18 września 2019

[Recenzja] Andrew Hill - "Judgment!" (1964)



"Judgment!" to jeden z tych albumów, która można brać w ciemno. Wystarczy spojrzeć na okładkę, ze znaczkiem Blue Note i czterema nazwiskami: Andrew Hill, Bobby Hutcherson, Richard Davis, Elvin Jones. A na odwrocie winylowej koperty pojawia się nie mniej zachęcająca informacja o tym, że nagrań dokonano w Van Gelder Studios, pod producenckim nadzorem Alfreda Liona, w dniu 8 stycznia 1964 roku. Po takim składzie, miejscu i czasie nagrywania można spodziewać się muzyki na najwyższym poziomie. I to właśnie przynosi ten album.

Na swojej drugiej sesji nagraniowej dla Blue Note pianista Andrew Hill ponownie wystąpił w kwartecie. Tym razem zrezygnował jednak z udziału saksofonu - instrumentu, który zdecydowanie nie był niezbędny dla jego muzyki. Zamiast tego postanowił wykorzystać wibrafon, którego obsługę powierzył coraz bardziej cenionemu w jazzowym środowisku Bobby'emu Hutchersonowi. Było to doskonałe posunięcie. Hill i Hutcherson od razu nawiązali muzyczną nić porozumienia, dzięki czemu ich partie idealnie się dopełniają. Basista Richard Davis (grający już na poprzednim albumie lidera, "Black Fire") i perkusista Elvin Jones również perfekcyjnie odnaleźli się we wspólnym graniu. Interakcja pomiędzy wszystkimi muzykami jest wzorowa.

Album zawiera siedem premierowych kompozycji Hilla, które najprościej można określić jako jazz modalny lub post-bop, choć nie brakuje momentów idących w stronę jazzowej awangardy. Materiał jest zróżnicowany. Otwieracz "Siete Ocho", najbardziej awangardowe tutaj nagranie, jest zarazem intensywny i nastrojowy, z jakby wycofanym liderem, dającym pozostałym muzykom dużo przestrzeni na zaprezentowanie umiejętności, ale dyskretnie prowadzącym utwór zgodnie z własną wizją. Zastosowano tutaj metrum 7/8, do czego nawiązuje hiszpańskojęzyczny tytuł. "Flea Flop" zatytułowano natomiast ze względu na skoczną rytmikę, która muzykom skojarzyła się z pchłami (z którymi mieli nie raz do czynienia, nocując w tanich hotelach i motelach podczas koncertowych wyjazdów). Muzycznie utwór jest bardzo pogodny, może nieco żartobliwy, co jednak nie powstrzymało instrumentalistów przed zaprezentowaniem pełni swoich improwizatorskich umiejętności.

Oznaczający bezsensowną gadaninę tytuł "Yokada Yokada" nawiązuje do rock'n'rollowego przeboju "Yakety Yak", napisanego w 1958 roku przez Jerry'ego Leibera i Mike'a Stollera dla grupy The Coasters. A pod względem muzycznym jest to kolejny nieco żartobliwy kawałek, tym razem bliższy typowego bopu, ze swingującą sekcją rytmiczną i solową partią lidera. Mniej konwencjonalnie robi się dopiero w końcówce, podczas której pojawiają się solówki Jonesa oraz instrumentalny dialog Hilla z Hutchersonem. Nastrojowa ballada "Alfred", zadedykowana producentowi, wyróżnia się subtelną i bardziej oszczędną grą muzyków, dzięki której nagranie nabiera przestrzeni. Żywiołowy utwór tytułowy to kolejny świetny popis instrumentalnej biegłości i zespołowej interakcji, napędzany mocarną grą Jonesa. Tytuł finałowego "Reconciliation" można przetłumaczyć jako pojednanie i dlatego instrumentaliści grają tutaj w większej, niż w pozostałych utworach, harmonii, jednocześnie starając się jak najbardziej urozmaicić swoją grę. Tym razem najlepszy popis solowy daje Davis, choć pozostali muzycy nie zostają daleko w tyle.

"Judgment!" pokazuje doskonałą formę kompozytorską Andrew Hilla i jeszcze lepszą formę instrumentalną całego kwartetu, który fantastycznie ze sobą współpracuje. Album mocno rekomendowany miłośnikom akustycznego jazzu, szczególnie tego ambitnego, ale zarazem przystępnego.

Ocena: 8/10



Andrew Hill - "Judgment!" (1964)

1. Siete Ocho; 2. Flea Flop; 3. Yokada Yokada; 4. Alfred; 5. Judgment; 6. Reconciliation

Skład: Andrew Hill - pianino; Bobby Hutcherson - wibrafon; Richard Davis - kontrabas; Elvin Jones - perkusja
Producent: Alfred Lion


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.