Posty

[Zapowiedź] Premiery płytowe marca 2025

Obraz
Jak dotąd to najbardziej obfity w premiery miesiąc tego roku. Wprawdzie sam nie czekam jakoś szczególnie na żaden z poniższych tytułów, jednak z pewnością coś dla siebie wśród nich - oraz tych jeszcze nieuwzględnionych - znajdę. Rozpiętość stylistyczna jest na tyle szeroka, że nikt inny też nie powinien mieć z tym problemu. Ponadto w marcu ukaże się nowy numer magazynu "Lizard" z moim artykułem o… Deep Purple. Muzyczne premiery marca 2025 1 marca: Hesse Kassel - La Brea Ochłapy - Chmurka EP 3 marca: Scanner & Nurse With Wound - Contrary Motion 7 marca: Black Foxxes - The Haar Forest Swords - Bolted (Deconstructed) Jethro Tull -  Curious Ruminant Lust for Youth & Croatian Amor -  All Worlds Neil Young -  Oceanside Countryside [archiwalia] Patrick Shiroishi & Piotr Kurek -  Greyhound Days Takuro Okada - The Near End, the Dark Night, the County Line Wojciech Jachna Squad -  Ad Astra 13 marca: Huremic -...

[Recenzja] Maruja - "Tír na nÓg" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 17.02-23.02 Maruja jest dziś najbardziej obiecującym zespołem sceny Windmill. Jeśli właśnie nagrywany długogrający debiut spełni pokładane w nim nadzieje, grupa może stać się nowym liderem nurtu. Zwłaszcza że sytuacja temu sprzyja. Z tych najbardziej reprezentatywnych przedstawicieli jedynie Squid wciąż działa w oryginalnym składzie, ale niedawno wydany trzeci album pod wieloma względami - o których wspominam w jego recenzji - nie dorównał poprzednim. Tymczasem black midi zdążył się już rozpaść na kilka różnych projektów, a kontynuujący granie bez rozpoznawalnego frontmana i ewoluujący stylistycznie Black Country, New Road wielu skreśliło jeszcze przed ukazaniem się czegokolwiek w nowym, okrojonym składzie. "Tir na nÓg" - co po irlandzku oznacza Kraj młodości  - to, jak twierdzą sami muzycy, ich trzecia i ostatnia EPka . A, jeśli pominąć zeszłoroczny singiel "Break the Tension", to także pierwsze wydawnictwo Maruji, którego grupa nie opublikowała włas...

[Recenzja] Woody Shaw - "Blackstone Legacy" (1971)

Obraz
Woody Shaw był jednym z najwybitniejszych trębaczy jazzowych. I pisząc o jego wybitności, nie mam bynajmniej na myśli swojej subiektywnej oceny, lecz jego rzeczywisty wkład w rozwój jazzowej trąbki oraz wpływ, jaki wywarł na innych muzyków. Shaw słynął z innowacyjnego podejścia do gry. Do mistrzostwa opanował stosowanie dużych interwałów, nawet kwart i kwint - nienaturalnych dla tego instrumentu, niezwykle trudnych do wykonania ze względu na jego specyfikę oraz potrzebne umiejętności techniczne. Innym jego znakiem rozpoznawczym było częste wykorzystywanie politonalności. Z umiejętności i wyobraźni Woody'ego Shawa chętnie korzystali inni twórcy. Do studyjnej i koncertowej współpracy zapraszali go m.in. Eric Dolphy, Horace Silver, Larry Young, Chick Corea, Hank Mobley, Jackie McLean, Andrew Hill, McCoy Tyner, Pharoah Sanders czy Joe Zawinul. Sam, jako ledwie dwudziestolatek, był w stanie zebrać prawdziwie gwiazdorski skład na swoją pierwszą sesję w roli lidera. Oprócz wspomnianych He...

