21 sierpnia 2017

[Recenzja] Townes Van Zandt - "Delta Momma Blues" (1971)



Czwarty album Townesa Van Zandta nie przynosi stylistycznej rewolucji. Na tle jego poprzednich wydawnictw jest jednak odrobinę bardziej różnorodny. Muzyk postanowił poszerzyć swój repertuar o elementy bluesowe, czego efektem są utwory "Brand New Companion" i "Where I Lead Me". Pierwszy z nich to podręcznikowy przykład akustycznego bluesa, ozdobiony nieodzowną partią harmonijki. Drugi, choć także akustyczny (aczkolwiek nieznacznie wzbogacony partiami gitary elektrycznej), ma rockową dynamikę i zadziorność. Oba wyszły naprawdę świetnie. Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby znalazło się tutaj więcej tego typu utworów. Ale i bez tego, album ma do zaoferowania więcej dobrego. Jak zwykle, nie zabrakło kilku przepięknych folkowych ballad, poruszających melancholijnymi partiami wokalnymi Van Zandta. Największe wrażenie robią najbardziej ascetyczne, wzbogacone jedynie akompaniamentem gitar "Tower Song", "Nothin'" i "Only Him or Me". "Rake" byłby równie wspaniały, gdyby nie zepsuto go orkiestracją. Całości dopełnia nieco bardziej pogodny "FFV", oraz kilka mniej ciekawych kawałków w stylu country ("Delta Momma Blues", "Turnstyled, Junkpiled", "Come Tomorrow").

"Delta Momma Blues" z pewnością nie rozczaruje nikogo, komu podobały się poprzednie albumy Townesa Van Zandta. Nie wszystkie utwory są równie udane, ale kilka z nich to prawdziwe perły.

Ocena: 8/10



Townes Van Zandt - "Delta Momma Blues" (1971)

1. FFV; 2. Delta Momma Blues; 3. Only Him or Me; 4. Turnstyled, Junkpiled; 5. Tower Song; 6. Come Tomorrow; 7. Brand New Companion; 8. Where I Lead Me; 9. Rake; 10. Nothin'

Skład: Townes Van Zandt - wokal i gitara
Producent: Kevin Eggers i Ronald Frangipane


Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.