby nie być gołosłownym, to nowe płyty wydają m.in. Anna Webber z Mattem Mitchellem, Błoto, Darius Jones, Geordie Greep (ex-black midi), Godspeed You! Black Emperor, Lisel, The Necks, Oranssi Pazuzu, Saagara (projekt Wacława Zimpla), The Smile, Tyshawn Sorey czy Underworld.
Muzyczne premiery października 2024
4 października:
- Animal Collective - Sung Tongs (Live at the Theatre at Ace Hotel) [archiwalia]
- Arthur Blythe, Juini Booth, Muhammad Abdullah & Steve Reid - Rivbea Live! Series, Volume 2 [archiwalia]
- Blood Incantation - Absolute Elsewhere
- Clara de Asís & Rebecca Lane - Distances Bending
- Daniel Szwed - Sun's Mother
- Darius Jones - Legend of e'Boi (The Hypervigilant Eye)
- Eric Clapton - Meanwhile
- Geordie Greep - The New Sound
- Godspeed You! Black Emperor - No Title as of 13 February 2024 28,340 Dead
- Hatfield and the North - Fabrik Hamburg [archiwalia]
- Ill Considered - Live at Eye Film Museum
- Jimi Hendrix - Electric Lady Studios: A Jimi Hendrix Vision [archiwalia]
- John Butcher, Florian Stoffner & Chris Corsano - The Glass Changes Shape
- Joni Mitchell - Archives: Volume 4 - The Asylum Years (1976-1980) [archiwalia]
- Keith Fullerton Whitman - 021112
- The Smile - Cutouts
- Steve Roach - One Day of Forever
- Sun Ra - Berkeley Lecture, 1971 [archiwalia]
- William Parker, Hugo Costa & Philipp Ernsting - Pulsar
11 października:
- Błoto - Grzybnia
- The Chameleons - Tomorrow Remember Yesterday [EP]
- Chants & Dave Schoepke - Speleogenesis
- Famous - Party Album
- Goat - Goat
- Oranssi Pazuzu - Muuntautuja
- Tyshawn Sorey Trio - The Susceptible Now
18 października:
- Anna Webber with Matt Mitchell and John Hollenbeck - simpletrio2000
- Ben Zucker - Alike Untils
- Bogdan Raczynski - You're Only Young Once but You Can Be Stupid Forever
- Elephant9 and Terje Rypdal - Catching Fire
- Jon Rose & Mark Dresser - Band Width
- Lisel - The Vanishing Point
- MC5 - Heavy Lifting
- The Necks - Bleed
- Saagara - 3
- Tim Berne & Michael Formanek - Parlour Games [archiwalia]
- Training & Ruth Goller - Threads to Knot
20 października:
- Silvia Cignoli - Allegory of Earth and Water
21 października:
- Ginger Wizard - The Bathysburg Tales
23 października:
- Jarzmo - Antropocen
24 października:
- Samuel Blaser, Marc Ducret & Peter Bruun - Dark Was the Night, Cold Was the Ground
25 października:
- Brigitte Fontaine - Pick Up
- Carmen Villain - Nutrition [EP]
- Catherine Christer Hennix - Further Selections from the Electric Harpsichord
- Charlie Parker - Bird in Kansas City [archiwalia]
- Crosby, Stills, Nash & Young - Live at Fillmore, 1969 [archiwalia]
- Félicia Atkinson - Space as an Instrument
- Fievel Is Glauque - Rong Weicknes
- Foudre! - Voltæ (Chthulucene)
- Koki Nakano - Ululō
- Peter Evans, Petter Eldh & Jim Black - Extra
- Pixies - The Night the Zombies Came
- SBB - Ołowica
- Sparks - Annette: An Opera by Sparks (The Original 2013 Recordings) [archiwalia]
- Tears for Fears - Songs for a Nervous Planet
- Underworld - Strawberry Hotel
28 października:
- Tyler, the Creator - Chromakopia
Ten najbliższy piątek to chyba najbardziej napakowany premierami dzień tego roku. Nowy Greep zapowiada się fantatsycznie, a GYBE i The Smile też będą warte sprawdzenia.
OdpowiedzUsuńCiekawe, czy opowiesz o Claptonie, gdy wydany będzie?
OdpowiedzUsuńTrzeba oddzielić człowieka od artysty jakim jest. Video Mozart przynajmniej wg Formans
UsuńTak, oddzielanie sztuki od twórcy to słuszna praktyka, ale nie da się tego zrobić w przypadku kogoś, kto swoje szkodliwe poglądy rozprzestrzenia także za pomocą muzyki.
UsuńKto będzie pamietał o poglądach za jakiś czas jak sztuka się obroni będą na ołtarzach. Przy czym moim zdaniem Van Morrison zasługuje na ołtarze w przeciwieństwie do kolegi Claptona.
UsuńKto będzie pamiętał? Każdy, kto przesłucha tę „sztukę”, w której utrwalili swoje poglądy.
UsuńClapton jak najbardziej też zasługuje na pamięć za swój wkład w rocka w latach 1966-70. Zwłaszcza za płytę z Mayallem i za Cream, ale również Blind Faith czy Derek and the Dominoes. Potem to już tylko muzyczne szorowanie po dnie i szurowanie o szczepionkach.
