24 stycznia 2017

[Recenzja] Nucleus - "We'll Talk About It Later" (1971)



Drugi album jazzrockowego sekstetu Nucleus przynosi kilka zmian. W przeciwieństwie do debiutanckiego "Elastic Rock", nie sprawia wrażenia jednej długiej improwizacji, na potrzeby albumu podzielonej na kilkanaście ścieżek. Tym razem każdy utwór stanowi odrębną całość. Zmieniała się też sama muzyka. O ile debiut zdaje się czerpać mniej więcej po równo z jazzu i rocka, tak tutaj zauważalny jest zwrot w kierunku tego drugiego gatunku. Gra sekcji rytmicznej stała się znacznie bardziej energetyczna i większą rolę zaczęła odgrywać gitara, nadająca cięższego, surowego brzmienia. Najlepiej słychać to na przykładzie dynamicznych "We'll Talk About It Later", "Song for the Bearded Lady" i "Ballad of Joe Pimp". Pierwszy z nich to przede wszystkim psychodeliczny, stopniowo zaostrzający się popis Chrisa Speddinga. W drugim dominują solówki sekcji dętej, ale pojawia się też iście hardrockowy gitarowy riff (wykorzystany później przez Karla Jenkinsa w innej jego kompozycji - "Hazard Profile", nagranej z Soft Machine). Nieco mniej gitarowy, ale wciąż bardzo energetyczny, jest także "Sun Child".

Najbardziej zaskakującym utworem na albumie jest wspomniany "Ballad of Joe Pimp". Wyróżnia się bardziej piosenkowym charakterem i obecnością... partii wokalnej (kojarzącej się z "Pictures of a City" King Crimson). Co ciekawe, nigdzie nie można znaleźć informacji na temat tego, kto właściwie udzielił tu swojego głosu. Nie wiadomo nawet, czy był to ktoś z zespołu, czy osoba z zewnątrz. Nieznanego pochodzenia wokal - a właściwie kilka wypowiedzianych zdań - pojawia się także na początku "Easter 1916". Jego dalsza część to już jednak typowy dla grupy instrumental, z rozbudowanymi solówkami na dęciakach. Na tle całości wyróżnia się natomiast "Lullaby for a Lonely Child", ze względu na jego stonowany - kołysankowy, jak wskazuje tytuł - charakter. Łagodniejszych momentów nie brakuje także w "Oasis" - najdłuższym utworze na tym albumie i zarazem najbardziej zbliżonym do stylistyki poprzedniego.

"We'll Talk About It Later" powinien zainteresować także mniej otwartych na jazz słuchaczy. To bardzo przystępny dla rockowego słuchacza album, nie tak awangardowy i eksperymentalny, jak twórczość Soft Machine czy Milesa Davisa z elektrycznego okresu. Drugi album Nucleus może stanowić bardzo dobry wstęp do takiej muzyki.

Ocena: 8/10



Nucleus - "We'll Talk About It Later" (1971)

1. Song for the Bearded Lady; 2. Sun Child; 3. Lullaby for a Lonely Child; 4. We'll Talk About It Later; 5. Oasis; 6. Ballad of Joe Pimp; 7. Easter 1916

Skład: Ian Carr - trąbka i skrzydłówka; Karl Jenkins - saksofon, obój i instr. klawiszowe; Brian Smith - saksofon i flet; Chris Spedding - gitara i buzuki; Jeff Clyne - bass i kontrabas; John Marshall - perkusja i instr. perkusyjne
Producent: Pete King


6 komentarzy:

  1. Piękna płyta. W sumie jedynym... nawet nie mankamentem, ale powiedzmy - powodem dla którego jest relatywnie mało znana jest chyba to, że zespół zbyt mocno przypominał innych. Wcześniej więcej w tym było Davisa, teraz więcej jest Soft Machine, ale nadal jest dużo kogoś innego...

    OdpowiedzUsuń
  2. Głos należy, o ile mi wiadomo, do gitarzysty Chrisa Speddinga, ale pewny nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  3. A masz w planach zrecenzować "Solar Plexus"? Wydany pod szyldem Ian Carr with Nucleus? Słucham i to chyba dobre granie. Znaczy mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miała być recenzja, nawet przygotowałem post z okładką, tracklistą i składem. Teraz już nie pamiętam czemu nie powstało. Ogólnie chyba Nucleus przestał mnie za bardzo obchodzić, jak się trochę bardziej w jazz zagłębiłem.

      Usuń
    2. Dlaczego? Jest gorszy niż typowy jazz? Debiut to świetny monolit moim zdaniem, Solar Plexus już nie monolit, ale za to bardziej awangardowy, a ten powyższy rzeczywiście jest zbyt ordynarny by się zachwycać.

      Usuń
    3. Nie jest to aż tak błyskotliwe granie, żeby wciąż robiło wrażenie po głębszym zapoznaniu się z jazzem. W dodatku był to jeden z wielu podobnie grających zespołów grających w tamtym czasie, sporo jednak ustępujący takiemu Soft Machine czy The Keith Tippett Group.

      Usuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem nie będą publikowane, ale jeśli uznam je za ciekawe, umieszczę odpowiedzi na nie na stronie "FAQ / Q&A".