5 grudnia 2014

[Artykuł] Najważniejsze utwory Uriah Heep

Uriah Heep to jedna z tych grup, które najbardziej przyczyniły się do powstania heavy metalu, chociaż od zawsze pozostaje w cieniu Led Zeppelin, Black Sabbath czy Deep Purple. Często zresztą bywa nazywana kopią tego ostatniego zespołu - oba zespoły rzeczywiście na początku lat 70. grały podobną muzykę w podobnym składzie (pięcioosobowym, z klawiszowcem grającym rozbudowane solówki, a czasem też riffy, na organach Hammonda), ale to po prostu wynik tego, że członkowie obu grup doskonale się znali i wzajemnie się inspirowali.
Zespół istnieje do dziś - chociaż z muzyków grających w nim w latach 70. pozostał tylko gitarzysta Mick Box - i wciąż wydaje nowe albumy (w tym roku ukazał się 24. studyjny longplay, "Outsider"). Poniższa lista nie zawiera jednak utworów nagranych po 1977 roku - później po prostu Uriah Heep nie nagrało już nic istotnego. To w pierwszych latach działalności grupy, gdy śpiewał w niej David Byron, powstały takie niezapomniane kompozycje, jak "Gypsy", "Lady in Black", "July Morning" czy "Easy Livin'". O nich - i wielu innych - możesz przeczytać w poniższym tekście.

Najsłynniejszy skład: Lee Kerslake, Ken Hensley, David Byron, Mix Box i Gary Thain.

1. "Gypsy" (z albumu "...Very 'Eavy ...Very 'Umble", 1970)

Najlepszy sposób na rozpoczęcie listy najważniejszych utworów? Oczywiście, otwieracz debiutanckiego longplaya, będący zarazem debiutanckim singlem.
"Gypsy" to ponadsześciominutowy (w wersji albumowej) utwór, oparty na monotonnym, bardzo intensywnym riffowaniu, z uwypuklonym brzmieniem organów Hammonda. Riff "Gypsy" powstał na próbie - wyjaśniał Mick Box. Nie jest skomplikowany. Ale kiedy usłyszysz te piosenkę, nie pomylisz jej z żadną inną.
Utwór jest być może najbardziej zaskakującą rzeczą, jaką nagrał zespół. Łamaliśmy reguły - przyznawał klawiszowiec Ken Hensley. W tym czasie obowiązywały garnitury, krótkie włosy i nieszkodliwe piosenki. Powiedzieliśmy "nie" - zapuściliśmy włosy, założyliśmy skórzane kurtki, podkręciliśmy wzmacniacze [Hensley najwidoczniej przegapił, że to samo zrobili Beatlesi już ok. 1967 roku] i zagraliśmy riff "Gypsy". Wokalne harmonie zaczerpnąłem od Vanillia Fudge, ale pewne nasze patenty miały wpływ na rozwój muzyki rockowej i metalowej. Nie mam dzieci, więc mogę być chociaż dziadkiem metali. Naprawdę jestem z tego dumny.
Skrócona do niespełna trzech minut wersja "Gypsy" została wydana na singlu, ale dostępnym wyłącznie w krajach Europy kontynentalnej (m.in. w Niemczech, gdzie doszedł do 28. miejsca notowania) i w Stanach. W Wielkiej Brytanii mała płyta z tym utworem ukazała się dopiero w 2006 roku.
"Gypsy" do dziś jest stałym punktem koncertów Uriah Heep. Według statystyk strony setlist.fm jest drugim najczęściej wykonywanym utworem grupy.


