[Artykuł] 50 lat temu… 1974

50 lat temu: muzyczne podsumowanie roku 1974.


Kolejny świetny rok z historii fonografii. Może bez żadnego wielkiego przełomu, choć dało się zaobserwować pewne nowe zjawiska. Tym najważniejszym było chyba wydanie przez Tangerine Dream albumu "Phaedra", od którego zaczął się nowy nurt w progresywnej elektronice - tzw. szkoła berlińska. W ciągu kilku kolejnych lat styl ten zyskał wielu naśladowców i sporą popularność, przyczyniając się do emancypacji elektroniki jako pełnoprawnego gatunku muzyki rozrywkowej.

Rockową scenę zdominował glam, który osiągnął wówczas swoje wyżyny - także te artystyczne za sprawą twórców w rodzaju Briana Eno, Sparks, Davida Bowie czy Queen. Tymczasem rock progresywny, przynajmniej w tym symfonicznym wydaniu, stawał się coraz mniej postępowy, co jednak nie przeszkodziło, by King Crimson, Genesis, Yes czy Gentle Giant wydali jedne ze swoich lepszych płyt. Jeszcze ciekawiej było jednak w innych nurtach proga, gdyż Robert Wyatt, Gong i Egg wydali jedne z najwiekszych dzieł sceny Canterbury, wciąż silny był krautrock, a w progowym podziemiu umacniały się Area, Magma i Henry Cow. Poza progiem Rory Gallagher i Santana wydali jedne z najlepszych rockowych koncertówek, Neil Young osiągnął swoje studyjne wyżyny, a Joni Mitchell coraz śmielej realizowała swoje artystyczne ambicje, oddalając się od folku w stronę jazzu.

Jazz z kolei wciąż był zdominowany przez fusion, które było jednak jeszcze dalekie od kompletnego skomercjalizowania, o czym mogą świadczyć ówczesne, bardzo dobre albumy Milesa Davisa, Juliana Priestera, Billy'ego Cobhama czy grup Weather Report i Return to Forever. Bardzo ciekawy był też jednorazowy projekt polskich, austriackich i niemieckich muzyków pod tytułem "Kunstkopfindianer". Z akustycznego jazzu warto natomiast zwrócić uwagę na debiut nowej grupy Tomasza Stańki oraz nieco spóźnioną, ale niezwykle udaną odpowiedź Joego Hendersona na spiritual jazz.

Rock i jazz nie były, oczywiście, jedynymi znaczącymi wówczas gatunkami. 1974 był także dobrym rokiem dla soulu i pokrewnych stylów czy música popular brasileira, na temat których nie mam dużej wiedzy, ale zadbałem o to, by były reprezentowane na poniższej liście. Wybór tytułów Top 100 niewątpliwie jest skażony subiektywizmem - wyraźnie widać, które z ówczesnych stylów najbardziej mnie interesują - jednak uważam, że mimo wszystko jest wartościowym przeglądem tego, jak i co wtedy grano.

Najlepsze płyty 1974 roku:


