8 lutego 2018

[Recenzja] Killing Floor - "Out of Uranus" (1970)



W 1971 roku Rory Gallagher zatrudnił do swojego zespołu dwóch nowych muzyków - pianistę Lou Martina i perkusistę Roda de'Atha - przyczyniając się tym samym do rozpadu grupy Killing Floor, w której obaj występowali. Zespół, nazwany tak prawdopodobnie od utworu Howlin' Wolfa, powstał w 1968 roku w Londynie i w ciągu swojej krótkiej działalności zdążył wydać dwa albumy studyjne (Martin wystąpił na obu z nich, de'Ath dołączył już po ich zarejestrowaniu). Debiutancki "Killing Floor" z 1969 roku to nieco spóźniona odpowiedź na brytyjski blues. W roku, w którym debiutował Led Zeppelin, już nie sposób było przebić się z takim materiałem. Rozumieli to główni przedstawiciele nurtu, którzy postanowili iść w innym kierunku: John Mayall przerzucił się na granie akustyczne o jazzowym zabarwieniu ("The Turning Point"), Eric Clapton stworzył eklektyczny Blind Faith, a Peter Green ze swoim Fleetwood Mac nagrał w dużej mierze folkowy, zaś momentami niemal hardrockowy "Then Play On". Zrozumieli to też muzycy Killing Floor, którzy na swoim drugim longplayu, "Out of Uranus", zaproponowali znacznie bardziej zróżnicowany materiał.

Bluesowe korzenie grupy wciąż wyraźnie słychać w takich utworach, jak "Where Nobody Ever Goes" czy "Milkman". Ale już taki "Lost Alone" to całkiem oryginalne połączenie bluesa, rock and rolla i jazzu. W rozpędzonym, ciężkim rock and rollu "Sun Keeps Shining" również pojawia się przejście o jazzującym charakterze, przypominające eksperymenty Ten Years After. Zespół czerpie także inspiracje z nowszych nurtów: hard rocka (m.in. utwór tytułowy, "Acid Bean") i rocka psychodelicznego (stonowany "Soon There Will Be Everything", wzbogacony partiami skrzypiec i melotronu). Świetną symbiozą hardrockowego ciężaru i kwaśnej atmosfery psychodelii jest "Son of Wet" (trochę zepsuty nic nie wnoszącą solówką perkusyjną). Znalazł się tu nawet proto-punkowy "Call for the Politicians", choć to akurat najsłabszy fragment wydawnictwa... Na całym albumie zwraca uwagę świetna gra sekcji rytmicznej (szczególnie basisty, którego partie zostały fantastycznie uwypuklone w miksie), ciekawie urozmaicająca utwory. Sporo tu także fajnej harmonijki, podkreślającej bardziej bluesowe momenty. Przeciętnie wypada natomiast wokal i gitara, a klawisze - poza jednym utworem - są praktycznie nieobecne. Zaś same kompozycje, choć słucha się ich przyjemnie, niestety nie zapadają w pamięć.

"Out of Uranus" jest typowym dzieckiem swoich czasów - eklektycznym albumem czerpiącym z tego, co najlepsze w ówczesnym rocku. Z dobrym, ale zdecydowanie nie porywającym efektem. Longplay zainteresuje raczej tylko największych miłośników takiej muzyki.

Ocena: 7/10



Killing Floor - "Out of Uranus" (1970)

1. Out of Uranus; 2. Soon There Will Be Everything; 3. Acid Bean; 4. Where Nobody Ever Goes; 5. Sun Keeps Shining; 6. Call for the Politicians; 6. Fido Castrol; 7. Lost Alone; 8. Son of Wet; 9. Milkman

Skład: Bill Thorndycraft - wokal, harmonijka; Mike Clarke - gitara; Stuart Macdonald - bass, dodatkowy wokal; Bazz Smith - perkusja; Lou Martin - instr. klawiszowe
Gościnnie: Paul Spencer Mac - skrzypce (2)
Producent: John Edward


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.