2. "Bird of Prey" (z albumu "Salisbury", 1971)

Utwór oryginalnie został wydany jako strona B singla "Gypsy", trafił też na amerykańskie wydanie albumu "...Very 'Eavy ...Very 'Umble" (zamiast kompozycji "Lucy Blues"). Muzycy dopiero po czasie zdali sobie sprawę z potencjału "Bird of Prey" i umieścili go na swoim drugim albumie, "Salisbury" (w Stanach zamiast niego na album trafił utwór "Simon the Bullet Freak" ze strony B singla "Lady in Black"). Utwór nigdy nie został wydany jako singiel, ale należy do najpopularniejszych wśród fanów kompozycji Uriah Heep i jest regularnie wykonywany na żywo.


3. "Lady in Black" (z albumu "Salisbury", 1971)

Nietypowy utwór w dorobku grupy - nie tylko ze względu na jego akustyczno-folkowy charakter, ale również fakt, że w roli wokalisty nie wystąpił tutaj David Byron, a Ken Hensley (grający tutaj wyjątkowo na gitarze akustycznej, a nie klawiszach). Powodem dla którego ja zaśpiewałem ten utwór, był jego folkowy klimat - wyjaśniał. David nie potrafił się w niego wczuć. Chyba nie istnieje wykonanie "Lady in Black" z nim przy mikrofonie. Także pozostałym kolegom numer nie pasował. Pierwszą osobą, która połknęła haczyk, był Gerry Bron [menadżer i producent grupy]. Dzięki niemu w ogóle doszło do nagrania. A potem na koncertach David musiał podczas "Lady in Black" stać obok mnie z tamburynem, ale to chyba niewielka cena za sukces, jaki dzięki temu utworowi odnieśliśmy.
Wbrew jego słowom, sukces utworu nie był wcale taki wielki. Na dwóch najważniejszych rynkach muzycznych - w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych - singiel z utworem "Lady in Black" w ogóle nie został wydany. Ukazał się jedynie w krajach Europy kontynentalnej, gdzie faktycznie okazał się sukcesem - przede wszystkim w Niemczech i Szwajcarii, gdzie doszedł odpowiednio do 5. i 6. miejsca w notowaniu. Sam zespół nie pomagał w rozpopularyzowaniu utworu, nie od razu włączając go do stałych punktów koncertów. Ich obowiązkowym punktem stał się dopiero po kilku latach.
Skład wziął się pomysł na tekst utworu? Ken napisał go zainspirowany widokiem dziewczyny w czerni, którą zobaczył z hotelowego okna - wyjaśniał Mick Box. Hensley tłumaczył: Nie wiem kim jest, na pewno istniała, ale nawet ona nie wie, że jest właśnie tą kobietą w czerni. Zobaczyłem ją pewnego ranka z okna pokoju hotelowego w Anglii. Była ubrana na czarno i miała długie czarne włosy. Wizerunek tytułowej postaci ma więc związek z rzeczywistością, ale reszta jest wytworem mojej wyobraźni. Nie wiem nawet, czy ta kobieta jeszcze żyje, ale przez 40 lat wykonywania tej piosenki mnóstwo dziewczyn przedstawiało mi się jako "lady in black".


4. "Salisbury" (z albumu "Salisbury", 1971)

Najdłuższy - trwający ponad 16 minut - i chyba najdziwniejszy utwór w dorobku grupy, nagrany z 24-osobową orkiestrą. Ken Hensley przyznawał, że inspiracją był "Concerto for Group and Orchestra" Deep Purple. Na tamtym etapie dużo eksperymentowaliśmy, poszukiwaliśmy ciekawych rozwiązań - dodawał. Jeśli na jednym albumie są utwory takie jak "Bird of Prey", "Lady in Black" i "Salisbury", to znaczy, że wtedy naprawdę bardzo kombinowaliśmy.
Utwór był wykonywany na żywo w latach 1970-71.


