30 listopada 2016

[Recenzja] John Mayall - "Jazz Blues Fusion" (1972)



Po wydaniu kilku albumów, które udowodniały - z lepszym lub gorszym efektem - że można grać bluesa bez elektrycznej gitary i perkusji, John Mayall postanowił spróbować czegoś innego. A konkretnie  - połączyć blues, rock i jazz. Próbował już tego wcześniej, na albumach "Bare Wires" i "The Turning Point", jednak w dość jeszcze zachowawczy sposób - elementy jazzowe były tylko dodatkiem. Tym razem postanowił pójść na całość. W tym celu nawiązał współpracę z afroamerykańskimi muzykami, mającymi we krwi zarówno blues, jak i jazz. Byli to: popularny jazzowy trębacz Blue Mitchell, gitarzysta Freddy Robinson (wcześniej grający m.in. z Howlin' Wolfem, Little Walterem i Rayem Charlesem), perkusista Ron Selico (mający za sobą współpracę z Frankiem Zappą), oraz mniej znany saksofonista Clifford Solomon. Na stanowisku basisty pozostał Larry Taylor, występujący z Mayallem już od kilku lat.

Pod koniec 1971 roku nowy zespół wyruszył w trasę po Stanach Zjednoczonych, a fragmenty trzech występów - z 18 listopada w Bostonie, oraz 3 i 4 grudnia w Nowym Jorku - zostały wydane na albumie "Jazz Blues Fusion". Na repertuar złożyły się wyłącznie premierowe kompozycje, wszystkie autorstwa Mayalla. Początek jest jeszcze bardzo zachowawczy. "Country Road" to praktycznie typowy 12-taktowy blues, z dużą rolą harmonijki i świetnym solowym popisem Robinsona, jedynie podczas saksofonowej solówki nabierający bardziej jazzowego charakteru. Tuż potem pojawia się stricte bluesrockowy "Mess Around" - najbardziej konwencjonalny i tym samym najmniej porywający fragment albumu. Ciekawsze rzeczy zaczynają dziać się od "Good Times Boogie". Pierwsza, wokalna część bliższa jest jeszcze bluesa, ale w drugiej, instrumentalnej, sekcja rytmiczna zaczyna grać w jazzowy sposób, tworząc akompaniament dla fantastycznych, zdecydowanie jazzowych popisów Robinsona i Solomona. Naprawdę intrygująco robi się w momencie, gdy pojawia się harmonijka, a utwór zmierza w kierunku, którego nie sposób jednoznacznie przypisać ani do jazzu, ani do bluesa - to prawdziwa fuzja tych gatunków.

"Change Your Ways" to kolejny rewelacyjny utwór, oparty na funkowym pulsie gitary i sekcji rytmicznej, oraz doskonale wplecionymi dęciakami. Solówki Robinsona utwierdzają mnie w przekonaniu, że to najlepszy gitarzysta w zespole Mayalla od czasu Micka Taylora. "Dry Throat" podtrzymuje wysoki poziom. To nieco wolniejszy utwór, prowadzony prostą partią organów, raczej bluesowy, choć z nadającymi jazzujący klimat dęciakami. Uwagę znów przyciągają gitarowe solówki. Na tle całości na pewno wyróżnia się "Exercise in C Major for Harmonica" - długi, niemal w całości instrumentalny jam, będący przede wszystkim popisem Larry'ego Taylora, Rona Selico i oczywiście samego Mayalla, który zgodnie z tytułem pokazuje tu swoje umiejętności gry na harmonijce. Początek co prawda nasuwa skojarzenia z "Room to Move" (co jest o tyle ciekawe, że w innym momencie albumu Mayall tłumaczy domagającej się tego kawałka publiczności, że podczas tego koncertu będą grać zupełnie inny materiał), ale potem improwizacja rozwija się w innym kierunku, znów na pograniczu bluesa i jazzu. Finałowy "Got to Be This Way" to kolejny świetny blues, z porywającymi solówkami i dodającymi jazzowego smaczku dęciakami.

"Jazz Blues Fusion" to jedno ze szczytowych osiągnięć Johna Mayalla. Dobre kompozycje, interesująco łączące wpływy bluesa, jazzu i rocka, porywająco zagrane przez świetnych instrumentalistów. Finalny efekt moim zdaniem jest jeszcze lepszy, niż na - bardzo dobrym przecież - "The Turning Point". "Jazz Blues Fusion" to kolejna obowiązkowa pozycja, nie tylko dla fanów Mayalla, a wszystkich wielbicieli dobrej muzyki.

Ocena: 9/10



John Mayall - "Jazz Blues Fusion" (1972)

1. Country Road; 2. Mess Around; 3. Good Time Boogie; 4. Change Your Ways; 5. Dry Throat; 6. Exercise in C Major for Harmonica; 7. Got to Be This Way

Skład: John Mayall - wokal, gitara, instr. klawiszowe, harmonijka; Freddy Robinson - gitara; Larry Taylor - bass; Ron Selico - perkusja i instr. perkusyjne; Clifford Solomon - saksofon; Blue Mitchell - trąbka
Producent: John Mayall


3 komentarze:

  1. Wspaniały Mayall, wspaniali muzycy, wspaniały koncert, wspaniała płyta..

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie jedno z największych dzieł Mayalla;wszyscy grają świetnie ale to imho gitarzysta robi robotę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda, że ten album nie zaczyna się od Good Time Boogie. Taki 'otwieracz' na rozgrzewkę, bo to co słychać od Change Your Ways, to jest już jazda bez trzymanki. Czuć ten luz w grze muzyków. Szkoda mi trochę miejsca na tym albumie dla pierwszych dwóch utworów. Odegrane elegancko, ale bez polotu. Dlatego u mnie 8/10.
    Gdyby zamiast Country Road i Mess Around było coś na poziomie reszty utworów, to śmiało można by było postawić ten album na półce obok Filmore Allmanów.

    OdpowiedzUsuń

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.