Posty

[Zapowiedź] Premiery płytowe maj 2024

Obraz
Beth Gibbons, EABS grający najlepszego Tomasza Stańkę, Half Empty Glasshouse oraz kolejna archiwalna koncertówka Can to te majowe premiery, które na ten moment najbardziej mnie interesują. Poza nowościami w maju zamierzam skupić się na polskiej muzyce - będzie to kolejny specjalny miesiąc po marcowym miesiącu kobiet. Oczywiście, w doborze płyt tygodnia i ogólnie recenzji nowości kryterium krajowe nie obowiązuje, ale starsze tytuły będą wyłącznie z Polski. Muzyczne premiery maja 2024 3 maja: Broadcast -  Spell Blanket: Collected Demos 2006-2009 [archiwalia] The Fall - Slates Live! Gåte - Ulveham Goran Kajfeš Tropiques -  Tell Us  Jan Jelinek -  Social Engineering  Jeremiah Cymerman - Body of Light Kamasi Washington -  Fearless Movement  Matt Mitchell - Illimitable Normil Hawaiians - Empires Into Sand Sunny Day Real Estate - Diary (Live at London Bridge Studio) 10 maja: Chick Corea & Béla Fleck - Remembrance EABS -  Ref...

[Recenzja] Cristóbal Avendaño & Silvia Moreno - "Lancé esto al otro lado del mar" (2024)

Obraz
Jakiś czas temu w serwisie Rate Your Music pojawiła się podstrona z nadchodzącymi wydawnictwami, a na niej dodatkowa sekcja z płytami aktualnie najczęściej słuchanymi przez użytkowników. Poza najbardziej hajpowanymi premierami, można natrafić tam na tytuły mniej oczywiste, za którymi często stoją początkujący twórcy. W ostatnim czasie jedną z takich płyt znikąd był właśnie  "Lancé esto al otro lado del mar", dzieło kompletnych debiutantów: argentyńskiego gitarzysty Cristóbala Avendaño oraz hiszpańskiej wokalistki Silvii Moreno. Bardzo ascetyczny, nagrany w warunkach lo-fi album niespodziewanie dołączył do moich ulubionych tegorocznych wydawnictw. Cała, trwająca trzy kwadranse płyta jest właściwie taka sama. Istotną rolę odgrywa tu poezja Moreno w języku hiszpańskim, najczęściej przez nią recytowana, rzadziej śpiewana, jak w "Hidden Track" czy fragmentach  "XVII - Distancia". Zdarzają się też w pełni ( "Introducción", "XII - Espera II") ...

[Recenzja] Oren Ambarchi / Johan Berthling / Andreas Werliin - "Ghosted II" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 22.04-28.04 Aby być na bieżąco z tym, co dziś dzieje się w muzyce i wyłowić te najciekawsze tytuły do zrecenzowana, przesłuchuję naprawdę spore ilości nowości. Większość z nich okazuje się płytami jednorazowego użytku, które nie zaciekawiają mnie na tyle, by dać im kolejną szansę. Jednym z takich albumów był "Ghosted" z 2022 roku, efekt współpracy australijskiego gitarzysty Orena Ambarchi - znanego m.in. z występów na płytach Sun O))), Tima Heckera, Richarda Pinhasa czy szwedzkiego tria Fire! - oraz sekcji rytmicznej tego ostatniego, basisty Johana Berthlinga i Andreasa Werliina. Nie tak znów rzadko trafiam jednak na wydawnictwa bardziej charakterystyczne, którym postanawiam poświęcić więcej uwagi. I takim albumem okazał się "Ghosted II". To w sumie taki Fire!, tylko z gitarą Ambarchiego zamiast saksofonu Matsa Gustafssona. Berthling i Werliin robią tu w sumie to samo, co tak świetnie wychodzi im na płytach macierzystego tria, czyli tworzą hipnotyczne...

