31 marca 2019

[Blog] Looking Back: Marzec 2019

W tym miesiącu daję zdjęcie Johna Mayalla, który w marcu zagrał dwa koncerty w Polsce, a recenzja jego najnowszego albumu, "Nobody Told Me" - choć opublikowana jeszcze w lutym - była jednym z najchętniej czytanych tekstów.



Ledwo dwa miesiące temu informowałem o rekordowej liczbie wejść, która po raz pierwszy przekroczyła 50 tysięcy. W marcu pobity został kolejny rekord i liczba wyświetleń przekroczyła 60 tysięcy. W sumie opublikowanych zostało 16 nowych recenzji (lista), a 12 starszych zostało poprawione. Poniżej lista najchętniej czytanych w tym miesiącu tekstów (stan na 30 marca):

  1. Manuel Göttsching - "E2-E4" (1984)
  2. Charles Mingus - "The Black Saint and the Sinner Lady" (1963)
  3. John Mayall - "Nobody Told Me" (2019)
  4. Morning Glory - "Morning Glory" (1973)
  5. Alameda 5 - "Eurodrome" (2019)
  6. Matching Mole - "Matching Mole" (1972)
  7. Wayne Shorter - "Odyssey of Iska" (1971)
  8. Joy Division - "Substance" (1988)
  9. Pharoah Sanders - "Thembi" (1971)
  10. National Health - "Of Queues and Cures" (1978)
Płyt nie przybyło mi wiele, bo stawiam przede wszystkim na jakość. A to, niestety, przekłada się na problemy z dostępnością i kosztami. Udało mi się jednak zdobyć na winylach dwa długo poszukiwane longplaye: "Nosferatu: Brüder des Schattens - Söhne des Lichts" Popol Vuh oraz "Love, Love" Juliana Priestera.

I na koniec, tradycyjnie, playlista. Całość jest eklektyczna i nie ma zbyt wiele sensu, ale może będzie dodatkową zachętą do sięgnięcia po opisywanie przeze mnie albumy. Podobnie jak w poprzednim miesiącu, starałem się wybrać krótsze utwory, pamiętając jednak o jakości. Brakuje przedstawiciela "E2-E4" (cały album to praktycznie jeden długi utwór, więc bez sensu byłoby zamieszczać fragment) i "Love, Love" (album zawiera tylko dwa ok. 20-minutowe utwory). Pozostali wykonawcy, o których w tym miesiącu pisałem lub których album kupiłem, a także honorowy bohater tego podsumowania - John Mayall, są reprezentowani na playliście.


16 komentarzy:

  1. Gratuluje kolejnych rekordów, i dziękuje za świetną playliste.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko pogratulować takich rekordów wyświetleń ;) To potencjalnie bardzo wielu słuchaczy na drodze do najważniejszego przykazania każdego fana muzyki - muzycznej otwartości.

    Z jakich lat są te winylki, które dorwałeś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Nosferatu" to włoskie wydanie z początku lat 80., a "Love, Love" - niemieckie z 1974 roku (wszystkie winylowe wydania są z tego roku, potem wznowiono ten album tylko raz, na CD).

      Usuń
    2. Pan Paweł promuje otwartość muzyczną i to jest dobre, tak samo jak otwartość życiowa na wszystko.

      Usuń
  3. Dołączam się do gratulacji,
    więcej recenzji - nawet krótkich
    i będzie milion

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do miliona miesięcznie droga daleka, ale całkowita liczba wyświetleń od maja 2012 roku jest już bliska dwóch milionów ;)

      Usuń
  4. nie ukrywam że
    chętnie poczytałbym te recenzje (nawet krótkie) o mniejszym ciężarze gatunkowym (słabo punktowane), także te jazzowe polskie z lat 60-tych no bo poza Astigmatic coś fajnego jednak było a na szybkiego na myśl mi przychodzi:
    {1965} Andrzej Kurylewicz - Polish Radio Big Band
    {1965} Polish Jazz Quartet - I
    {1965} The Andrzej Trzaskowski Quintet - I
    {1965} Warszawscy Stompersi - New Orlean Stompers
    to tak niezobowiązująco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jeszcze będą recenzje polskiego jazzu, choć nie w najbliższym czasie.

