16 października 2017

[Recenzja] King Crimson - "The Great Deceiver: Live 1973-1974" (1992)



King Crimson grał jedne z najbardziej porywających koncertów w historii muzyki. Szczególnie w okresie, gdy w jego składzie, obok Roberta Frippa, występowali John Wetton, Bill Bruford i David Cross (oraz, przez krótki czas, Jamie Muir). Muzycy byli ze sobą niezwykle zgrani, co owocowało długimi improwizacjami, pełnymi swobody i wzajemnego porozumienia. Zrecenzowane przeze mnie dotąd koncertówki - "USA" i "The Night Watch" - nie oddają w pełni tego, na co było stać ten skład. Dla pełnego obrazu należy zapoznać się z "The Great Deceiver: Live 1973-1974". Na czterech płytach kompaktowych zebrano niemal pięć godzin muzyki, zarejestrowanej podczas występów wspomnianego składu (już bez Muira). Znaczna część tego materiału to długie, nieskrępowane improwizacje, nierzadko czerpiące z awangardy, jazzu i muzyki poważnej. A utwory znane ze studyjnych albumów często brzmią tu zupełnie inaczej.

Całą pierwszą płytę i kawałek drugiej wypełnia materiał zarejestrowany 30 czerwca 1974 roku w Providence. Częściowo znany już wcześniej: improwizacja "Providence" została umieszczona na albumie "Red", a porywające wykonanie "21st Century Schizoid Man" na "USA". To jednak niewielka część tego ekscytującego występu. Rewelacyjnie wypadły utwory z "Larks' Tongues in Aspic" ("Larks' Tongues in Aspic (Part Two)", "Exiles", oraz prawdopodobnie najlepsza wersja "Easy Money" jaką słyszałem) i "Starless and Bible Black" ("Lament", "Fracture"), podobnie zresztą, jak "Starless" z wtedy jeszcze niewydanego "Red" (tutaj nieco inaczej zaaranżowany, z partią skrzypiec zamiast saksofonu). Centralnym punktem jest jednak niesamowita, piętnastominutowa improwizacja "A Voyage to the Centre of the Cosmos", w której muzycy wchodzą na wyżyny zespołowej improwizacji.

Druga płyta, poza końcówką występu w Providence, to przede wszystkim nagrania z Glasgow, zarejestrowane 23 października 1973 roku. Improwizacja "We'll Let You Know" z tego koncertu została wykorzystana na albumie "Starless and Bible Black"; pozostałe utwory nie były wcześniej wydane. Wśród nich są dwie kolejne improwizacje: "Sharks' Lungs in Lemsip" to alternatywny wstęp do "Larks' Tongues in Aspic (Part One)" - ciekawy, choć nie tak klimatyczny, jak perkusjonalia Muira z wersji studyjnej - oraz dziewięciominutowa "Tight Scrummy", będąca przede wszystkim popisem Bruforda. Warto zwrócić uwagę na obecność dwóch rzadko wykonywanych utworów z niedocenianego "In the Wake of Poseidon" - "Peace - A Theme" i "Cat Food". Ten drugi wypada tu bardziej zadziornie, za sprawą agresywnej, przesterowanej partii basu Wettona, oraz przeszywających dźwięków skrzypiec. Na wyróżnienie zasługuje także bardzo ładne wykonanie "Book of Saturday". Co ciekawe, większość utworu "The Night Watch" pochodzi z innego występu (z Zurychu - więcej jego fragmentów znalazło się na czwartej płycie). Fripp zdecydował się na ten zabieg, ponieważ taśma była w tym miejscu uszkodzona, a nie chciał pomijać tego utworu.

Na płycie zmieścił się także fragment występu z 29 czerwca 1974 roku w Pensylwanii - nietypowa, znacznie skrócona i mroczniejsza wersja "Easy Money", płynnie przechodząca w fantastyczną, niepokojącą swoim klimatem improwizację "It is for You, but Not for Us". Inny fragment tego koncertu - kolejna fantastyczna, dynamiczna improwizacja, "Is There Life Out There?", przypominająca "Asbury Park" z "USA" (zarejestrowany dzień wcześniej) - znalazł się na trzecim dysku. Dominują na nim jednak utwory z innego występu, także z Pensylwanii, ale zagranego dokładnie dwa miesiące wcześniej. W repertuarze znalazło się miejsce dla rzadko wykonywanego na żywo "The Great Deceiver", jak również dla niewydanego nigdy w wersji studyjnej "Doctor Diamond", który mimo partii wokalnej brzmi jak kolejna improwizacja. Tych tu zresztą nie brakuje - "Bartley Butsfordd", "Daniel Dust" (obie łagodne, trochę w klimacie "Trio" z "Starless..."), oraz ostrzejsza "Wilton Carpet". Poza tym, kilka utworów powtarza się z poprzednimi dyskami, dochodzi natomiast "The Talking Drum", w którym znów popisać mógł się Bruford.