[Recenzja] Maruja - "Connla's Well" (2024)

Obraz
Maruja, wraz z Leather.head i Ugly, to ci przedstawiciele sceny Windmill, z którymi wiążę największe nadzieje, że zbliżą się kiedyś do poziomu tych największych grup: black midi, Squid oraz najbliższego im stylistycznie Black Country, New Road. Nic nie wskazuje jednak na to, by w najbliższym czasie miały pojawić się pełnowymiarowe albumy tych grup. Póki co publikują swoją muzykę w formie singli i EPek. Kwartet Maruja właśnie opublikował swój drugi minialbum, następcę "Knocknarea", który recenzowałem niemal dokładnie rok temu. Czytaj też:  [Recenzja] Maruja - "Knocknarea" (2023) Podobnie, jak w przypadku niedawnego EP Ugly, "Connla's Well" nie przynosi wiele premierowego materiału. Trzy kawałki wyszły już na singlach, a czwarty - "Resisting Resistance" - był grany na koncertach. Repertuaru dopełnia jedynie półtoraminutowe intro o tytule tożsamym z wydawnictwem. To intrygujące wprowadzenie, z jazzującym saksofonem na quasi-ambientowym czy, jak ...

[Recenzja] Pearl Jam - "Dark Matter" (2024)

Obraz
Jeśli nowy album takiego  zespołu nie dostaje w "Teraz Rocku" kompletu gwiazdek, to coś musi być na rzeczy. Teoretycznie wszystko jest tu jednak na miejscu. Pearl Jam na "Dark Matter" uparcie trzyma się stylistyki dziaderskiego rocka, ale wróciła tu energia - może z wyjątkiem coraz bardziej niedomagającego wokalnie Veddera - i radość z grania, jakich nie było chyba aż od czasu "Backspacer" sprzed lat piętnastu, a i wcześniej już zdarzało się jej brakować. Ta zmiana jest zapewne zasługą dość spontanicznego podejścia do prac nad płytą - pisanie materiału i nagranie go zajęło ponoć około miesiąca. W całym tym procesie wspierał grupę młody producent, kompozytor (współautor wszystkich kawałków) oraz multiinstrumentalista Andrew Watt - w ostatnim czasie główny specjalista od reanimowania podstarzałych gwiazd rocka,  vide  zeszłoroczne albumy The Rolling Stones i Iggy'ego Popa. Tyle tylko, że sam entuzjazm, jaki pojawił się podczas sesji, to trochę za mało, ż...

[Recenzja] ||ALA|MEDA|| - "Spectra Vol. 2" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 15.04-21.04 Tydzień z aż dwiema dużymi premierami, na których skupiły się media - nowej, nudnej Taylor Swift i maksymalnie bezpiecznym, ale lepszym od moich przewidywań "Dark Matter" Pearl Jam - jednak najciekawsze rzeczy dzieją się oczywiście poza mainstreamem. "Spectra Vol. 2" kwintetu ||ALA|MEDA|| przypomina mi, jak dobry może być współczesny polski niezal. Pod szyldem Alameda - zapisywanym na różne sposoby, przeważnie z dodatkiem cyfr wskazujących na aktualną liczbę członków - działały do tej pory różne efemeryczne projekty Jakuba Ziołka. Towarzyszący mu muzycy oraz stylistyka zmieniały się z płyty na płytę. Tym razem otrzymujemy jednak bezpośrednią kontynuację "Spectra Vol. 1" sprzed dwóch lat, nagraną w tym samym składzie, co poprzednio. Po takim tytule należało się tego zresztą spodziewać. Niewykluczone, że po latach poszukiwań Ziołek znalazł odpowiednią dla siebie niszę, która w dodatku nie jest licznie reprezentowana na polskiej sce...

[Recenzja] Present - "This Is NOT the End" (2024)

Obraz
Tytuł ósmego albumu Present - ukazującego się po piętnastoletniej przerwie wydawniczej - bardzo wyraźnie podkreśla, że to jeszcze nie koniec. Najprawdopodobnie to jednak właśnie koniec, biorąc pod uwagę, że w trakcie prac nad materiałem zmarł Roger Trigaux - gitarzysta, klawiszowiec i główny kompozytor grupy. To on pod koniec lat 70., gdy po nagraniu dwóch płyt z Univers Zero opuścił tamten zespół, założył Present i przez kolejne dziesięciolecia niestrudzenie stał na jego czele, pomimo braku komercyjnych sukcesów, o jakie zresztą grupy z kręgu Rock In Opposition wcale nie zabiegały. W nagraniach, oprócz Trigaux, udział wzięło wiele znaczących postaci sceny avant-progowej, jak perkusista Dave Kerman (5uu's, Thinking Plague, U Totem), gitarzysta François Mignot (Scherzoo) czy klawiszowiec Pierre Chevalier (Aranis, Univers Zero). Nie trudno więc zgadnąć, w jakim stylu utrzymany jest "This Is NOT the End". To rock progresywny w tej najbardziej awangardowej odmianie, przy czym...