      Usuń
  5. W dodatku ma pan świetne pióro nie tak jak na artrock.pl niektóre recenzje trzymają żałosny poziom, gdzie połowa recenzji to opis tego co się dzieje teraz na świecie o historii albumu i parę słów o muzyce że to w sumie fajna muzyka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Artrocku z recenzjami jest różnie, bo jest wielu autorów, którym zdarzają się lepsze i gorsze teksty (tak jak i mnie). Ale pamiętam, że kiedyś oburzyła mnie recenzja składająca się z - dosłownie - dwóch zdań. Nie dowiedziałem się z niej niczego, oprócz tego, że autorowi album się nie podoba (ale dlaczego, to już nie). To akurat najmniej istotna dla mnie informacja. Trochę o tym myślałem i stąd eksperyment w postaci recenzji drugiego albumu Ramones. Też składa się z dwóch zdań, ale jedno z nich zawiera informację, że album jest taki sam, jak poprzedni. Więc każdy, kto dodatkowo przeczyta moją recenzję pierwszego albumu Ramones będzie wiedział dlaczego drugi ma ocenę 1/10 ;)

      Usuń
  6. Przesłuchałem playlistę więc kilka słów. Niestety w przeciwieństwie do poprzednich dwóch nie mam zbyt wiele pozytywnego do powiedzenia. Mało co zwróciło moją uwagę. Na pewno na plus zaliczam propozycję Popol Vuh i Matchingową Carolinę. Jednak od zachwytów jestem daleki. W pierwszym jest ładna melodia, ale jest cały czas powtarzana i poza tym wiele się tam nie dzieje, a drugi to po prostu ładna piosenka i tylko, albo aż tyle. Pozytywnie odbieram propozycję Alamedy 5, choć cały album nie przekonał to "Roam The Botton" uważam za jeden z lepszych fragmentów. John Mayall też na plus, choć to chyba najsłabszy utwór z albumu. Spodobała mi się propozycja od Weather Report, ale to nie wiem czy zasługa samej kompozycji czy po prostu tego że inne utwory nie zwróciły mojej uwagi. Mam wrażenie że na poprzednich playlistach byłby raczej w dolnych rejonach. Jeszce wyróżniłbym "Thank You For The Smile" Keitha Tippetta za wplecenie motywu z "Hey Jude" The Beatles.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reszta to głównie jazz i raczej nie są to najodpowiedniejsze utwory, by zachęcić rockowego słuchacza do jazzu (poza właśnie Weather Report; z Return to Forever bardziej nadawałyby się inne kawałki z tego albumu).

      W utworze Popol Vuh chodzi właśnie o kreowanie hipnotyzującego klimatu za pomocą repetycji. Dla pełnego efektu trzeba tego słuchać w skupieniu, z odpowiednim nastawieniem (czyli najlepiej nie nastawiać się na nic) i w odpowiednim nastroju. Cały album taki jest. I poszczególne utwory najlepiej wypadają w kontekście całości, a nie wyrwane z niej i umieszczone na eklektycznej playliście (pewnie większość z niej kawałków lepiej broni się na swoich albumach). Dlatego polecam zapoznać się z albumem, oczywiście w wersji oryginalnej (z pełną, 16-minutową wersją tytułowego "Brüder des Schattens - Söhne des Lichts").

      Usuń
    2. Pewnie najlepiej by było zacząć od jazz-rocka. ;) Zresztą zbieram się już od jakiegoś czasu żeby w to wejść, ale jakoś nie jest nam po drodze. Na początek chciałem przerobić Colloseum i Soft Machine.

      Dzięki Twoim playlistom i tak kilka wykonawców mnie potencjalnie zainteresowało jak: Embryo, Kultivator, Hatfield And The North czy Return To Forever. Jednak zanim się zabiorę za krautrocka czy Canterbury to chciałbym nadrobić zaległości z brytyjskiego proga. Przy moim zamiłowaniu do przesłuchiwania całych dyskografii to może trochę zejść zanim się zdecyduję zabrać np. za Yes. Jednak jako całościowo jestem już bliżej końca. ;)

      Dzięki za wyjaśnienie na temat Popol Vuh, może faktycznie nie miałem nastroju, albo miałem jakieś niesprecyzowane oczekiwania.

      Usuń
    3. Poznanie tych najważniejszych progowych zespołów z głównego nurtu (Pink Floyd, King Crimson, Yes, Genesis, ELP, Jethro Tull, Van der Graaf Generator, Gentle Giant, Camel) przed Canterbury i krautrockiem to dobry pomysł. Ale słuchanie całej dyskografii Yes szczerze odradzam - po "90125" i tak nie nagrali niczego istotnego. Po Colosseum też możesz sięgnąć na tym etapie, natomiast na Soft Machine może być za wcześnie.

      Usuń
    4. Tak wracając jeszcze do tematu to nigdy nie wymieniasz Procol Harum i The Moody Blues jako wartych uwagi z "głównego nurtu". Co sądzisz o tych zespołach? Uważam że też są warte uwagi.

      Usuń
    5. Gwoli ścisłości, Procol Harum i Moody Blues to, wraz z The Nice, tzw. proto-prog. Zespoły niewątpliwie prekursorskie, ale nie był to jeszcze dojrzały rock progresywny. Pojawiły się tam pewne elementy, które można tak klasyfikować, ale było też sporo typowej dla rocka z połowy lat 60. naiwności i nieporadności. I tak jest tez moja opinia - są w tej muzyce pewne ciekawe pomysły, ale ogólnie nie jest to szczególnie interesująca muzyka.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.