  1. 10cc - Sheet Music
  2. Anthony Braxton - In the Tradition
  3. Area - Caution Radiation Area
  4. Association P.C. + Jeremy Steig - Mama Kuku
  5. Atmospheres Featuring Clive Stevens ‎ - Voyage to Uranus
  6. Azar Lawrence - Bridge Into the New Age
  7. Batsumi - Batsumi
  8. Billy Cobham - Crosswinds
  9. Blue Öyster Cult - Secret Treaties
  10. Bobby Hutcherson - Cirrus
  11. Bob Dylan - Planet Waves
  12. Bob Dylan / The Band - Before the Flood
  13. Brigitte Fontaine & Areski Belkacem - L'incendie
  14. Camel - Mirage
  15. Can - Soon Over Babaluma
  16. Caravan - Caravan & The New Symphonia
  17. Carla Bley - Tropic Appetites
  18. Catherine Ribeiro + Alpes - Le rat débile et l'homme des champs
  19. Charles Mingus - Mingus Moves
  20. Christian Vander - Tristan et Iseult
  21. Cluster - Zuckerzeit
  22. Cockney Rebel - The Psychomodo
  23. Cos - Postaeolian Train Robbery
  24. Dadawah - Peace and Love
  25. Dave Liebman - Lookout Farm
  26. David Bowie - Diamond Dogs
  27. Deep Purple - Burn
  28. Eberhard Weber - The Colours of Chloë
  29. Eddie Henderson - Inside Out
  30. Edward Vesala - Nan Madol
  31. Egg - The Civil Surface
  32. The Eleventh House with Larry Coryell - The Eleventh House With Larry Coryell
  33. Eno - Here Come the Warm Jets
  34. Eno - Taking Tiger Mountain (By Strategy)
  35. Fela Ransome-Kuti & The Africa 70 - Confusion
  36. Focus - Hamburger Concerto
  37. Frank Zappa - Apostrophe (')
  38. Frank Zappa / Mothers - Roxy & Elsewhere
  39. Freddie Hubbard / Stanley Turrentine - In Concert Volume One
  40. Fred Frith - Guitar Solos
  41. Funkadelic - Standing on the Verge of Getting It On
  42. The Gary Burton Quintet With Eberhard Weber - Ring
  43. Genesis - The Lamb Lies Down on Broadway
  44. Gentle Giant - The Power and the Glory
  45. Gong - You
  46. Guru Guru - Dance of the Flames
  47. Hans Koller / Wolfgang Dauner / Adelhard Roidinger / Zbigniew Seifert / Janusz Stefański - Kunstkopfindianer
  48. Harmonia - Musik von Harmonia
  49. Hatfield and the North - Hatfield and the North
  50. Hawkwind - Hall of the Mountain Grill
  51. Heldon - Électronique Guerilla
  52. Henry Cow - Unrest
  53. Herbie Hancock - Thrust
  54. Jack DeJohnette - Sorcery
  55. Jan Garbarek - Bobo Stenson Quartet - Witchi-Tai-To
  56. Joe Henderson featuring Alice Coltrane - The Elements
  57. John Cale - Fear
  58. John Coltrane - Interstellar Space
  59. Joni Mitchell - Court and Spark
  60. Jorge Ben - A Tábua de Esmeralda
  61. Julian Priester Pepo Mtoto - Love, Love
  62. King Crimson - Starless and Bible Black
  63. King Crimson - Red
  64. Kraftwerk - Autobahn
  65. Leonard Cohen - New Skin for the Old Ceremony
  66. Lou Reed - Rock n Roll Animal
  67. Magma - Köhntarkösz
  68. Manfred Mann's Earth Band - Solar Fire
  69. McCoy Tyner - Sama Layuca
  70. Miles Davis - Big Fun
  71. Miles Davis - Get Up With It
  72. Missus Beastly - Missus Beastly
  73. Neil Young - On the Beach
  74. Peter Hammill - The Silent Corner and the Empty Stage
  75. Popol Vuh - Einsjäger & Siebenjäger
  76. The Pyramids - King of Kings
  77. Queen - Queen II
  78. Residents - Meet the Residents
  79. Return to Forever featuring Chick Corea - Where Have I Known You Before
  80. Robert Wyatt - Rock Bottom
  81. Rory Gallagher - Irish Tour '74
  82. Roxy Music - Country Life
  83. Samla Mammas Manna - Klossa knapitatet
  84. Santana - Lotus
  85. Shuggie Otis - Inspiration Information
  86. Sparks - Kimono My House
  87. Sparks - Propaganda
  88. Steely Dan - Pretzel Logic
  89. Steve Grossman - Some Shapes to Come
  90. Stevie Wonder - Fulfillingness' First Finale
  91. Tangerine Dream - Phaedra
  92. Terje Rypdal - Whenever I Seem to Be Far Away
  93. Tomasz Stańko - TWET
  94. Tom Waits - The Heart of Saturday Night
  95. Van Morrison - Veedon Fleece
  96. Wayne Shorter - Moto grosso feio
  97. Weather Report - Mysterious Traveller
  98. Yatha Sidhra - A Meditation Mass
  99. Yes - Relayer
  100. Yoshisaburoh Sabu Toyozumi - Sabu: Message to Chicago


