[Recenzja] Miles Davis - "The Complete Bitches Brew Sessions" (1998)



"The Complete Bitches Brew Sessions" to drugi z serii boksów, których celem jest skompilowanie jak największej ilości materiału pochodzącego z danego etapu kariery Milesa Davisa. W przypadku tej części mamy do czynienia z nagraniami dokonanymi od połowy sierpnia 1969 do połowy lutego 1970 roku. Jest to znacznie dłuższy okres, niż rzeczywista sesja nagraniowa "Bitches Brew" - cały album został zarejestrowany w ciągu trzech dni, pomiędzy 19-21 sierpnia. Tytuł "The Complete Bitches Brew Sessions" jest tym bardziej mylący, że z tej sierpniowej sesji nie znalazło się tutaj nic, poza albumowym miksem Teo Macero. Wersje tych kompozycji sprzed edycji byłyby z pewnością wartościowym dodatkiem.

Boks na czterech płytach zawiera 22 utwory. Kolejno są to:
  • Kompletny album "Bitches Brew" - 6 utworów z 19-21 sierpnia 1969.
  • 2 utwory z 19 listopada - wydane wcześniej na "Big Fun" (1974).
  • 2 utwory z tej samej sesji - niepublikowane wcześniej kompozycje.
  • 4 utwory z 28 listopada - dwie niepublikowane wcześniej kompozycje plus dwie niepublikowane wersje znanej wcześniej kompozycji.
  • 2 utwory z 27 stycznia 1970 - pierwszy oryginalnie wydany na "Big Fun", drugi na "Circle in the Round" (1979).
  • 2 utwory z 28 stycznia - niepublikowane wcześniej kompozycje.
  • 3 utwory z 6 lutego - dwie niepublikowane wcześniej kompozycje, ostatnia znana z "Live-Evil" (1971).

Dla uzupełnienia należy dodać, że znana wcześniej kompozycja z 28 listopada to "The Little Blue Frog" - krótki fragment jednego z tych podejść w epoce wydano na singlu, razem z równie drastycznie przyciętym "Great Expectations". Z 10 premierowych nagrań połowę powtórzono później na reedycjach "Bitches Brew" i "Big Fun". Unikalne dla boksu pozostały "Corrado", "The Big Green Serpent", "Double Image", "Take It or Leave It" oraz jedna z wersji "The Little Blue Frog". Do kompletu zabrakło tu natomiast alternatywnych podejść do "Spanish Key" i "John McLaughlin", chociaż kilka lat później trafiły na rocznicowe wznowienie "Bitches Brew". Jak na tak ekskluzywny boks o takim tytule to spore rozczarowanie.

Unikalny dla boksu - lub premierowy w chwili pierwszego wydania - materiał prezentuje się natomiast całkiem ciekawiw. Podczas tych późniejszych pobytów w studiu Davis i towarzyszący mu muzycy próbowali nieco innych rzeczy, niż w trakcie sierpniowej sesji. Odeszli od ciężkiego, awangardowego fusion na rzecz klimatycznego jazzu elektrycznego, przywołującego skojarzenia z "In a Silent Way" - szczególnie w przepięknym "Recollections" - ale wzbogaconego o silne wpływy muzyki hindustańskiej. W większości z tych nagrań wzięli udział indyjscy muzycy Khalil Balakrishna i Bihari Sharma, grający na tradycyjnych hinduskich instrumentach, jak sitar, tambura i tabla. Fantastycznie - a w dodatku bardzo psychodelicznie - wypada ich połączenie ze zwykle nastrojowymi, ale zarazem intensywnymi partiami elektrycznych klawiszy, trąbki, saksofonu, gitary i sekcji rytmicznej. Świetnego klimatu dodają też partie Benniego Maupina na klarnecie basowym. Dziwne, że nie wydano tego materiału od razu - bez problemu dałoby się skompilować z niego dwupłytowy album, który poziomem nie ustępowałby innym ówczesnym wydawnictwom Milesa. Pod względem stylistycznym od reszty odstaje natomiast "Medley: Gemini/Double Image" - zdominowany przez ostrą partię Johna McLaughlina, jest już wyraźną zapowiedzią kolejnego zwrotu stylistycznego, który zaowocował jazz-rockowym albumem "Jack Johnson".

"The Complete Bitches Brew Sessions" to w sumie cztery i pół godziny muzyki, z czego półtora nie było wcześniej opublikowane. Zarówno znane wcześniej, jak i premierowe nagrania, trzymają bardzo wysoki poziom, lecz samo wydawnictwo pozostawia pewien niedosyt. Nie dowiadujemy się z niego niczego o powstawaniu albumu "Bitches Brew" - a tego właśnie bym oczekiwał po tak zatytułowanym boksie. W późniejszych odsłonach tej serii zamieszczono różne alternatywne podejścia lub wersje sprzed ostatecznych miksów, co znacząco wpłynęło na ich atrakcyjność. "The Complete Bitches Brew Sessions" na tle późniejszych części sprawia wrażenie nieco wybrakowanego.

