1 lutego 2019

[Blog] Looking Back: Styczeń 2019

Witam w pierwszej odsłonie odświeżonego cyklu "Looking Back". Zamiast skupiać się wyłącznie na swoich płytowych zakupach, jak we wcześniejszych częściach (publikowanych od września do listopada 2014 roku i ponownie od listopada 2015 do października 2017), nowa formuła będzie polegała głównie na podsumowaniu tego, co w ciągu danego miesiąca wydarzyło się na stronie - także w postaci specjalnie przygotowanej playlisty na serwisie Spotify.

W styczniu działo się sporo. Pojawiła się kolejna część cyklu "50 lat temu...", dotycząca 1968 roku, piętnaście nowych recenzji, a także zostało poprawione dwanaście starszych recenzji. Wśród nowości znalazły się teksty o przedstawicielach sceny Canterbury (eponimiczny debiut National Health, eponimiczny debiut i "The Rotter's Club" Hatfield and the North), krautrocka ("Opal" Embryo), avant-proga ("Barndomens Stigar" Kultivator, "Western Culture" Henry Cow, "Winter Songs" Art Bears), progresywnej elektroniki ("Zeit" Tangerine Dream), a także różnych odmian jazzu, od post-bopowych dokonań Charlesa Mingusa ("Mingus Ah Um") i Erica Dolphy'ego ("Outward Bound", "Out There"), przez fusion Return to Forever ("Light as a Feather") i Weather Report ("I Sing the Body Electric"), po free jazz Pharoaha Sandersa ("Jewels of Thought") i Dona Cherry'ego ("Complete Communion"). Poprawiane były głównie recenzje Nirvany i Judas Priest.

W zeszłym miesiącu padła ponadto rekordowa liczba wejść na stronę - po raz pierwszy przekroczyła ona 50 tysięcy. Najchętniej czytane były następujące teksty:
  1. Judas Priest - "Stained Class"
  2. Nirvana - "Nevermind"
  3. 50 lat temu... Podsumowanie roku 1968
  4. Tangerine Dream - "Zeit"
  5. Judas Priest - "British Steel"
  6. Judas Priest - "Sad Wings of Destiny"
  7. Hatfield and the North - "The Rotters' Club"
  8. Chick Corea and Return to Forever - "Light as a Feather"
  9. Henry Cow - "Western Culture"
  10. Kultivator - "Barndomens Stigar"

Aby nie odchodzić całkiem od tradycji tego cyklu, chciałbym jeszcze przedstawić listę kupionych w tym miesiącu płyt. Bardzo krótką, bo liczącą ledwie trzy pozycje: winylowe wydania "Mwandishi" Herbiego Hancocka (reedycja z początku XXI wieku) i eponimicznego debiutu Weather Report (reedycja z początku lat 80.), a także kompaktowy boks "1963: New Directions" Johna Coltrane'a. Albumu Hancocka poszukiwałem już od dawna, zależało mi na starszym wydaniu, ale w końcu się poddałem i kupiłem nowe (które i tak trzeba było sprowadzić aż z Wielkiej Brytanii).

Na koniec wspomniana playlista. Wybrałem po jednym utworze z zrecenzowanych i kupionych w tym miesiącu albumów, z wyjątkiem nieobecnych na Spotify Henry Cow i Art Bears (jak przystało na antykapitalistów, nie udostępnili swojej muzyki w serwisach streamingowych) oraz National Health. Również niedostępny jest tam debiut Weather Report, dlatego na liście umieściłem koncertową wersję "Orange Lady" z "Live in Tokyo". Ponadto uwzględniłem utwór The Jeff Beck Group jako reprezentanta podsumowania 1968 roku, a także przekorny wybór reprezentantów poprawionych recenzji - nietypowy utwór z dorobku Nirvany i oryginalną wersję utworu zcoverowanego przez Judas Priest. Kolejność ustaliłem w taki sposób, aby zacząć od prostych kawałków rockowych, przez bardziej progresywne granie, jazz-rockowe fuzje, akustyczny jazz, po free jazz i progresywną elektronikę. Zachęcam do przesłuchania całości ;)



8 komentarzy:

  1. Panie Pawle miłe zaskoczenie z playlistą oby więcej takich smaczków, gratuluje ilości wejść i liczę na więcej recenzji Tangerine Dream oraz Charlesa Mingusa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie kontynuowane recenzowanie wszystkich wykonawców, o których pisałem w styczniu ;) (oprócz Kultivatora, który nic więcej, niestety, nie nagrał).

      Usuń
  2. Małe pytania panie Pawle - woli pan format winylowy czy CD?? Słucha pan płyt z zestawu głośników, czy woli pan dobre słuchawki??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wolę winyle, pod warunkiem, że faktycznie brzmią jak winyl - analogowo, przestrzennie, dynamicznie. Większość współczesnych wznowień jest niestety cyfrowo remasterowana w taki sposób, że brzmi jak CD. Jeszcze ze dwa lata temu kupowałem wyłącznie winyle, ale teraz mając do wyboru współczesny winyl lub CD (bo stare wydanie winylowe jest niedostępne lub bardzo drogie, albo jest to jakiś nowy album), prawie zawsze wybieram to drugie. Brzmienie takie same, a cena dużo niższa.

      Płyt zawsze słucham na głośnikach. Z komputera zawsze na słuchawkach.

      Usuń
  3. Co ostatnio z poprawionych poszło w dół?,bo widzę British Steel sporo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj jest lista poprawek z informacjami czy ocena jest niższa, wyższa czy taka sama.

      Usuń
  4. Pytanie panie Pawle - czy przybierał się pan kiedykolwiek do muzyki Princa, do napisania recenzji którejkolwiek z jego płyt??
    Przejrzałem pana oceny na rym-ie ii Princa brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie słuchałem i aktualnie nie mam takich planów.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.