[Recenzja] Richard Dawson - "End of the Middle" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 10.02-16.02 Niespecjalnie śledziłem dotychczasową karierę Richarda Dawsona. Czegoś tam słuchałem, nawet całych albumów, tylko po to, by się od nich całkiem odbić. Nie załapałem fenomenu tego muzyka - ponoć najlepszego songwritera we współczesnym folku brytyjskim. Nieco bliższy jestem jego zrozumienia po przesłuchaniu właśnie wydanego "End of the Middle". To album koncepcyjny, opowiadający o kilku pokoleniach tej samej brytyjskiej rodziny i powtarzających się między nimi wzorcach zachowań, a wszystko to zostało osadzono w szerszym kontekście społecznych i gospodarczych problemów Wielkiej Brytanii. Niezmiennie stoję jednak na stanowisku, że muzyka powinna być ciekawa przede wszystkim pod względem muzycznym. I tak jest właśnie w tym przypadku. Dawson to nie tylko ceniony kompozytor, ale też sprawny gitarzysta i bardzo charakterystyczny wokalista, balansujący na granicy fałszu, nierzadko ją przekraczający. Dodaje to jednak tym nagraniom autentyzmu i indywidualizmu,...

[Recenzja] Roxy Music - "Stranded" (1973)

Obraz
"Stranded", trzeci album Roxy Music, przynosi parę pozornie istotnych zmian, które jednak ostatecznie okazują się niewiele zmieniać. Lekko odświeżony został tu skład. Basistę Johna Portera zastąpił bardziej doświadczony John Gustafson, grający już wcześniej w The Merseybeats czy Quatermass. Z zespołem rozstał się także Brian Eno, który wybrał artystyczną wolność, jaką dało mu realizowanie projektów pod własnym nazwiskiem. Jego miejsce zajął zaledwie 18-letni Eddie Jobson, klawiszowiec i skrzypek, który zdążył już wcześniej zagrać na jednym albumie mniej znaczącej i dziś niemal zapomnianej grupy prog-rockowej Curved Air. Póżniej grał za to z samym Frankiem Zappą, współtworzył U.K. i Jethro Tull, a także otarł się o King Crimson czy Yes. Pewną nowością jest także przełamanie kompozytorskiego monopolu Bryana Ferry. Jego nazwisko wciąż jest obecne pod każdym z utworów, ale zdarza się, że w towarzystwie Phila Manzanery ("Amazona") lub Andy'ego Mackaya ("A Song f...

[Recenzja] Neil Young with Crazy Horse - "Psychedelic Pill" (2012)

Obraz
Po znakomitym początku lat 90, gdy Neil Young wyjątkowo dobrze odnalazł się w ówczesnej modzie na grunge (albumy "Ragged Glory" i "Mirror Ball") oraz granie akustyczne ("Harvest Moon"), od drugiej polowy tamtej dekady Kanadyjczyk znów popadł w stagnację. Ogólnie nie był to najlepszy czas dla rocka, ale muzyk nawet nie próbował odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Poprzestał na nagrywaniu kolejnych płyt w sprawdzonym stylu - na zmianę stawiając na rockowy czad lub akustyczne aranżacje - tylko z coraz mniej wyrazistym materiałem. Z tej tendencji wyłamał się dopiero album "Psychedelic Pill", niebędący wprawdzie żadnym stylistycznym przewrotem, ale przynoszący najbardziej porywające nagrania artysty od blisko dekady. Być może to zasługa odnowienia po kilku latach przerwy współpracy z Crazy Horse, choć przecież ci sami muzycy dosłownie parę tygodni wcześniej nagrali rozczarowującą "Americanę". Tym razem jednak, zamiast przerabiać stare amery...

[Recenzja] Squid - "Cowards" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 3.02-9.02 Do Squid mam szczególny stosunek. Debiutancki album zespołu, "Bright Green Field" sprzed czterech lat, uważam za najlepszy rockowy debiut XXI wieku. Absolutnie powaliła mnie ta mieszanka post-punku z krautrockową motoryką, jazzującymi dęciakami i brzmieniami elektronicznymi - niby nic nowego, ale w takim zestawieniu zabrzmiało to świeżo, a całość rozpiera młodzieńcza energia. Wydany dwa lata póżniej "O Monolith" okazał się jeszcze lepszy. Muzycy pomysłowo rozwinęli swój styl i stworzyli jeszcze bardziej wyraziste kompozycje, tym razem bez żadnych wypełniaczy, jakie mogę wytknąć debiutowi. Tym bardziej jednak obawiałem się, czy grupa utrzyma ten poziom na "Cowards", swoim trzecim longplayu. Zwłaszcza, że single mocno ostudziły moją ekscytację. Po raz pierwszy w przypadku Squid zapowiedzi albumu zwyczajnie mnie zawiodły. W przeciwieństwie do singli z "Bright Green Field" i "O Monolith" nie wracałem do nich dlatego...