Komentarze

  1. Dobra lista! Szukając przełomu warto pewnie zwrócić uwagę na płytę Residents i "Guitar Solos". Moje wątpliwości budzi tylko obecność na liście Budgie, trzeciorzędnego zespołu hardrockowego, który cieszył się niezasłużoną popularnością w państwach bloku wschoodniego (moi białoruscy znajomi potwierdzają tę obserwację), ale może nie jestem właściwą osobą do wypowiadania się w tym temacie, bo to muzyka bardziej dla kierowców ciężarówek i do picia piwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na temat Budgie mam identyczne zdanie: niesamowicie przeceniany w naszym regionie zespół (choć ten album był też na 29. miejscu na UK Albums Chart). Jednak taki trzecioligowy hard rock też był istotnym - ilościowo, nie jakościowo - elementem ówczesnego krajobrazu muzycznego i z mnóstwa podobnych płyt postawiłem akurat na tą. Bez Budgie z hard rocka na liście zostałby tylko Deep Purple, który w tym czasie próbował przełamać hardrockową sztampę elementami funku, więc nie jest to reprezentatywny dla stylu album.

      Usuń
    2. Może zamienisz na Blue Oyster Cult?

      Usuń
    3. Niezły pomysł. Wpływ obu albumów podobny - np. na obu są kawałki przerabiane przez Metallikę - a BÖC faktycznie lepszy, tylko jakoś mi umknął.

      Usuń
    4. Bridge of Sighs Trowera to świetny album hardrockowy z tego roku - lepszy i od Budgie i od Purple.

      Usuń
  2. Selekcja w porządku - choć abstrahując od moich prywatnych sympatii - poza Jorge Benem doskwiera brak płyt z Brazylii (a przecież mnóstwo świetnych płyt ukazało się w tym roku- od Gismontiego przez Secos Y Molhados, i Barca do Sol po Novos Baianos). No i Magia Obłoków Grechuty jest to jednak absolutny kanon i myślę, że w setce płyt z tego roku powinien się znaleźć, niezależnie do tego, czy się lubi Grechutę czy nie. Wysłałem Ci pm na maila - odpisz w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przez mój brak osłuchania z muzyką brazylijską, jak zresztą zaznaczyłem w tekście.

      Usuń
  3. Raczej kiepski był to już rok, skoro wśród 100 najlepszych płyt pojawia się Budgie. Jeszcze zrozumiałbym najważniejsze. Czy artykuł o Screaming Trees w Lizardzie jest dokładny a plyty omówione szczegółowo? Od dawna nie znajduję nic ciekawego w nowych dziwactwach, Lizarda nieco spojleruja Twoje recenzje, więc wróciłem do korzeni zamiast katować się dzieciarnią która dorwała się do DAWu i wmawiać sobie ze to muzyka. Na nazwy też często nie mają pomysłu. Wygląda to jak walczenie z buntem dojrzewania i problemami psychicznymi za pomocą dźwięku. Chyba problemy mają poważne.

    Masz też rekordowe przerwy w pisaniu (poprawki i nowości), ale ze zaglądam na Twoje Allegro patrząc czy nie sprzedajesz jakichś ciekawych płyt to być może znalazłem tam kilka miesięcy temu pewną wskazówkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok boomer, powtarzasz się.

      Kwestię Budgie wyjaśniłem w odpowiedzi dla JD. Artykuł, o który pytasz, nie jest mojego autorstwa, ale widzę, że te 6 stron to bardziej przedstawienie historii grupy niż szczegółowe omówienie płyt. A na Allegro czasem wystawiam przedmioty znajomym, którzy nie ogarniają platform sprzedażowych, wiec możesz mieć zbyt daleko idące wnioski.

      Usuń
  4. Jeszcze "Reality" Jamesa Browna brakuje- jego najlepszy okres twórczości....

    OdpowiedzUsuń
  5. Większość siódmej dekady to Tynera, i łatwo pomylić daty Jego wydawnictw, ale dla archiwalnej rzetelności ( bo pewnie blog ma wartość edukacyjną, dla wchodzących w materię) , podpowiem: Enlightenment to 73. Zamiast tej można użyć (żeby ten McCoy Tyner, został odnotowany w roczniku, bo ważny) tytułu Sama Layuca, także z potencjałem. Jest też płyta Asante, z tym że to archiwa, ale jak w 2024 jest Forces Of Nature (Live At The Slugs'), to właściwie czemu nie. A jeśli liczba tytułów ograniczona, to wywalić szkołę berlińską, bo to żadna Wielka Sztuka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "Enlightenment" to oczywiście 1973 rok. Nawet w mojej recenzji jest taka data, a znów dałem się oszukać Rate Your Music.