Ostatnia płyta zawiera fragmenty występów w Ontario (24 czerwca 1974) i Zurychu (15 listopada 1973). Z tego pierwszego zamieszczono tylko cztery utwory, w tym dwie rozbudowane improwizacje: ciężką, pokręconą "The Golden Walnut", oraz "Clueless and Slightly Slack", w której na pierwszy plan wysuwa się Cross. Improwizacje z drugiego występu to dwie wariacje na temat "Walk On ... No Pussyfooting" - odtwarzanego z taśmy intra poprzedzającego koncerty grupy, będącego fragmentem albumu "(No Pussyfooting)", nagranego w 1972 przez Frippa i Briana Eno - a także niezwykły "The Law of Maximum Distress", niestety pozbawiony środkowej części (fragment ten został wycięty z taśmy i przerobiony na utwór "The Mincer", wydany na "Starless..." - nie udało się go odzyskać). Pozostałe utwory pojawiły się już, w innych wersjach, na poprzednich płytach tego zestawu.

"The Great Deceiver: Live 1973-1974" może przytłaczać ilością materiału, jaki się na nim znalazł, jednak jakościowo jest to materiał z najwyższej półki. O wirtuozerii muzyków i ich zdolnościach do zespołowej improwizacji można by długo pisać. A pojawiające się między improwizacjami "normalne" utwory to przecież niekwestionowana klasyka muzyki rockowej. Tutejsze wersje nierzadko są ciekawsze od studyjnych, a przynajmniej nie są od nich słabsze. Kolejna sprawa to doskonałe brzmienie. A całość wydana została w eleganckim boksie, wzbogaconym grubą książeczką z wspomnieniami muzyków. Dziś to oryginalne wydanie jest warte sporo grosza. Mniej atrakcyjnie pod względem wizualnym prezentuje się reedycja z 2007 roku - materiał został podzielony na dwa osobne 2-płytowe albumy, wydane w standardowych, plastikowych pudełkach, z zupełnie nową, gorszą szatą graficzną. Muzyka pozostała na szczęście taka sama i nawet w takiej wersji jest to jedna z najwspanialszych koncertówek wszech czasów.

Ocena: 10/10



King Crimson - "The Great Deceiver: Live 1973-1974" (1992)

CD1: Things Are Not as They Seem...
1. Walk On ... No Pussyfooting; 2. Larks' Tongues in Aspic (Part Two); 3. Lament; 4. Exiles; 5. Improv: A Voyage to the Centre of the Cosmos; 6. Easy Money; 7. Improv: Providence; 8. Fracture; 9. Starless
CD2: Sleight of Hand (or Now You Don't See It Again) and...
1. 21st Century Schizoid Man; 2. Walk off from Providence ... No Pussyfooting; 3. Improv: Sharks' Lungs in Lemsip; 4. Larks' Tongues in Aspic (Part One); 5. Book of Saturday; 6. Easy Money; 7. Improv: We'll Let You Know; 8. The Night Watch; 9. Improv: Tight Scrummy; 10. Peace - A Theme; 11. Cat Food; 12. Easy Money...; 13. Improv: ...It is for You, but Not for Us
CD3: ...Acts of Deception (the Magic Circus, or Weasels Stole Our Fruit)
1. Walk On ... No Pussyfooting; 2. The Great Deceiver; 3. Improv: Bartley Butsfordd; 4. Exiles; 5. Improv: Daniel Dust; 6. The Night Watch; 7. Doctor Diamond; 8. Starless; 9. Improv: Wilton Carpet; 10. The Talking Drum; 11. Larks' Tongues in Aspic (Part Two); 12. Applause and announcement; 13. Improv: Is There Life Out There?
CD4: ...But Neither Are They Otherwise
1. Improv: The Golden Walnut; 2. The Night Watch; 3. Fracture; 4. Improv: Clueless and Slightly Slack; 5. Walk On ... No Pussyfooting; 6. Improv: Some Pussyfooting; 7. Larks' Tongues in Aspic (Part One); 8. Improv: The Law of Maximum Distress (Part One); 9. Improv: The Law of Maximum Distress (Part Two); 10. Easy Money; 11. Improv: Some More Pussyfooting; 12. The Talking Drum

Skład: John Wetton - wokal i bass; Robert Fripp - gitara i instr. klawiszowe; Bill Bruford - perkusja i instr. perkusyjne; David Cross - skrzypce i instr. klawiszowe
Producent: Robert Fripp


4 komentarze:

  1. Zmakomita porcja muzyki. Ten skład King Crimson to była grupa naprawdę natchnionych muzyków. Wierzących, jak mawia Fripp, w moc Impulsu Twórczego.
    "Great Deceiver" to nie album przyswajalny od razu, oczywiście. Wprawia z czasem w rodzaj transu, zabiera gdzieś, gdzie panuje wolność. Bezcenna rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat nie miałem najmniejszych problemów z przyswojeniem tego materiału - pewnie dlatego, że już wcześniej byłem dobrze osłuchany z innymi wydawnictwami King Crimson (także z serii KCCC). Natomiast przez wiele lat w ogóle nie chciałem sięgnąć po "Deceivera", ze względu na jego objętość. W swojej naiwności myślałem, że wystarczy mi znajomość innych koncertówek tego składu. I to był błąd.

      Usuń
  2. To był pierwszy BOX jaki w życiu kupiłem za chore pieniądze pod Przewiązką jeśli ktoś wie o co chodzi :) strasznie byłem wtedy napalony na Crimsona
    Dziś nadal cenię King Crimson chociaż uważam, że te improwzacje niestety prowadzą do nikąd ....Niestety jest to również zdanie dwóch Panów z King Crimson vide wywiad dla Tylko Rocka późno to skumałem :)

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.