[Recenzja] Death - "Human" (1991)

Obraz
Cykl "Ciężkie poniedziałki" S02E05 Od tego albumu zaczyna się ten właściwy Death. Na "Human" zespół jeszcze bardziej niż dotychczas komplikuje swoją muzykę, czego efektem jest płyta niezwykle, jak na ówczesny metal ekstremalny, błyskotliwa. Pomogła w tym niewątpliwie kolejna zmiana składu, jaka nastąpiła tuż po pierwszych przymiarkach do nagrania tego longplaya. Dążący do absolutnej perfekcji Chuck Shuldiner, nie po raz pierwszy i nie ostani, skonfliktował się z pozostałymi muzykami, w rezultacie czego musiał stworzyć zespół od podstaw. Propozycję dołączenia do Death przyjęli gitarzysta Paul Masvidal i perkusista Sean Reinert - obaj z właśnie formułującego się Cynic - a także Steve Di Giorgio, wcześniej basista Sadus i Autopsy. Ten ostatni nie dotrwał jednak do końca prac nad albumem i część partii basu w "Cosmic Sea" dograł już jego następca, Scott Carino. Di Giorgio wrócił do zespołu w 1993 roku. Nie ma sensu udawać, że na "Human" nie chodzi gł...

[Recenzja] Republika - "Nowe sytuacje" (1983) / "1984" (1984)

Obraz
Cykl "Polskie ejtisy" #4 W momencie wydania debiutanckiego albumu grupa Republika była już prawdziwą gwiazdą na krajowej scenie. Zespół dorobił się czterech numerów jeden na wyznaczającej wówczas popularność Liście Przebojów Trójki: "Kombinat", "Sexy Doll", "Telefony" i "Biała flaga". Piąty, "Gadające głowy", dotarł zaledwie do miejsca piątego. Muzycy i ich otoczenie byli na tyle pewni swojej renomy, że żadnego z tych kawałków nie powtórzono na pierwszym długograju. "Nowe sytuacje", jak zresztą sugeruje tytuł, składają się wyłącznie z premierowego materiału. Kilka z nich zresztą też stało się wkrótce wielkimi przebojami - "Śmierć w bikini", "Znak równości" oraz "Arktyka" doszły na szczyt, "Halucynacje" do miejsca drugiego - a całkiem spory nakład płyty rozszedł się błyskawicznie i to pomimo ceny kilkukrotnie wyższej od innych ówczesnych wydawnictw.  Na repertuar oryginalnego w...

[Recenzja] Extra Life - "The Sacred Vowel" (2024)

Obraz
Płyta tygodnia 1.04-7.04 Naprawdę sporo tym razem przesłuchałem albumów, aby wybrać ten najciekawszy. I ostatecznie padło na jeden z przesłuchanych najwcześniej, bo i najbardziej przeze mnie wyczekiwanych. Extra Life należy w końcu do grona tych rockowych zespołów, którym w XXI wieku udało się wypracować bardzo idiomatyczny styl. Debiutancki album "Secular Works" z 2008 roku przyniósł intrygującą fuzję klasycznego proga, math rocka oraz klasycznej muzyki mediewalnej. Kolejne dwie płyty nie były już tak porywające, a zespół zawiesił działalność. Dwa lata temu powrócił jednak z zaskakująco udanym "Secular Works, Vol. 2", bardziej dojrzałym i dopracowanym od pierwowzoru. Z oryginalnego składu pozostał wyłącznie śpiewający gitarzysta i klawiszowiec Charlie Looker, jednak to on był zawsze mózgiem Extra Life, a jego niekonwencjonalny, jak na rock, sposób śpiewania - inspirowany twórczością Guillauma de Machauta i ogólnie muzyką epoki ars nova - jest głównym wyróżnikiem ze...