Ocena: 9/10



Miles Davis - "The Complete Bitches Brew Sessions" (1998)

CD1: 1. Pharaoh's Dance; 2. Bitches Brew; 3. Spanish Key; 4. John McLaughlin
CD2: 1. Miles Runs the Voodoo Down; 2. Sanctuary; 3. Great Expectations; 4. Orange Lady; 5. Yaphet; 6. Corrado
CD3: 1. Trevere; 2. The Big Green Serpent; 3. The Little Blue Frog (alternate take); 4. The Little Blue Frog; 5. Lonely Fire; 6. Guinnevere
CD4: 1. Feio; 2. Double Image; 3. Recollections; 4. Take It or Leave It; 5. Medley: Gemini/Double Image

Skład: Miles Davis - trąbka; Wayne Shorter - saksofon (oprócz CD2:3-6, CD3:1-4); Steve Grossman - saksofon (CD2:3-6, CD3:1-4); Bennie Maupin - klarnet basowy (oprócz CD4:3-5); Chick Corea - elektryczne pianino; Joe Zawinul - elektryczne pianino (oprócz CD2:3-6, CD3:1-4); Herbie Hancock - elektryczne pianino (CD2:3-6, CD3:1-4); Larry Young - organy i czelesta (CD1:1,3, CD3:1-4); John McLaughlin - gitara; Dave Holland - kontrabas (oprócz CD2:3-6); Ron Carter - kontrabas (CD2:3-6); Harvey Brooks - gitara basowa (oprócz CD2:2, CD3:1-4); Jack DeJohnette - perkusja (oprócz CD2:3-6); Don Alias - perkusja i instr. perkusyjne  (CD1, CD2:2); Lenny White - perkusja (CD1); Billy Cobham - perkusja i instr. perkusyjne (CD2:3-6, CD3, CD4); Juma Santos - instr. perkusyjne (CD1, CD2:1-2); Airto Moreira - instr. perkusyjne (CD2:3-6, CD3, CD4); Khalil Balakrishna - sitar (CD2:3-6, CD3); Bihari Sharma - tabla i tambura (CD2:3-6, CD3:1-4); 
Producent: Teo Macero, Bob Belden, Michael Cuscuna


Komentarze

  1. Tego boxu super się słucha, w sensie, fajnie sobie odpalić całość i wysłuchać je w jakieś wolne popołudnie, niemniej jeżeli chodzi o ilość premierowego materiału jest to ewidentny skok na kasę fanów. Ale i tak lepiej, że ten box jest, niż żeby miało go nie być ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie przed kilokma laty, wraz z premierą "Double Image", ten boks stał się kompletnie niepotrzebny. Wydany z okazji RSD album nie tylko ma fajną, faktycznie "płytową" strukturę, ale też zawiera wszystkie nagrania, których nie ma nigdzie indziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwolę sobie nie zgodzić się z taką opinią. Jeżeli ktoś chce mieć wszystkie nagrania z tego boksu bez kupowania boksu, musi mieć następujące wydawnictwa:

      Bitches Brew
      Live Evil
      Big Fun
      Circle in the Round
      Double Image

      Rozwiązanie niby ok, bo każde z nich trzyma wysoki poziom. Jednak "Live Evil", "Big Fun" i "Circle in the Round" to składanki z nagraniami z różnych okresów, co sprawia, że są - zwłaszcza ten ostatni - wyraźnie niespójne. Natomiast na ”The Complete Bitches Brew Sessions" faktycznie zebrano wszystkie utwory z danego okresu i - jak zauważył już autor pierwszego komentarza - dobrze się słucha tego jako pewnej całości.

      Te boksy to wciąż najlepszy sposób, żeby skompletować dyskografię Davisa z czasów Columbii. Każdy z nich stanowi zamkniętą, wewnętrznie spójną całość. Nie trzeba wówczas mieć jakiś dziwnych składanek z losowo dobranym repertuarem, jak "Circle in the Round" czy "Directions". Jakbym zbierał tylko kompakty, to ograniczyłbym się tylko do tych boksów i koncertówek, których w boksach nie uwzględniono.

      Usuń

Prześlij komentarz

Komentarze niezwiązane z tematem posta nie będą publikowane. Jeśli jesteś tu nowy, przed zostawieniem komentarza najlepiej zapoznaj się ze stroną FAQ oraz skalą ocen.

Popularne w ostatnim tygodniu:

[Recenzja] Pink Floyd - "Live From the Los Angeles Sports Arena, April 26th, 1975" (2026)

[Recenzja] Björk - "Utopia" (2017)

[Recenzja] Cream - "Wheels of Fire: Live at the Fillmore Auditorium & Winterland Ballroom" (2026)

[Recenzja] John Coltrane - "The Tiberi Tapes: A Preview of the Mythic Recordings" (2026)

[Zapowiedź] Premiery płytowe maja 2026