      I wiesz co? W kolejnych latach będzie jeszcze więcej szkoły berlińskiej, bo to super muzyka jest.

      Usuń
  6. I powolny spadek artystyczny Santany i Yes. No i zahamowanie Black Sabbath. Tym razem jesteśmy blisko roku przełomu (jak mówimy o stanie na 1974). Niedługo wyskoczą punki (być może te już dawno w podziemiach szykowały się na uproszczenie formy), a progresywność stawała się przez swoje próby kiczowata. Może troszkę przesadzam, no ale dyskutujemy i wymieniamy się poglądami na temat muzyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Lotus" żadnego spadku jeszcze nie zapowiada. Moim zdaniem to szczyt Santany. Yes potem nagrali jeszcze "Going for the One", który umieściłbym w Top 3 zespołu, zaraz po "Close to the Edge" i "Fragile".

      Usuń
  7. Szkoda, że płyta Wigwamu "Being" nie zmieściła się na liście, ale i tak już sporo proga na niej...

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie rozumiem malkontentów..Gospodarz wykonał tytaniczną pracę w nie najlepszym dla muzyki roku jakim był 1974. Niech ktoś spróbuje coś podobnego zrobić. No i proszę zrozumieć że jest lista Pawła Pałasza . Nie jest to dogmat. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z początku też mnie takie komentarze przy moich listach dziwiły, ale przez te prawie 12 lat chyba do nich przywykłem. Czasem zresztą takie uwagi są trafne, dają pole do ciekawej dyskusji lub pozwalają poprawiclć ewidentny błąd, jak niewłaściwy rok wydania.

      Usuń
  9. Nie powiem złego słowa o tej liście. Paweł wyraźnie zaznaczył, że jest „skażona subiektywizmem”. W takim razie nikomu nic do tego, bo każdy ma prawo sporządzić sobie tego typu zestawienie. Inna sprawa to fakt, że mój ranking byłby w niemałym stopniu podobny. Circa 70 %. Jeśli chodzi o brazylianę, to w latach 70. wyszło sporo znaczących płyt. Akurat w 1974 roku nie mam jednak żadnej w TOP 100. Inaczej byłoby w pobliskich rocznikach: 1972, 1973, 1975.

    Pozwolę sobie tylko wymienić pozycje, które u mnie na pewno trafiłyby do TOP 100 rocznika, a nie ma ich u Pawła.

    rock progresywny i okolice:

    Refugee - Refugee
    Premiata Forneria Marconi - L’isola di Niente
    Rick Wakeman - Journey To The Centre Of The Earth
    Ktzat Acheret - Ktzat Acheret
    Marek Grechuta - Magia obłoków
    SBB - SBB
    Opus Avantra & Donella Del Monaco - Opus Avantra

    eksperymentalna elektronika:

    Conrad Schnitzler - Blau

    szkoła berlińska:

    Edgar Froese - Aqua

    elektroniczny krautrock:

    The Cosmic Jokers - Galactic Supermarket

    różne odmiany jazzu akustycznego i elektrycznego:

    Stanley Clarke - Stanley Clarke
    Pork Pie - Transitory
    The Art Ensembe Of Chicago - Fanfare For the Warriors
    Rolf Kühn Group - Connection 74
    Mahavishnu Orchestra - Apocalypse
    Flora Purim - Butterfly Dreams
    Charles Earland - Leaving This Planet
    McCoy Tyner - Asante
    Catalyst - Unity
    Les McCann - Layers
    Pat Martino - Consciousness
    Marion Brown - Sweat Earth Flying
    Bill Evans - Symbiosis
    Joachim Kühn - Cinemascope
    Sadao Watanabe - Mbali Africa
    Sam Rivers - Crystals
    Pharoah Sanders - Elevation
    Gato Barbieri - Chapter Two: Hasta Siempre
    Takehiro Honda - Saalam Saalam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja trochę inaczej patrzę na tę listę (zresztą bardzo udaną). Nie odbieram jej jako typowy Top 100 ulubionych płyt Pawła, ale jako próbę bardziej zobiektywizowanej prezentacji najważniejszych i najbardziej wartościowych albumów z tego rocznika, z możliwie największym spektrum różnych gatunków. "Skażona subiektywizmem" musi pozostawać SELEKCJA, ale założenie topu jest - jak mi się wydaje - jednak trochę inne niż w przypadku setki spod znaku "My Favourite Things". Chyba że się mylę? Jeśli robiłbym podobne zestawienie przy takim założeniu, to pominąłbym parę ulubionych płyt .Choćby wspomniane Refugee, albo kapele włoskie poza Opus Avantrą, która jest wyjątkową (co nie znaczy, że perfekcyjną - propozycją)i na pewno poszerza horyzonty estetyczne. Pominąłbym je dlatego, że nie wnoszą niczego nowego do estetycznych trendów w tym roczniku, ani nie są reprezentatywne dla ważnego w tamtych okresie gatunku. Jeśli mam jakieś uwagi, to większość z nich ma charakter fakultatywny (np. dałbym Dharanę Between albo Electric Silence Dzyana zamiast płyty Popl Vuh - sądzę, że to ciekawsze pozycje w nurcie orientalnego krauta, ale absolutnie nie uważam, że Popol jest nie na miejscu). Za jedyną rażącą (obiektywnie) lukę uważam właśnie brak Magii Grechuty- to płyta absolutnie wyjątkowa i ze względu na rangę tekstów i niezwykłą na gruncie poezji śpiewanej stylistykę i warsztat muzyczny (chyba najciekawsze partie instrumentów perkusyjnych w polskiej muzyce popularnej - w wykonaniu Jonkisza). Wiedza o muzyce wydanej w 74 r. bez znajomości tej płyty jest po prostu ułomna (a już zwłaszcza dla polskiego odbiorcy).

      Usuń
    2. Nieliczne pozycje dodałem wbrew swojej opinii na ich temat, aby przedstawić szerszy obraz (np. ten wypominany Budgie). Jednak nie zrezygnowałem z umieszczenia żadnego albumu, który sobie cenię, nawet tak z czysto subiektywnych przyczyn. W najlepszym wypadku jest to zatem coś pomiędzy zobiektywizowanym przeglądem, a listą ulubionych płyt z rocznika. Zwłaszcza że chyba po raz pierwszy przygotowując wpis do tego cyklu, nie uzupełniałem swoich zaległości. Stąd brak np. Grechuty, bo ja tego albumu zwyczajnie nie znam, choć z rocznika słyszałem blisko 300 albumów.

      Usuń
  10. Generalnie słabe czasy dla muzyki w rocku regres zaczął zjadać progres. W jazzie impet fusion zaczął zamierać. Trzeba było dwóch trzech lat by przywrócić przynajmniej w rocku to co najważniejsze czyli świeżość i bunt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakiś progres jednak wciąż był, zwłaszcza poza mainstreamem. JD wspominał już o Residents i Fredzie Firthie, poza tym np. Henry Cow i Magma grali swoją własną muzykę, kompletnie odmienną od reszty rocka, przy czym Henry Cow zadebiutował z tą muzyką ledwie rok wcześniej, a w tym samym czasie Magma dopiero nadała dojrzałego kształtu swojemu zeuhlowi. Z kolei Eno w kawałku "Third Uncle" to już czysty post-punk, a w tytułowym z "Here Comes the Warm Jets" antycypuje shoegaze. Gong na "You" momentami brzmi jak jakiś goa czy psytrance, a z jazzu to "Rated X" Davisa mógłby bez żadnych zmian robić w latach 90. i póżniej za podkład dla jakiegoś rapera.

      Usuń
    2. "Oh dear, look what they've done to the blues, blues, blues"
      Świeżość i bunt to oczywiście powrót do garage rocka z lat 50. Taki paradoksalny progres - jedyny możliwy zdaniem niektórych komentatorów. I po coż próbować słuchać czegoś nowego z listy...

      Usuń
    3. Po prostu recykling kulturalny nie wiem czy w malarstwie czy rzeźbie się odbywa ale w muzyce i filmie cały czas. Garage rock oczywiście tylko z przesłaniem z którym mogła identyfikować się młodzież. W obecnych czasach funkcję przejął hiphop niestety moim zdaniem.

      Usuń
    4. Czasem trzeba Chagalla zamiast Paula Klee.

      Usuń
    5. I ty jesteś zwolennikiem tego "recyklingu kulturalnego"? Możesz wskazać regres na przykładzie wybranych albumów z listy?

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Electric Masada - "At the Mountains of Madness" (2005)

[Recenzja] Angine de Poitrine - "Vol. II" (2026)