Jako kompozytor nie istnieje praktycznie owszem gitarzystą jest świetnym ale czy genialnym? Kto pamięta ( trzymając miarę:) jakie poglądy i jakim człowiekiem był Mozart czy Da Vinci? Może poza Miłoszem Formanem:)
UsuńPomijasz Van Morrisona wielką postać .
UsuńA Mozart czy Da Vinci to do podejmowania jakich niebezpiecznych działań zachęcali w swoich dziełach? Na tym właśnie polega różnica, że Clapton z Morrisonem nagrali kawałek, w którym mówią ludziom, żeby się nie szczepili. To jest bardzo szkodliwa twórczość, która niestety pozostanie długo po ich śmierci.
UsuńOcenianie muzyka wyłącznie na podstawie tego, jakim jest kompozytorem, to przeżytek z czasów sprzed wynalezienia nośników fonograficznych. Gość obok Hendrixa oraz Jeffa Becka był najbardziej wpływowym gitarzystą lat 60. i istotnie pomógł w ukształtowaniu się muzyki rockowej.
O Morrisonie jako muzyku nie mam po prostu nic do dodania do tego, co sam napisałeś.
Jednak to, jakimi obaj są muzykami, ani tym bardziej domniemanie, że za X lat będą pamiętani tylko ze swojej twórczości (ale, zdajesz się twierdzić, nie z poglądów, które w niej zawarli), nie może być powodem, by teraz nie prowadzić dyskusji o ich aktualnej szkodliwej działalności - wykorzystywania zdobytej wcześniej popularności i muzyki do rozprzestrzeniania antynaukowych bredni.
PS. A "Amadeusz" Formana nie jest oparty na faktach z życia z Mozarta, tylko przedstawia wymyśloną historię.
Nie wiemy za bardzo o poglądach Mozarta czy innych dawnych mistrzów dla mnie zupełnie nie są istotne. Fakt poglądy Morrisona i Claptona są szurowate. Crema był wielki? Ich improwizacje były słabe przynajmniej teraz się nie bronią.Dalej będę stał na stanowisku że kompozycja i i pomysł to podstawa no i w tych czasach produkcja.Koncerty to trochę inna bajka jak powiedział kiedyś mistrz instrumentu moglibyśmy grać świetne solówki i improwizować przez cały wieczór ale chodzi o to by nie zanudzać publiczności.
UsuńDla mnie natomiast jest istotny potencjalny szkodliwy wpływ tych antyszczepionkowych kawałków Claptona i Morrisona.
UsuńTak, Cream to wielki zespół. W zasadzie pierwsza grupa hardrockowa, która po tylu dekadach wciąż spokojnie mieści się w top 5 tego stylu. Była to też jedna z pierwszych kapel, które wprowadziły do rocka rozbudowane improwizacje, a przy tym tą, która granie ich najbardziej rozpropagowała. Nie wiem, na czym miałaby polegać ta rzekoma słabość tych improwizacji, bo to wciąż jedne z najlepszych w rocku, gdzie rzadko była aż tak dobra interakcja między całym składem. Niewiele było też w rocku lepszych sekcji rytmicznych niż Bruce i Baker. Mnie Cream, a zwłaszcza te improwizacje, bardziej od kogokolwiek innego twórczości zachęcił, by wyjść poza rocka, najpierw w stronę jazzu, a potem już wszystkiego, wszystkich tych różnorodnych gatunków.
Tak, jak już napisałem, odkąd istnieje możliwość zapisu dźwięku, można być zapamiętam za wiele innych rzeczy niż tylko kompozycje. Nie każdy muzyk w zespole musi być twórcą piosenek, może wnosić tam coś istotnego na inne sposoby. Clapton w swoich początkach miał szczęście grać z dobrymi kompozytorami (Mayall, Bruce, Winwood, Allman), wiec jego braki w tej kwestii nie były żadnym problemem. Zawsze też można podeprzeć się jakimś bluesowym standardem, nie jest to żadna ujma.
Szkoda że black midi zawiesiło działalność, ostatnia płyta była fenomenalna i niesamowicie świeża. Myślisz że solowy Greep jest w stanie nagrać coś na podobnym poziomie?
OdpowiedzUsuńMyślę, że jest w stanie. Znam tylko singiel i te dwa kawałki, które wykonywał jeszcze z black midi, ale na ich podstawie sądzę, że może to być album na poziomie co najmniej "Hellfire". W studiu towarzyszyli mu zarówno muzycy, z którymi grał wcześniej - w tym nawet Morgan Simpson - jak i nowi współpracownicy, więc pewnie będzie to miało trochę ducha black midi, ale też jakąś świeżość.
UsuńPłytka wyciekła - Greep trzyma poziom, choć jest o jakieś dobre 20 minut za długa.
UsuńZ pewnością przesłucham jak już wyjdzie oficjalnie. Podszedłem do tego z rezerwą, mając na uwadze jak często muzycy świetnych zespołów nie są w stanie samodzielnie stworzyć czegoś na poziomie, ale skoro polecacie to najwyraźniej Greep musiał podołać wyzwaniu :)
UsuńClapton to nie jest byle grajek z klubu nocnego. To uznany muzyczny a dla niektórych życiowy autorytet. Słuchając Black Sabbath niektórzy popełniali samobójstwo, mimo że Ozzy i koledzy niczego takiego nie sugerowali, a co dopiero jak Clapton expressis verbis zaśpiewa, żeby ludzie nie szczepili się. Zbrodnia.
Usuń