5. "Look at Yourself" (z albumu "Look at Yourself", 1971)

Kolejny utwór Uriah Heep, w którym rolę wokalisty przejął Ken Hensley - tym razem jednak jest to ciężki, hardrockowy kawałek, zdominowany przez brzmienie organów Hammonda i wzbogacony o perkusjonalia, na których zagrali członkowie afro-popowej (!) grupy Osibisa: Ted Osei, Mac Tontoh i Loughty Amao.
"Look at Yourself" był pierwszym utworem grupy, który został wydany na singlu w Wielkiej Brytanii. Nie odniósł tam żadnego sukcesu, ale jak zwykle spodobał się w Niemczech (33. miejsce na tamtejszym notowaniu) i w Szwajcarii (4. pozycja - najwyższa, jaką osiągnął tam Uriah Heep).
Utwór należy do stałych punktów koncertów grupy.


6. "July Morning" (z albumu "Look at Yourself", 1971)

Prawdopodobnie najsłynniejszy utwór Uriah Heep. "July Morning", znane z klawiszowego wstępu, skomponowałem na gitarze akustycznej w busie, kiedy znudzony zacząłem brzdąkać i podśpiewywać - opowiadał Hensley. Był czerwiec, wcześnie rano, stąd pierwsze wersy. Ale nie czekałem na miłość, lecz na kolegów z zespołu. Słowa napisałem niemal od razu. David miał wkład w melodię wokalną, Mick do akordów dodał riff, reszta jest mojego autorstwa. Nie uwierzyłbym nigdy, że przez 40 lat będę to grał na koncertach, za każdym razem wywołując euforię. W latach 90. dowiedziałem się, że w Bułgarii "July Morning" traktowane jest niczym drugi hymn narodowy, że dało nazwę dorocznej tradycji pielgrzymowania nad Morze Czarne, by razem oglądać 1 lipca wschód słońca. am wziąłem w tym udział dopiero w 2005 roku. Wspaniały moment. Jestem dumny z roli, jaką odegrał ten utwór w historii rocka.
"July Morning" to z początku były trzy różne pomysły Kena na trzy różne piosenki - wyjaśniał Mick Box. Kiedy je usłyszałem, doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby zrobić z nich jedną piosenkę. Tak powstało "July Morning". Solówkę zagrałem prosto z serca. Nie kombinowałem, nie próbowałem różnych patentów. Na początku naszej twórczości graliśmy bardzo instynktownie. Podłączyłem sprzęt i te dźwięki same ze mnie wyszły. Tak, "July Morning" to dźwięki prosto z serca.
W nagraniu gościnnie wystąpił Manfred Mann, który zagrał na syntezatorze.
Utwór stał się stałym punktem koncertów grupy - wg setlist.fm jest trzecim najczęściej granym utworem grupy. Co ciekawe, na singlu został wydany dopiero w 1973 roku - w wersji z albumu "Uriah Heep Live" - i nie wszedł do notowań w żadnym kraju.


7. "The Wizard" (z albumu "Demons and Wizards", 1972)

Utwór nagrany w efemerycznym składzie, z Markiem Clarke'iem jako basistą (w pozostałych utworach na albumie zagrał już Gary Thain). To właśnie Clark, wraz z Hensleyem, napisał ten utwór i wykonał w nim partię wokalną wspólnie z Davidem Byronem. Wiele legend powstało na temat udziału Marka Clarke'a w "The Wizard" - mówił Hensley. Mark pomógł mi w mostku, wymyślił świetną melodię, którą następnie sam wykonał. Resztę skomponowałem ja.
"The Wizard" został wydany na singlu, który - tradycyjnie - sukces osiągnął wyłącznie w Niemczech i Szwajcarii (odpowiednio 34. i 8. miejsce). Utwór należy do stałych punktów występów Uriah Heep na żywo.