[Recenzja] Mike Ratledge - "Riddles of the Sphinx" (2013)

Obraz
Właśnie zmarł, po krótkiej chorobie, Mike Ratledge - jeden z założycieli Soft Machine i wieloletni klawiszowiec tej grupy. Ze wszystkich muzyków, jacy przewinęli się przez skład na przestrzeni kilkunastoletniej działalności, to właśnie on przetrwał tam najdłużej. Zagrał na wszystkich albumach od eponimicznego debiutu do "Softs". Zabrakło go dopiero na zamykającym dyskografię "Land of Cockayne", o którym nie przypadkiem często się mówi, że tak naprawdę to już żaden Soft Machine, a solowa płyta ówczesnego lidera, Karla Jenkinsa. Ponieważ to właśnie Ratledge przez lata był tym trzonem, który spajał różne wcielenia zespołu. To jego charakterystyczna gra na elektrycznych organach lub pianie, z równie rozpoznawalnym, przesterowanym brzmieniem, przetrwała liczne zmiany stylistyczne - od psychodelicznego rocka, przez awangardowy jazz zahaczający o free, po bardziej konwencjonalne fusion. Ze wszystkich instrumentalistów miał też najbardziej rozpoznawalny wygląd - potężna pos...

[Recenzja] Joni Mitchell - "Don Juan's Reckless Daughter" (1977)

Obraz
"Don Juan's Reckless Daughter" to najbardziej kontrowersyjny album Joni Mitchell. Zwłaszcza okładka wywołała stopniowo narastające oburzenie, choć dopiero od roku w serwisach streamingowych i na fizycznych reedycjach zastąpiono ją nową grafiką. Może i bardziej estetyczną, na pewno bardziej neutralną, ale ze źle dobranym, późniejszym o blisko dekadę zdjęciem. W przypadku oryginału problematyczna okazała się czarnoskora postać na pierwszym planie okładkowego kolażu - w rzeczywistości sama Mitchell z pomalowaną twarzą, w peruce afro, z doklejonym wąsem i w stroju alfonsa. Artystka praktykowała blackface także na ówczesnych koncertach, w efekcie czego przez kolejne dekady musiała zmagać się z oskarżeniami o rasizm. Zawsze jednak odpierała te zarzuty, czasem dodając, że sama postrzega się czarnoskórą i wiele tekstów napisała z afroamerykańskiej perspektywy. Muzyczna zawartość "Don Juan's Reckless Daughter" również wywołała wiele negatywnych emocji. Na dwupłytowy ...

[Recenzja] Wojciech Rusin - "Honey for the Ants" (2025)

Obraz
Płyta tygodnia 27.01-2.02 "Honey for the Ants", album zamykający się w bardzo przystępnej długości 36 minut, bynajmniej nie jest dziełem łatwym w odbiorze, bo niepodobnym do niczego innego. Wojciech Rusin - pochodzący z Polski, ale mieszkający i tworzący w Wielkiej Brytanii artysta multimedialny - proponuje tu swoją własną wizję muzyki, tak samo zakorzenioną w epokach dawnych, co czerpiącą z nowoczesnych technologii. Rusin trafił zresztą do świata muzyki właśnie przez zainteresowanie technologią. Swoją karierę wiązał raczej ze sztukami wizualnymi oraz grafiką - jest zresztą autorem okładek swoich płyt - choć studiował też sztuki dźwiękowe. Zdobytą wiedzę na temat rejestracji i obróbki dźwięku postanowił wykorzystać do zaprezentowania nowoczesnej, alternatywnej wizji muzyki średniowiecza oraz renesansu. Czy też, jak sam to określa, spekulatywnej muzyki dawnej. "Honey for the Ants" to zwieńczenie tzw. trylogii alchemicznej, jaką album tworzy razem z dwoma poprzednimi ...