Posty

Wyświetlam posty z etykietą mandy indiana

[Recenzja] Mandy, Indiana - "URGH" (2026)

Obraz
Brytyjsko-francuski kwartet idealnie wstrzelił się z premierą swojego drugiego albumu. Płyta, gdzie jednym z głównych tematów jest przemoc wobec kobiet i kultura gwałtu, ukazuje się w momencie, gdy coraz więcej wiadomo o skali seksualnych przestępstw oraz procedurze tuszowania, w jakie zaangażowani byli lub są prominentni przedstawiciele amerykańskiego biznesu i władzy, na czele z pomarańczowym klaunem. Są tu też odniesienia do aktualnych konfliktów: bezprawnej agresji Rosji na Ukrainę i dokonywanego przez Izrael ludobójstwa w Gazie. A z drugiej strony kawałek o koncernach farmaceutycznych niebezpiecznie zbliża się w rejony szurskich teorii - można go jednak potraktować jako trafną krytykę kapitalizmu i konsumpcjonizmu. W porównaniu z "I've Seen a Way" - wydanym trzy lata wcześniej debiutem Mandy, Indiana - "URGH" jest płytą nieco ciekawszą, bardziej dopracowaną. Więcej się tu dzieje, kompozycje wyróżnia większa wyrazistość. Stylistycznie wciąż dominują tu wątki...