8. "Easy Livin'" (z albumu "Demons and Wizards", 1972)

Jeden z najbardziej przebojowych utworów w dorobku grupy - dzięki niemu Uriah Heep został w końcu dostrzeżony w Stanach (39. miejsce na Billboard Hot 100). Singiel był notowany także w wielu europejskich krajach (m.in. w Niemczech - 15. miejsce, i w Holandii - 5. miejsce).
Zawsze miałem łatwość pisania piosenek i melodii - mówił Hensley. "Easy Livin'" ułożyłem sobie w głowie na poczekaniu, pod wpływem rozmowy w taksówce. Moim zdaniem wtedy powstał najlepszy skład Uriah Heep, z Garym Thainem i Lee Kerslake'em. Miło wspominam tamten czas, ale na pewno nie było to "łatwe życie". Zasuwaliśmy niesamowicie intensywnie, a "Easy Livin'" jest komentarzem do postrzegania pracy muzyka jako czegoś beztroskiego. Choć przyznaję, akurat skomponowanie tego utworu przyszło mi bardzo łatwo.
"Easy Livin'" jest - wg setlist.fm - najczęściej wykonywanym utworem na koncertach Uriah Heep.


9. "Paradise" (z albumu "Demons and Wizards", 1972)
10. "The Spell" (z albumu "Demons and Wizards", 1972)

Dwa utwory - subtelny, akustyczny "Paradise" i mocniejszy "The Spell" - stanowiące całość. Stworzenie ich dało mi poczucie wielkiej mocy twórczej - mówił Ken Hensley. To dwuczęściowa poetycka opowieść o walce dobra ze złem, chyba szczytowe osiągnięcie progresywnego Uriah Heep. W innym wywiadzie klawiszowiec wypowiadał się jeszcze bardziej entuzjastycznie: Właśnie tu wznieśliśmy się na artystyczne wyżyny, ciarki przechodzą mi po grzbiecie, gdy słucham "Paradise"/"The Spell". Wręcz nie mogę uwierzyć, że ja to stworzyłem.
Utwory "Paradise" i "The Spell" nie były nigdy wydane na singlu, a na żywo zostały wykonane po raz pierwszy dopiero w XXI wieku.


11. "Sunrise" (z albumu "The Magician's Birthday", 1972)

Najczęściej grany na żywo utwór z tego longplaya, chociaż jako singiel został wydany tylko w Japonii (ze "Spider Woman" na stronie B; w Europie utwory zamieniono miejscami). "Sunrise" to romantyczna piosenka mówiąca o rozstaniu, które właśnie przeżywałem - wyjaśniał Hensley. Przyznaję się, wina była moja, ale w tekście obwiniam ją. To jedna z zalet bycia poetą.


12. "The Magician's Birthday" (z albumu "The Magician's Birthday", 1972)

Kolejna rozbudowana, ponad dziesięciominutowa kompozycja, łącząca hard rock z psychodelicznym graniem w stylu wczesnego Pink Floyd lub Beatlesów z czasów "Sierżanta Pieprza". "The Magician's Birthday" to jeden z tych utworów z ogromną ilością słów, jak "Lady in Black" - mówił Ken Hensley. Kiedy je wykonujesz, musisz być bardzo skupiony, nie zaśpiewasz ich po pijaku. "The Magician's Birthday" to także świadectwo mojego uwielbienia dla fantastyki, magii, co groziło oderwaniem od rzeczywistości. Źródłem fantastycznych pomysłów mogą być [jednak] sny, wyobraźnia, niekoniecznie narkotyki. Nigdy nie stworzyłem niczego wartościowego pod ich wpływem, choć wielokrotnie próbowałem.
Utwór był grany na żywo sporadycznie, tylko podczas niektórych tras, często we fragmencie.


13. "Stealin'" (z albumu "Sweet Freedom", 1973)

Ostatni przebój zespołu (przynajmniej z czasów Byrona), dobrze notowany na listach w Stanach (91. miejsce), Niemczech (40. pozycja), a także w Nowej Zelandii, gdzie doszedł na sam szczyt notowania i uzyskał status złotego singla. Być może sukces utworu byłby jeszcze większy, gdyby stacje radiowe nie nałożyły na niego embargo z powodu wersu "I've done the rancher's daughter"... To był radiowy hit, ale szybko go zdjęto z anteny, bo ludzie zaczęli narzekać na tekst - mówił Mick Box. Na koncertach gramy go jednak do dzisiaj. Ken napisał w tamtym czasie kilka wspaniałych piosenek o ogromnej mocy.
Według setlist.fm, "Stealin'" jest czwartym najczęściej granym przez grupę utworem.


