3 stycznia 2018

[Recenzja] Caravan - "For Girls Who Grow Plump in the Night" (1973)



"For Girls Who Grow Plump in the Night" uznawany jest za jedno z największych osiągnięć kanterberyjskiej grupy Caravan. A zarazem ostatnie, z którym warto się zapoznać. Materiał został zarejestrowany po kolejnej zmianie składu - odeszli Richard Sinclair i Steve Miller, wrócił David Sinclair, doszli basista John G. Perry i grający na altówce Geoff Richardson. To na tym albumie po raz pierwszy w twórczości zespołu zostały wykorzystane instrumenty smyczkowe i syntezatory. Nie spowodowało to jednak większych zmian w samej muzyce. Zespół wciąż gra tutaj charakterystyczną dla siebie mieszankę popu, rocka progresywnego i psychodelii, z lekkimi wpływami jazzu.

Jak zwykle, najsłabiej wypadają krótkie, piosenkowe utwory. Nie byłoby nic złego w tym, że zespół lubił pograć prostsze i łagodniejsze kawałki, gdyby nie to, że zwykle popadał w nich w banał i sztampę. Nie inaczej jest w przypadku "Hoedown", "Suprise, Suprise" i "The Dog, The Dog, He's at It Again", które są tak miałkie, że nie ratują ich nawet całkiem ładne partie altówki. Najbardziej irytuje jednak banalny refren "C'thlu Thlu", który zupełnie nie pasuje do intrygującego, mrocznego klimatu reszty tej kompozycji. Na szczęście, reszta albumu wywołuje już znacznie lepsze wrażenie. Zespół doprowadził do perfekcji komponowanie utworów składających się z kilku części, o mniej lub bardziej kontrastującym charakterze. Dziewięciominutowy otwieracz "Memory Lain, Hugh / Headloss" łączy bardziej zadziorny początek część ze skoczną kontynuacją. Utwór wyróżnia się niezłą melodią (zwłaszcza w pierwszej części), świetnymi partiami altówki i udziałem rozbudowanej sekcji dętej.

Jeszcze większy kontrast otrzymujemy w "Be All Right / Chance of a Lifetime" - pierwsza część jest bardzo energetyczna, z wyjątkowo ostrymi, jak na ten zespół partiami gitary, podczas gdy druga to bardzo ładna i delikatna ballada. Ozdobą obu części są świetne partie Richardsona - poszerzenie instrumentarium o altówkę było strzałem w dziesiątkę. Cały skład błyszczy natomiast w finałowym instrumentalu "L'Auberge du Sanglier / A Hunting We Shall Go / Pengola / Backwards / A Hunting We Shall Go (reprise)". Już po tytule można się domyślić, że dzieje się tu naprawdę sporo - nie brakuje porywających solówek, są zaskakujące zmiany nastroju, a do tego cytat z Soft Machine (część "Backwards", czyli fragment kompozycji "Slightly All the Time" z "Third"). W nagraniu wzięła nawet udział prawdziwa orkiestra, inaugurując współpracę, która w następnym roku zaowocowała koncertowym albumem "Caravan and the New Symphonia".

"For Girls Who Grow Plump in the Night" jest zatem typowym albumem dla zespołu, niepozbawionym słabszych momentów, ale zawierającym też kilka porywających wzlotów. Pewien powiew świeżości wprowadziło natomiast poszerzenie instrumentarium, dzięki czemu brzmieniowo album jest bogatszy od poprzednich. Na szczęście zachowano umiar i udało się uniknąć wrażenia przeprodukowania.

Ocena: 8/10



Caravan - "For Girls Who Grow Plump in the Night" (1973)

1. Memory Lain, Hugh / Headloss; 2. Hoedown; 3. Surprise, Surprise; 4. C'thlu Thlu; 5. The Dog, The Dog, He's at It Again; 6. Be All Right / Chance of a Lifetime; 7. L'Auberge du Sanglier / A Hunting We Shall Go / Pengola / Backwards / A Hunting We Shall Go (reprise)

Skład: Pye Hastings - wokal i gitara; David Sinclair - instr. klawiszowe; John G. Perry - bass, wokal, instr. perkusyjne; Richard Coughlan - perkusja i instr. perkusyjne; Geoff Richardson - altówka
Gościnnie: Jimmy Hastings - flet (1); Barry Robinson - flet (1); Pete King - flet i saksofon (1); Tony Coe - klarnet i saksofon (1); Harry Klein - klarnet i saksofon (1); Tom Whittle - klarnet i sakosofon (1); Henry Lowther - trąbka (1); Chris Pyne - puzon (1); Rupert Hine - syntezator (1,2,6); Frank Ricotti - kongi (2,3,5,7); Jill Pryor - głos (5); Paul Buckmaster - wiolonczela (7);  John Bell - aranżacja orkiestry (7); Martyn Ford - aranżacja orkiestry, dyrygent (7)
Producent: David Hitchcock


2 komentarze:

  1. Jak dla mnie płyta świetna, choć najbardziej lubię In The Land Of Pink And Grey.
    Mam pytanie- co Pan sądzi o późniejszych albumach Caravan np.Cunning Stunts?Czy będą ich recenzje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchałem "Cunning Stunts" i "Blind Dog at St. Dunstans", oba uważam za przeciętne. Próbowałem jeszcze przesłuchać "Better by Far", ale nie dałem rady, takie to było złe. Dalej już nawet nie próbowałem słuchać, Być może zrecenzuje kiedyś "Caravan & The New Symphonia", na resztę nie ma szans.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.