14. "One Way or Another" (z albumu "High and Mighty", 1976)

Utwór został nagrany w bardzo trudnym dla grupy czasie. Niedługo wcześniej usunięto z niej Gary 'ego Thaina, coraz bardziej uzależnionego od narkotyków (co stało się powodem jego śmierci w grudniu 1975 roku). Szalę przeważyło jednak wydarzenie z września 1974, kiedy podczas koncertu Thain został porażony prądem, po czym zażądał od zespołu wysokiego odszkodowania... Na jego miejsce przyjęto muzyka z zupełnie innego muzycznego świata - Johna Wettona, byłego członka King Crimson.  Na tym jednak problemy się nie skończyły - niedługo po wydaniu "High and Mighty" z zespołu usunięto także Davida Byrona, pogrążonego w nałogu alkoholowym (co doprowadziło do jego śmierci na początku 1985 roku). Był to koniec "prawdziwego" Uriah Heep.
Nikt wtedy nie dostarczał pomysłów, byliśmy rozbici, czułem się jakbym nagrywał album solowy z zespołem towarzyszącym - wspominał tamten okres Ken Hensley. Tylko John Wetton zaangażował się w aranżacje, opracował choćby większą część utworu "One Way or Another", w którym nawet zaśpiewał [konkretnie dzielił główną partię wokalną z Hensleyem, a Byron odpowiadał za chórki]. Ale nie czuł się z nami dobrze. Próbowaliśmy zastąpić świetnego basistę innym świetnym basistą, ale John Wetton to nie Gary Thain, więc nie zadziałało.
"One Way or Another" został wydany na singlu, ale nie był notowany w żadnym kraju. Na żywo był wykonywany tylko podczas trasy z 1976 roku.


15. "Free Me" (z albumu "Innocent Victim", 1977)

To już zupełnie inny Uriah Heep - tak personalnie (z wokalistą Johnem Lawtonem i basistą Trevorem Bolderem), jak i stylistycznie. My nawet nie próbowaliśmy zastąpić Davida, bo to zwyczajnie niemożliwe - mówił Ken Hensley. Postawiliśmy w jego miejsce kogoś zupełnie innego, dla mnie brzmiącego jak Tom Jones. John Lawton był wokalistą zdecydowanie bluesrockowym, więc i my zwróciliśmy się muzycznie w tę stronę. Powinniśmy zmienić wtedy nazwę...
"Free Me" okazał się największym sukcesem singlowym (9. miejsce w Niemczech, 3. w Nowej Zelandii) tego wcielenia grupy, istniejącego w latach 1976-79 i mającego na koncie trzy albumy studyjne ("Firefly", "Innocent Victim" i "Fallen Angel"). Utwór do dzisiaj jest wykonywany na żywo.




Źródła cytatów:
1. Box Mick, Prosto z serca, rozm. przepr. Jacek Niznikiewicz, "Teraz Rock" 2014, nr 12, s. 50-52.
2. Hensley Ken, Lipcowy poranek, rozm. przepr. Łukasz Wewiór,  "Teraz Rock" 2014, nr 12, s. 53-57.
3. Box Mick, When we were onstage, we were untouched and unbeatable, [online], rozm. przepr. Ray Shasho, [dostęp 3 grudnia 2014], dostępny w Internecie: http://www.examiner.com/

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Pytania niezwiązane z powyższym tekstem proszę zadawać na stronie Q & A. Komentarze nie na temat będą kasowane.